czwartek, 31 stycznia 2019

Opowiadania cuckold i blog erotyczny - skąd to się wzięło?


Dawno nie dodawałem od siebie zupełnie niczego, jeżeli chodzi o ostatnie wpisy. W ostatnich tygodniach wszystkim zajmowała się Martyna, a to dlatego, że mam dość napięty grafik. Prześledziłem wszystko, co tutaj opisała i doszedłem do wniosku, że sporo "nadrobiliśmy", jeżeli chodzi o naszą historię.


Opowiadania cuckold i blog erotyczny - skąd to się wzięło?


Pewnie zastanawiacie się, dlaczego cuckold? Po części dlatego, że od zawsze nas to podniecało, przynajmniej czysto fantazyjnie. Zresztą - jeżeli jesteś facetem i czytasz ten wpis, to pewnie wydaje Ci się to naturalne, bo choć jesteś w normalnym związku albo byłeś w takim związku jakiś czas temu, to i tak ukradkiem fantazjowałeś o trójkątach, seksie z nieznajomą albo o kontrolowanej zdradzie. To w zasadzie podstawowy powód, dla którego zdecydowaliśmy się na taki związek, jeden z powodów powstania bloga i pisania opowiadań cuckold przez naszą dwójkę. 

Piszemy oboje i prezentujemy tu zupełnie odrębne punkty widzenia, bo uznaliśmy, że to coś nowego. Historia pisana z obu perspektyw wydaje się ciekawsza, bo możecie zrozumieć kierujące nami bodźce. 

Drugim ważnym powodem były przede wszystkim nasze przykre doświadczenia. Nie ukrywajmy - jeżeli druga osoba Cię zdradza czy okłamuje, to ciężko jest do siebie wrócić. Pojawiają się wątpliwości, brak zaufania i tak dalej. Nie chcesz, żeby te sytuacje się powtórzyły i wiesz, że mogą. Bywa też tak, że kochasz drugą osobę za mocno, by ot tak to zostawić. Dla świętego spokoju postanawiasz dać tej osobie pewną swobodę i wolność erotyczną. Różnica jest taka, że ta osoba nigdy więcej Cię nie okłamie - wie, że bez obaw będzie mogła zapytać o pozwolenie. Daje to poczucie uczciwości i buduje zaufanie w związku.

Po czasie wiem, że Martyna nie zdradzi mnie nigdy więcej bez mojej zgody. Były sytuacje, kiedy się nie zgadzałem i nie była nawet zła. Bywało, że trwało to miesiącami - wciąż byliśmy szczęśliwi. Uważam, że czasami to słuszna droga - każdy potrzebuje czerpać z młodości i spełniać swoje fantazje. Tak czy inaczej po latach małżeństwa zaczyna się myśleć o odmianie - zdecydowana większość ma na swoim koncie romans. W naszym przypadku taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Sądzę, że seks za przyzwoleniem jest dużo lepszym rozwiązaniem niż zdrada za plecami, kiedy druga osoba wierzy, że wszystko jest w porządku.

Taka zdrada - nawet nieujawniona - rodzi dystans między obojgiem partnerów. Załóżmy, że kobieta Cię zdradza, Ty nic nie wiesz, ale czujesz, że coś jest nie tak. Ona oczywiście zapewnia, że wszystko jest w porządku i brnie w tę drugą relację. Różnica jest taka, że to się ciągnie. Z Tobą sypia coraz rzadziej, rozmawia coraz rzadziej, kiedy jej kochanek zna ją coraz lepiej, rozumie coraz lepiej i zaspokaja coraz lepiej. Jest to zupełnie nowa osoba w jej życiu, więc woli przespać się z nim niż z Tobą. Po kilku miesiącach jest z nim bliżej niż z Tobą, bo sypia z nim dużo częściej. Przestaje widzieć w Tobie faceta, zaczyna widzieć przyjaciela, przestaje Cię kochać, odchodzi i nawet nie tęskni, bo w mieszkaniu czeka na nią ktoś inny. Tylko po to, by włożyć jej kutasa do ust. Nie przeżywa Waszego rozstania, bo w zasadzie przez długi czas budowała już kolejną, bliższą relację z innym.

U nas tego nie ma. Martyna nie zakocha się i nie zostawi mnie dla innego, bo nie musi z żadnym sypiać po sto razy z rzędu. Nie ma czasu, by rozmawiać i planować z nim po cichu przyszłość. Nie ma czasu, by się przyzwyczaić i uzależnić. Bliskość zapewniam jej ja, spełnienie erotyczne i seks również inni. Z tym, że ogranicza się to do seksu. Ona to wie i ja to wiem. Nie ma sytuacji, kiedy leży w łóżku z kochankiem i planuje założenie rodziny. 

Czy nadal uważacie, że cuckold to taka zła opcja? Uwierzcie, że są sytuacje, jak nasza - jeżeli śledzicie tę historię - że to świetne rozwiązanie. Jedyne, które w zasadzie umożliwia bycie razem z kimś, kogo rzeczywiście się szczerze kocha. Po przejściach bardzo trudno jest rozegrać to inaczej. Pierwszy raz jest najtrudniejszy, potem już nic nie boli i staje się to zupełnie naturalne. 

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem, bo tym razem nie jest to opowiadanie - pomyślałem, że niektórzy chcieliby nas poznać nieco lepiej.

Na blogu pojawiła się nowa zakładka, która umożliwia Wam kontakt z nami i wsparcie finansowe dla nas. Jako, że nie mamy czasu, by postować tu regularnie i Google nie pozwala na reklamy na blogach erotycznych, to nie możemy na tym blogu zarabiać. Inne opcje nie działają - nie nalicza wyświetleń czy kliknięć. Możecie nas wesprzeć każdą kwotą - sprawi to, że będziemy pisać częściej, a jeśli te kwoty z czasem na to pozwolą, to zakupimy ładny szablon, rzucimy pracę na etacie i skupimy się na Was w 100%. Mamy naprawdę mnóstwo historii do opowiedzenia. Nie pokazujemy się na kamerkach i nie umawiamy się na seks za pieniądze, więc musimy z czegoś żyć. 

sobota, 26 stycznia 2019

"Tym razem mu podziękuj" - z nieznajomym w klubie

Układało nam się coraz lepiej i oboje byliśmy sobą zachwyceni. Nie wracaliśmy już do niczego, co złe. Na moim palcu znów pojawił się pierścionek zaręczynowy i coraz intensywniej rozważaliśmy datę ślubu. Chcieliśmy zacząć odkładać, by pozwolić sobie na fajną podróż poślubną. Przede wszystkim to się dla nas liczyło, bo nigdy nie nastawialiśmy się na wystawne wesele.

"Tym razem mu podziękuj" - z nieznajomym w klubie


Było lepiej, bo nabraliśmy dystansu, byliśmy o siebie mniej zazdrośni - a już na pewno mój partner. Wychodziliśmy razem coraz częściej i coraz rzadziej zostawaliśmy na weekend w domu. Któregoś razu wybraliśmy się do typowego klubu studenckiego. Założyłam krótką i opiętą, czarną sukienkę, zgodnie z prośbą narzeczonego. Chciał, żebym wyglądała seksownie. Tym razem chciał, by faceci na mnie patrzyli i podziwiali. Do dziś dostaje zawrotu głowy, kiedy zakładam czarne sukienki, a do nich pończochy z ciekawymi wzorkami. Sama też je bardzo lubię, więc zakładam je tym chętniej - w gruncie rzeczy mamy podobny gust. Zawsze mówi, że dlatego mnie w nich uwielbiam, ponieważ moje wymiary są idealne - nawet kiedyś to sprawdzaliśmy. Kocha moją talię, pełne uda i duży tyłek, na którym wszystko się opina i ściąga do góry. Cóż, chyba sama nie potrafiłabym nie traktować go jako jedną ze swoich zalet.

W klubie zamówiliśmy pierwsze drinki. Stawaliśmy się coraz bardziej wyluzowani, bo po każdym kolejnym kawałku zamawialiśmy kolejne. Około 1 nad ranem byliśmy już nieźle wstawieni i bawiliśmy się świetnie. Narzeczony dostał lekkiej zadyszki i postanowił odpuścić sobie jedną piosenkę, a ja zostałam na parkiecie. Nie trwało to długo - do tańca poprosił mnie nieznajomy, który albo zauważył, że jestem wstawiona, albo napalił się na mnie patrząc na mój tyłek.

Bawiliśmy się świetnie - uwielbiałam tańczyć. Nie robiło mi to różnicy, z kim tańczę. Nie robiło mi to różnicy, że mój wstawiony i tymczasowy partner myślał w tamtej chwili z pewnością tylko i wyłącznie o seksie. Nawet mi to schlebiało. W zasadzie pod wpływem alkoholu sama myślę głównie o seksie, ale zdaję sobie sprawę, że typowy facet ma takie myśli zawsze, kiedy prosi nieznajomą do tańca. Umówmy się - do klubów single nie chodzą po to, by brać śluby.

Zatańczyliśmy jedną piosenkę, potem drugą. Kątem oka dostrzegłam narzeczonego, który nie wydawał się do końca zadowolony, więc podziękowałam za taniec i wróciłam do naszej loży.

- Widzę, że dobrze się bawisz.
- Przepraszam, straciłam poczucie czasu - odpowiedziałam.
- Nic nie szkodzi. Odpocznij chwilę i jak chcesz, to potańcz sobie jeszcze trochę.
- Nie masz nic przeciwko?
- Jasne, że nie. Muszę trochę wytrzeźwieć. Nie będziesz przecież tu ze mną siedzieć.
- No dobrze, kochany jesteś!
- Spodobał Ci się ten chłopak?
- Po prostu dobrze nam się tańczy.
- Odpowiedz szczerze, bez obaw.
- Nie spodobał.
- Na pewno? Przecież to widać.
- No dobra, może odrobinę.
- To podziękuj mu tym razem. Pamiętasz, kiedyś o tym rozmawialiśmy.
- Co? No tak, ale teraz nie jestem wolna i mam Ciebie. To co innego.
- Oj, przestań. Nie mam nic przeciwko. Chcę, żebyś się dobrze bawiła.
- Głupi.
- No, idź już. Niedługo będziemy się zbierać.

Pocałowałam narzeczonego w usta, po czym dopiłam drinka i wróciłam na parkiet. Rozglądałam się dookoła i nigdzie nie mogłam znaleźć swojego partnera. Po kilkudziesięciu sekundach okazało się, że był w toalecie - nasze spojrzenia się spotkały i oboje uśmiechnęliśmy się na swój widok. Podszedł do mnie na środek parkietu i objął mnie w pasie.

Tym razem trafiliśmy na wolną piosenkę i chyba obojgu nam się spodobała - byliśmy już zdecydowanie wykończeni.

- Zaraz wracam do domu - powiedziałam.
- Tak szybko?
- Noo, chłopak źle się czuje. Sama też jestem już padnięta.
- Nie wspominałaś o chłopaku, myślałem, że to kolega.
- Nie sądziłam, że to istotne.
- Masz rację. W każdym razie dobrze się z Tobą bawiłem - odpowiedział.
- Ja teeeż...

Znów się do siebie uśmiechnęliśmy. Byłam strasznie zmęczona, jednocześnie było mi tak dobrze w jego ramionach. Ta wolna piosenka na pewno była trafionym pomysłem. Mogłam oprzeć się na jego ramionach i odpocząć.

Bujaliśmy się razem w rytm muzyki. Czułam jego dłonie na swojej talii. Rękoma przesuwałam się wzdłuż jego pleców, a czas jakby zwolnił. W głowie kłębiły mi się różne myśli. Fantazjowałam sobie o seksie z nim, a potem znów przed oczami miałam swojego narzeczonego, który teraz całkowicie mi odpowiadał. Rozmyślałam o tym, że pewnie za godzinę będziemy już w domu. Miałam ochotę na seks oralny bardziej niż zwykle. Najprawdopodobniej jak tylko przekroczymy próg mieszkania, uklęknę i obciągnę mu bez żadnego ostrzeżenia - liczę na to, że odpowiednio mi się odwdzięczy.

Wróciłam do teraźniejszości. Piosenka powoli się kończyła. Spojrzałam w oczy nieznajomego i dodałam:

- Naprawdę dziękuję za dzisiaj, świetnie mi się z Tobą tańczyło.
- Nie ma za co, czarnulko. Przyjemność po mojej stronie.

Zawahałam się przez chwilę. Nie wiedziałam, co jeszcze powiedzieć. Złapałam go za kołnierzyk, przysunęłam mocno do siebie i wsadziłam mu język w usta. Był zaskoczony, ale nie oponował. Piosenka dobiegła końca i większość zeszła już z parkietu. Ja nie potrafiłam i nie chciałam przestać. Dłońmi błądziłam po całym jego ciele. Czułam jak nasze języki spotykają i splatają się ze sobą. Całowałam go tak łapczywie, jakby nic innego nie istniało. To było takie przyjemne. Momentalnie zrobiłam się mokra i mój oddech przyśpieszył. Poczułam jego usta na swoim karku. Było to takie przyjemnie, że musiałam westchnąć. Kątem oka spostrzegłam swojego narzeczonego, który siedział spokojnie i patrzył na całą sytuację. Patrzyłam mu w oczy z parkietu i pozwalałam nieznajomemu na to wszystko. Przesunęłam jego głowę nieco niżej - w kierunku dekoltu - chciałam przez chwilę czuć te pocałunki na swoich piersiach, wyobrazić sobie, że robimy ze sobą coś więcej. Wciąż patrzyłam w oczy narzeczonemu, który siedział kilkanaście metrów dalej. Odsunęłam od siebie nieznajomego i raz jeszcze pocałowałam w usta.

- Mmm... dziękuję raz jeszcze.
- Jesteś taka...
- Wiem. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy.
- Ja również.

Odwracając się i wciąż zerkając na nieznajomego, zaczęłam kierować się w kierunku loży. Na miejscu czekał na mnie narzeczony z kurtką i torebką. Nie odzywał się, a ja bałam się odezwać jako pierwsza. Czułam na twarzy straszne wypieki. Wciąż miałam przed oczami jego usta na swoim dekolcie - odruchowo przesunęłam ręką po miejscach, po których kilka minut temu mnie całował. Tak, jakbym chciała sprawdzić czy to rzeczywiście miało miejsce.

- Sprawdzałaś autobus?
- Tak. Odjeżdża o 2:26, więc spokojnie, mamy jeszcze trochę czasu.

Dlaczego nie wspomniał nic o tym wszystkim? Byłam zdezorientowana.

- Słuchaj, jeżeli chodzi o to... nie wiem, co powiedzieć - dodałam.

- A co masz mi mówić? Spodobał Ci się. Opowiadałaś kiedyś, że będąc singielką, byłabyś w stanie podziękować za dobrą zabawę w ten sposób.
- Ale mam Ciebie. Nie jestem singielką.
- Daj spokój, pozwoliłem Ci. Po tym wszystkim nie jestem już aż tak zazdrosny. Nawet fajnie się Was oglądało.
- No właśnie, nawet już nie jesteś zazdrosny. Mam się cieszyć?
- Wydaje mi się, że tego właśnie chciałaś.
- Okej, jak uważasz.

Wyszliśmy z klubu w dość ponurych nastrojach. Nie było kłótni ani dyskusji, ale następnego dnia rano wszystko wydawało się być w porządku. Problem w tym, że dziwnie się z tym wszystkim czułam. I on chyba też. 

czwartek, 24 stycznia 2019

Znowu razem - zaufanie i fantazje erotyczne


Wracaliśmy do siebie bardzo oporowo. Potrzebowałem dużo czasu, by zapomnieć o zabawie Martyny z kolegą w samochodzie i o tym, że niby się zakochała. Długie miesiące tęsknoty sprawiły, że oboje przestaliśmy o tym myśleć i skupialiśmy się na rozmowie. Wprowadziłem się do niej na nowo. Zanim zdecydowaliśmy się oficjalnie znów być razem, powiedziała mi o romansie z Szymonem. Przyjąłem to w miarę dobrze - w końcu nie byliśmy wtedy razem. Postanowiliśmy spróbować pod warunkiem, że zmieni pracę.

Znowu razem - zaufanie i fantazje erotyczne


Pierwsze tygodnie były naprawdę świetne - kochaliśmy się rano, wieczorem i w nocy. Nie spaliśmy najlepiej - być może dlatego, że nie było na to czasu. Próbowaliśmy nowych rzeczy - np. zamiast tradycyjnej gry wstępnej, włączaliśmy porno. Początkowo Martyna nie wiedziała jak się w takiej sytuacji zachować, ale z czasem, kiedy zaczęła mi ufać, nie widziała już powodu, by w takiej sytuacji się powstrzymywać. Włączaliśmy porno - przeważnie to ona wybierała takie, które ją nakręcało, ale czasem decyzję pozostawiała mnie. Być może to dziwne - najczęściej wybierałem takie filmy, w których dziewczyna przypominała ją, a faceci kolegów, którzy w przeszłości się jej podobali. To sprawiało, że zarówno ja, jak i ona, mogliśmy sobie wyobrazić sytuacje, które nie miały miejsca. Pomyślcie sobie, jak bardzo ją to podniecało. Widziała w nich siebie z innymi. Ja również stawałem się twardszy niż normalnie - zrozumiałem, że naprawdę mnie to nakręca.

Zwykle były to trójkąty z dwoma facetami, czasem seks na dwie pary, czasem z wymianą, czasem bez. Patrzyłem jak się masturbuje, dotyka i wije z rozkoszy - jedynie oglądając te filmiki. Potem wchodziłem w nią raz za razem i rżnąłem jak tanią sukę. Z tą różnicą, że byłem zakochany tak, jak na samym początku. Tę nienawiść zamieniliśmy na coś, co w gruncie rzeczy i tak podobało się nam obojgu. 

W międzyczasie wielokrotnie rozmawialiśmy o trójkątach i znów dochodziliśmy do tego samego wniosku, co zawsze - że to fajne, ale w normalnym życiu nie umielibyśmy spróbować. Nie miałem pojęcia przecież o tym, co zaszło w klubie, kiedy mnie mnie było. Któregoś razu nasza rozmowa zeszła na inny tor. Przekonałem Martynę, że może mi ufać. O klubie nie powiedziała nic, ale poszła po telefon i... pokazała mi filmik z Szymonem. Nie mogłem oderwać wzroku. Nie odzywałem się i patrzyłem jak wchodzi w jej cipkę raz za razem - w cipkę mojej kobiety. Coś, co należy tylko do mnie. Milczałem. Nie wiedziałem czy się denerwować, czy obejrzeć to raz jeszcze. Wiedziałem o tym krótkim romansie, ale nie sądziłem, że nagrali razem filmik. Postanowiłem obejrzeć go po raz drugi. 

Stałem i oglądałem. Poczułem dłoń Martyny w bokserkach. Nie odrywałem wzroku od telefonu. Pieściła go powoli i bardzo delikatnie, a ja czułem, że robi coraz bardziej mokry. Gdy uklękła i wzięła go w usta, nie miałem już wątpliwości, że mi się to podoba. Doszedłem szybciej niż zwykle. Pozwoliłem jej jednak na dłuższą zabawę. Pieściła moje jądra tak, jak to zapamiętałem. To coś, czemu nie mogłem się oprzeć. Robiła to lepiej niż wszystkie inne kobiety razem wzięte. Po kilku minutach ją pocałowałem. Nie mogłem oderwać od niej ust. Wiedziałem, że kocham ją ponad wszystko - nieważne, co się stanie, zawsze będzie miłością mojego życia.

Od tego momentu wszystko wróciło na dobry tor. Z tą różnicą, że teraz byliśmy już w stanie rozmawiać o tych naprawdę najskrytszych fantazjach. Nie było już między nami takiej toksycznej zazdrości. Nauczyliśmy się z niej czerpać przyjemność, więc uśmiechałem się coraz częściej, kiedy ktoś rzucał jej komplement, a ona dziękowała. To przyprawiało mnie o dreszcze i rozbudzało wyobraźnię. Wiedziałem, że tak czy inaczej kocha mnie - o co w takim razie miałbym się złościć? Ta kobieta i tak spędzi ze mną resztę życia.

czwartek, 10 stycznia 2019

Zabawa z Szymonem z pracy - znów wplątałam się w niewłaściwą relację

Minęły dwa tygodnie. Były nie odpisał, a ja borykałam się z załamaniem nerwowym spowodowanym całą tą sytuacją w klubie. Czułam się jak dziwka. Gdyby nie fakt, że byłam wtedy pod wpływem środków odurzających, o których nie miałam pojęcia, to nie upodliłabym się do tego stopnia, by pozwolić wziąć się dwóm obcym facetom raz za razem.

Kolejne dni mijały w zasadzie tak samo - spędzałam je w łóżku i kurowałam się winem. Nawet nie miałam się do kogo odezwać. Miałam okropne wyrzuty sumienia i żałowałam, że od razu nie odpisałam byłemu. Może uniknęłabym całej tej sytuacji. Nawet już samo to pójście do klubu było zbyteczne.

W drugim tygodniu poczułam się lepiej. Starałam się nie myśleć o tym, co zaszło. Wciąż zerkałam na telefon w nadziei, że on odpisze. Nie odpisywał. Doskwierała mi samotność. W końcu naszła mnie ochota, by się dotknąć - oglądałam akurat film i cóż... nie miałam wielkiego wyboru.

Wyobrażałam sobie, że wciąż jesteśmy razem. Myślami przeniosłam się półtora roku wstecz, kiedy szczęśliwi kochaliśmy się w lesie. W zasadzie to się pieprzyliśmy, pisałam o tym wcześniej. Zaczęłam się dotykać pod kołdrą, oczywiście bez opamiętania - w samotnych zabawach chodzi głównie o to, by dojść jak najszybciej. Kiedy już byłam blisko, przed oczami mignął mi klubowy epizod. To było odrażające. Aż przeszły mnie ciarki. Znowu przed oczami miałam Mateusza i jego kolegę. Moment, kiedy on wychodzi z tej ubikacji, każe swojemu znajomemu się mną zająć, a ja czuję się tak bardzo oszukana. Znów czuję jak obcy mężczyzna pochyla mnie nad umywalką i wchodzi we mnie z całej siły od tyłu... przed oczami mam jego wielkiego fiuta... czuję jego masywne dłonie na moim mokrym tyłku... i film się urywa.

O dziwo nie przestałam się dotykać. Wyobrażałam to sobie i zagryzałam wargi, bo było w tym coś podniecającego. Intrygującego. Coś, czego nigdy nie próbowałam. Było ich dwóch. Przez dobre kilkanaście sekund wiłam się nago w pościeli... po chwili zasnęłam.

Obudził mnie dźwięk połączenia. Zerknęłam na telefon - było wpół do jedenastej. Znów zaspałam do pracy. Nie zdążyłam sprawdzić smsów ani połączeń, przeszkodziło mi pukanie do drzwi. Nałożyłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć.

- No cześć, co się z Tobą dzieje? Źle się czujesz czy co?
- Rety, cześć. Można tak powiedzieć. To chyba jakiś wirus - odpowiedziałam.

W życiu bym nie pomyślała, że kolega z pracy zacznie się o mnie martwić po dwóch dniach nieobecności. Zrobiło mi się strasznie miło. Przynajmniej będę mogła z kimś porozmawiać.

- Co u Ciebie? Napijesz się czegoś? Zostaniesz na filmie? Mam popcorn.
- Hm... popcornu nigdy nie odmawiam!
- To idealnie! - odpowiedziałam.

Zaopatrzyliśmy się w przekąski. Szymon wybrał film i położył się obok mnie.
- Dzień leniuchowania czas zacząć! - krzyknęłam.
- Tak jest!

Wciąż czułam się niewyspana. Sytuacja z klubu wracała raz za razem, nie mogłam się skupić na oglądaniu. Szymon zauważył, że błądzę myślami i pogładził dłonią moje włosy.

- Nie powiesz mi co się stało, prawda? - zapytał.
- Wybacz.
- To może mogę Ci w jakiś sposób poprawić humor?
- Hm.. chyba się nie da - odpowiedziałam.

Zabawa z Szymonem z pracy - znów wplątałam się w niewłaściwą relację


Jednak się dało. Pocałował mnie w usta, tak po prostu. Chciałam, by ta chwila trwała trochę dłużej. Chciałam zapomnieć o tym, co złe. Przed oczami znów miałam ten epizod z Mateuszem i jego znajomym. Było mi smutno, a jednocześnie nakręcało mnie to jak nic innego. Teraz przynajmniej byłam bezpieczna.

Poczułam jego delikatną dłoń na swoim udzie. Powoli przesuwał ją coraz wyżej. Ścisnęło mnie w brzuchu tak bardzo, że nie mogłam złapać powietrza. Łapczywie całując, starałam się nakierować jego palce pomiędzy nogi. Wyżej, wyżej - tylko tego teraz potrzebowałam.

On się nie śpieszył. Długo trzymał mnie na dystans aż w końcu - po kilku minutach - dotknął. Jego palce dotknęły wreszcie mojej cipki. Włożył jednego, potem drugiego i trzeciego. Robił to coraz szybciej. Nie mogłam się powstrzymać, by nie sięgnąć do jego spodni. Wiliśmy się oboje, leżąc pod ciepłym kocu, dotykając się raz za razem, oplatając nogami i ocierając się o siebie. Byłam taka mokra. 

Szymon podniósł się i przesunął ustami po moim brzuchu - całował coraz niżej i niżej. Zamknęłam oczy, chciałam, by ta chwila trwała wiecznie. Wreszcie czułam się bezpieczna. Nakierowałam go na sam dół. Myślałam tylko o tym, by wylizał moją cipkę najlepiej jak się da. Czułam jak jego język pieści łechtaczkę, a potem przesuwa się do środka. Delektował się mną tak, jak nikt dawno tego nie robił.


- Proszę, weź mnie... 


Uśmiechnął się i rękoma rozchylił moje uda. Oplotłam je wokół niego i pozwoliłam mu wejść. Dopiero teraz zobaczyłam go w całej okazałości. Był grubszy niż większość, które widziałam. Na jego widok aż przeszły mnie ciarki. Wcześniej jednak solidnie mnie przygotował - byłam już wystarczająco wilgotna. Wszedł we mnie zdecydowanie, poczułam jak wypełnia całe moje wnętrze. Całowaliśmy się w trakcie, kiedy pieprzył mnie tak, jak tego chciałam. Po kilku minutach obrócił mnie i zmieniliśmy pozycję. Leżałam na brzuchu i przeżywałam każde pchnięcie tak, jakby to był orgazm. Zacisnęłam dłonie na pościeli i... doszłam przed nim. Byłam wykończona, ale zmusiłam się, by się podnieść i mu pomóc.


- Przepraszam, że tak szybko...
- Nic nie szkodzi, zdarza się.


Mi się to nie zdarzało, ale byłam niezaspokojona... a on był taki duży. Uklękłam i patrzyłam mu prosto w oczy, kiedy stał nade mną i robił sobie dobrze. Cały czas trzymał mnie za włosy. Po niecałej minucie eksplodował, a moją twarz zalała sperma - było jej tak dużo, że przez moment nie wiedziałam, co się stało. Część spłynęła po policzku. Zlizałam to, co znalazło się na ustach i dodałam tylko:


- Dziękuję, że tu jesteś.


Chwilę po tym Szymon wyszedł do pracy, a ja postanowiłam odczytać wcześniejsze powiadomienia na telefonie. To był mój były. Odpisał, że też chciałby, żebyśmy do siebie wrócili.

Co było potem?


Przez kilka kolejnych tygodni rzecz jasna pisałam ze swoim byłym chłopakiem i było naprawdę coraz lepiej. Planowaliśmy spróbować jeszcze raz, jednakże nie mieliśmy okazji się spotkać. On czekał na urlop, więc pozostawały nam smsy, a bez poważnej rozmowy - z dnia na dzień - nie mogliśmy do siebie wrócić.

Żałowałam trochę znajomości z Szymonem. Że znów pozwoliłam koledze z pracy na taką relację. Znajomi dziwnie na mnie patrzyli i zaczynało mnie to martwić. Wmawiałam sobie, że to nie przez Szymona - że po prostu się domyślają. Spotykaliśmy się przez parę dobrych tygodni - w wiadomym celu. Wciąż zachowywał się jak dżentelmen i był bardzo miły, ale miał swoje dziwne fetysze. Trochę przypominał mojego byłego. 

Raz nagrał nas... i bardzo mi się to nie spodobało. Dowiedziałam się po czasie, kiedy pokazał mi filmik. Kiedyś przyszedł do mnie i bez żadnego powitania, żadnych wyjaśnień, wziął mnie tak, jak za pierwszym razem - jakbym była jego własnością. Zachowywał się wtedy inaczej. Kazał mi zdjąć majtki i się położyć. Zerżnął mnie bez żadnego "cześć" ani tym bardziej gry wstępnej. Powiedział, że chce to nagrać, a ja tylko przytaknęłam, skinęłam głową, bo wiedziałam, że wcześniejsze nagranie zachował dla siebie i mogę mu ufać. 

Jakiś czas później to nagranie trafiło do sieci, a nasza znajomość się skończyła - po raz kolejny się zawiodłam i zrozumiałam, że już dawno powinnam wrócić do byłego. Wtedy było ono tajemnicą, ale... jak oboje zdecydowaliśmy się na związek cuckold, postanowiliśmy nie mieć przed sobą żadnych tajemnic. Pokazałam chłopakowi również i tamto nagranie - kiedyś by się wściekł, obecnie lubi oglądać filmiki ze mną. Relacja z Szymonem była kompletną pomyłką, błędem... ale chyba to właśnie ona zadecydowała o całej reszcie. Czy żałuję? Nie.

Filmik z Szymonem był pierwszym, który obejrzał mój facet. Był to również pierwszy raz, kiedy widział jak pieprzy mnie inny - może dlatego należy do jego ulubionych.

wtorek, 8 stycznia 2019

Seks z nieznajomym z Badoo

To był impuls, nie mogłam się powstrzymać. Dogadywaliśmy się ostatnio tak dobrze, że chciałam mu to wynagrodzić, dlatego wtedy na dworcu starałam się, by zapamiętał mnie możliwie najbardziej pozytywnie. Sama nie wiedziałam, czego chcę, ale on nadal był dla mnie dobry - mimo tego, co się między nami wydarzyło. Brakowało mi poranków z nim u boku - przez moment znów chciałam się budzić obok niego i było tak cudownie, że zaczęły mi się przypominać pierwsze miesiące razem, kiedy jeszcze nic nie było skomplikowane. 

Nie kłóciliśmy się, spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę, wszystkie święta, nasi rodzice naprawdę się lubili, często organizowaliśmy wspólne spotkania i wycieczki. Trochę za tym tęskniłam. 

Po powrocie do mieszkania znów byłam sama. Kilka godzin później napisał do mnie, że ciężko było mu się pożegnać. Że był zaskoczony tym, że tak po prostu mu obciągnęłam. Wiedziałam, że jestem w tym dobra i że on to uwielbia. Również chciałam do tego wrócić. On był jednak teraz w zupełnie innym mieście, ja wciąż miałam tu pracę i nie chciałam o tym rozmawiać. Nie potrafiłam odpisać, więc to przemilczałam. Napisał jeszcze kilka razy, potem przestał się odzywać. 

Minęły dwa miesiące.

Seks z nieznajomym z Badoo


Czułam się tak samotna, że założyłam konto na Badoo. Ledwie zdążyłam dodać zdjęcie, a zalało mnie kilkadziesiąt wiadomości. Były naprawdę różne, ale w większości - albo proponowali znajomości bez zobowiązań, albo sponsoring, seks za pieniądze, albo udawali, że chcą czegoś więcej. 

Minął kolejny tydzień. W tym czasie popisałam z kilkoma przystojniejszymi chłopakami i przestałam myśleć o swoim byłym. Kupiłam sobie wino na wieczór i położyłam się z telefonem na kanapie. Po paru kieliszkach postanowiłam odpisać nowemu nieznajomemu.

- Hej, jakie plany na dziś? - zapytał.
- Hej, brak planów, leniuchowanie. 

Cisza. Wypiłam kolejną lampkę.

- Masz ochotę skoczyć do klubu? 

Przez chwilę się zawahałam.

- Chętnie.

Pominę opis mojego dwugodzinnego ogarniania się przed lustrem. Włożyłam na siebie czarną sukienkę, którą dostałam od byłego, czarne szpilki i pończochy. Miał dziwne fetysze i czasami lubił sobie wyobrażać mnie w takich ciuszkach na oczach innych. Nigdy nie włożyłam tej sukienki, bo była za krótka - suwak biegł przez całą jej długość tak, że można było ją całkowicie rozpiąć, jednym ruchem, a całość ledwie zakrywała mój tyłek. Miałam pełne kształty i krągłe uda, więc sukienka dodatkowo zsuwała się do góry, ale dziś pomyślałam - pieprzyć to. Nawet nie włożyłam bielizny.

Weszłam do klubu i zamówiłam kolejnego drinka, który uderzył mi do głowy zdecydowanie zbyt mocno. To chyba po tym winie. Chwilę później dołączył do mnie nowy kolega z Badoo - rozmawiało nam się dobrze, był dżentelmenem, choć dało się wyczuć, że to lowelas. Mimo to, czas spędzało nam się naprawdę fajnie - tańczyliśmy chyba czwarty raz z rzędu. Oznajmiłam, że muszę odpocząć, a on zamówił kolejne dwa drinki. Usiedliśmy w loży i śmialiśmy się bez powodu - albo z powodu procentów. Poprosił mnie do tańca raz jeszcze.

Piosenka była naprawdę dziwna - trochę klubowa, a trochę latynoska. Musieliśmy bardzo improwizować. Byłam cała mokra od potu, alkohol nie ułatwiał sprawy. Starannie układane włosy pozlepiały się ze sobą i wyglądałam jak straszydło, ale Mateuszowi to nie przeszkadzało. Ściskał mnie mocno w pasie i błądził ręką wzdłuż mojej talii.

Endorfiny zaczęły krążyć w moich żyłach. Tańcząc schodziliśmy w dół - zupełnie zapomniałam o mojej krótkiej sukience i braku bielizny. Tańczyliśmy dalej. Odwróciłam się do niego tyłem i pochyliłam do przodu, by swoimi ruchami rozpalić jego wyobraźnię. Sukienka zsunęła się ku górze, a jego wzrok powędrował na moje gołe pośladki. Nie miałam wątpliwości - mimo słabego światła na pewno miał doskonały widok na mój tyłek... i nie tylko. Zrobiłam się tak mokra, że mała stróżka zaczęła spływać po wewnętrznej stronie moich ud. To było nie do opisania - byłam tak podniecona, że czułam, jakbym miała za chwilę dojść. Może to dlatego, że to podniecenie trwało przez dłuższy czas. Czy to też zauważył? Widział, że jestem mokra?

Zrobiło mi się cholernie głupio i szybkim ruchem obciągnęłam sukienkę w dół wierząc, że jednak nie zauważył. Udałam, że nic się nie stało.

- Muszę do toalety, potrzymasz mi torebkę?
- Jasne, nie ma sprawy.

Chyba nic nie zauważył. Zostawiłam go przed drzwiami i poszłam zrobić siku. Myłam ręce, kiedy usłyszałam, że drzwi się otwierają. Zignorowałam ten fakt i zaczęłam je suszyć.

Po chwili poczułam oddech na swoim karku.

- No hej, pomyślałem, że Ci pomogę...

Wygięłam się do tyłu, przeszły mnie ciarki. Odwróciłam się do niego twarzą, spojrzałam mu w oczy i bez chwili namysłu pocałowałam.

- Dziękuję za dzisiejszy wieczór. Chodźmy już, bo ktoś sobie coś pomyśli - wtrąciłam.
- Bez obaw, znam tu praktycznie każdego.

Teraz to on mnie pocałował. Zamknęłam oczy, kiedy przesuwał dłoń od kolana w górę ud. Robił to powoli, jakby bał się, że zaprotestuję - cholera, nie mogłam. Kiedy doszedł do momentu, w którym wcześniej zebrała się strużka, dodał:


- Widzę, że już wcześniej o tym pomyślałaś.

Nie mogłam odpowiedzieć, wydałam z siebie tylko twierdzące:

- Yhmm...mm..

Podciągnął sukienkę do połowy pleców i pochylił mnie nad lustrem i umywalką, po czym stanowczo wszedł we mnie od tyłu. Rozglądał się dookoła, biorąc mnie bez opamiętania - oboje czuliśmy dreszczyk emocji i baliśmy się, że ktoś zobaczy, ale pożądanie było zdecydowanie zbyt duże. Nigdy nie byłam tak mokra. Pieprzyliśmy się jak króliki w klubowej toalecie.

- Dobra była? - wtrącił.
- Ale co...mm? 

Wciąż mnie posuwał i bardzo ciężko było mi teraz rozmawiać.

- Mówię o tabletce. W Twoim drinku.
- Coo?! 

Ty naiwna idiotko. Obraz nagle zaczął się rozmywać - jakby to był sen. Nie zmieniało to faktu, że byłam blisko i myślałam tylko o jednym.

- Dosyć, weź go do buzi.

Odwróciłam się i wykonałam polecenie. Nie bardzo wiedziałam, co się dzieje, ale patrzyłam mu w oczy i miałam nadzieję, że nie trafiłam na kompletnego dupka. Jednocześnie mój stan nie pozwalał mi o tym za dużo myśleć. Skupiłam się na tym, co potrafię najlepiej. Czułam, że jest coraz bliżej i zupełnie zignorowałam fakt, że drzwi toalety znów się otworzyły.

- Co tu się...
- O, stary, w końcu jesteś. Nie krępuj się - odpowiedział Mateusz.

Poczułam się lekko zawstydzona. Dużo mniej niż powinnam. To przez to, że byłam totalnie naćpana.

Drugi mężczyzna rozpiął spodnie i stanął tuż obok. Nie wiedziałam jak zareagować. 

- Już dobrze, nie przejmuj się, po prostu mi zwal - dodał.

Chwyciłam drugiego penisa i zaczęłam się nim bawić. Mateusz był już bardzo blisko - poczułam jak jego kutas staje się jeszcze twardszy i zaczyna delikatnie pulsować.

- Wstań 
- Dobrze...

Drugi chłopak wszedł we mnie po Mateuszu. Chłopak z Badoo złapał mnie za włosy i nie mogłam zareagować inaczej, kiedy się spuszczał - musiałam połknąć. Nie oponowałam, bo bardzo to lubiłam.

- Nie śpieszcie się - wtrącił Mateusz, zapiął rozporek i wyszedł.

Otworzyłam usta, chciałam coś powiedzieć, bo poczułam się oszukana. Jak zwykła dziwka. Ten obraz był bardzo stłumiony. Byłam odurzona i nie potrafiłam na trzeźwo przeanalizować całej tej sytuacji.

Drugi mężczyzna brał mnie coraz mocniej, od czasu do czasu komplementując mój zgrabny i mokry tyłek. Poczułam palec w drugiej dziurce - trochę mnie to przeraziło, ale jednocześnie nie potrafiłam się wtedy nie dotknąć. Rżnął mnie jak zwykłą sukę, a ja w myślach tylko prosiłam, by nie skończył przede mną. Myślałam tylko o tym, by dojść. By nieznajomy przyniósł mi ulgę. Obraz rozmywał się coraz bardziej i czułam, że tracę kontakt z rzeczywistością...

Obudziłam się w swoim mieszkaniu. Nie mam pojęcia, jak się tu dostałam. Złapałam za telefon i sprawdziłam ostatnie połączenia. "Taxi" - zadzwoniłam po taksówkę, czyli nie jest najgorzej. Potwornie bolała mnie głowa. Napiłam się wody. Chwilę po tym przypomniała mi się cała ta sytuacja i spadło to na mnie z całą mocą. Popłakałam się. Obudziłam się godzinę później i postanowiłam odpisać byłemu. "Ja też chciałabym spróbować" - napisałam. 

Znów zaczęłam szlochać. Po minucie poczułam coś dziwnego. Przesunęłam dłonią po udach, potem po cipce - to sperma.

Straciłam przytomność i znów wszystko stało się czarne.

Przyłapana Przez Chłopaka Na Zdradzie z EX | Cuckold

To był jeden z tych dni, kiedy nuda w naszym wspólnym mieszkaniu z Kubą aż wylewała się z kątów. Mój ukochany miał wrócić później z pracy, a...