POLECAMY!

środa, 15 kwietnia 2020

Blog erotyczny cuckold - garść informacji


Docierają do nas kolejne maile z różnego rodzaju zapytaniami - wszystkie kwestie związane z działalnością naszego bloga (a raczej jej zawieszeniem) poruszaliśmy już w poprzednich postach. Niestety, czytacie nieuważnie.

Blog erotyczny cuckold - garść informacji


Raz jeszcze wszystko wyjaśniam. Wpisy z opowiadaniami nie pojawiają się na blogu od jakiegoś czasu i nie zanosi się na to, by cokolwiek w tej kwestii się zmieniło. Powód jest prosty. Na blogu nie działają reklamy AdSense (ze względu na tematykę) i nie jesteśmy w stanie na nim zarabiać nawet przy tak dużej ilości odwiedzin. Dopóki napływały do nas darowizny w ilościach większych niż jedna miesięcznie, staraliśmy się w miarę aktualizować treść. Teraz jednak te donacje nie napływają albo napływają bardzo rzadko, więc w żadnym stopniu nie wynagradza nam to długich godzin spędzonych na pisaniu i redagowaniu opowiadań erotycznych. Brak nowych opowiadań wiąże się z brakiem donacji - odwiedzacie, czytacie, a nikt nie rzuci nam nawet złotówki.

Druga sprawa - w każdej zakładce, na stronie głównej (banner) i w ostatnich wpisach pisaliśmy o tym, że paczek z naszymi amatorskimi filmami za 100zł już nie wysyłamy. Nie robimy tego od marca. Wszędzie jest to wyraźnie zaznaczone. Każdą donację w wysokości 100zł traktujemy jako bezinteresowne wsparcie. Wysyłamy tylko i wyłącznie paczki premium z filmami (premium, czyli te duże, za 500zł i mniejsze za 250zł). Zawierają one wszystkie nasze filmiki. Przyciski, dzięki którym możecie przelać pieniądze na nasze konto PayPal nadal działają i znajdziecie je w każdym miejscu na blogu. Kwoty poniżej 250zł nie upoważniają Was do otrzymania paczki, ale mogą zadecydować o reaktywacji naszego bloga (jeśli jesteście fanami). Jak uzbiera ich się kilka w ciągu miesiąca, to pojawią się tutaj nowe opowiadania. Jeżeli przelewacie nam 250zł i więcej, to paczka trafia do Was w przeciągu kilku dni - pod tym względem nic się nie zmienia. Podziękowanie za tak duże przelewy pozostaje takie samo - nadal wysyłamy w nagrodę paczkę premium z filmikami.

Mam nadzieję, że poruszyłam tutaj wszystkie nurtujące Was kwestie.

1. Wasze wsparcie zadecyduje o ewentualnej reaktywacji bloga
2. Nie wysyłamy paczek z filmami za 100zł - takie kwoty traktujemy jako w.w. wsparcie
3. Paczki z filmami za 250zł i 500zł wysyłamy po staremu - wystarczy przelać 250zł lub więcej na nasz adres PayPal

piątek, 13 marca 2020

Zakończenie działalności naszego bloga erotycznego


Nie wiemy czy ta sytuacja jest powodowana epidemią, czy po prostu znudziliście się naszymi opowiadaniami erotycznymi - fakty pozostają faktami. Od jakiegoś czasu nie ma zainteresowania paczkami naszych amatorskich filmików ani też nie pojawiają się żadne donacje. Jako, że prowadzimy kilka innych blogów - takich, na których możemy zamieszczać reklamy, to postanowiliśmy skupić się właśnie na nich.

Zakończenie działalności naszego bloga erotycznego


Ze względu na to, że "Paracuckold" jest blogiem dla dorosłych, to nie możemy na nim zarabiać w żaden inny sposób. Wszystko zależy od Waszych dobrowolnych wpłat i zainteresowania paczkami. Tego zainteresowania już nie ma, więc po namyśle zdecydowaliśmy się zawiesić działalność bloga.

Ze swojej strony serdecznie dziękujemy wszystkim tym, którzy nas wspierali i z niecierpliwością wyczekiwali kolejnych historii z naszego życia. Nie możemy poświęcać temu swojego cennego czasu w pełni charytatywnie, więc od dzisiaj nie będą się tutaj pojawiać już żadne opowiadania erotyczne.

Wyprzedzając pytania, paczki z filmami będziemy wysyłać po staremu, aczkolwiek tylko te premium, czyli za 250zł i za 500zł (gdyby ktoś miał ochotę nas pooglądać). Jeśli ta sytuacja kiedykolwiek ulegnie zmianie, to wrócimy do pisania - póki co nie ma żadnych wpłat, więc tymczasowo kończymy działalność. Prawda jest taka, że większość chciałaby mieć wszystko zupełnie za darmo - w takim kraju żyjemy. Jeśli znajdą się osoby, które zechcą uratować naszego bloga, to przyciski "Przekaż darowiznę" pozostają aktywne.

Do zobaczenia!

poniedziałek, 9 marca 2020

Chłopak wyruchał mnie na spółkę ze swoim kumplem

Kochani, do paczki premium (tej droższej) wleciał właśnie kolejny filmik - mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i usatysfakcjonowani oglądaniem mnie w akcji. Na wstępie chciałabym też wytłumaczyć, dlaczego tak rzadko pojawiają się nowe wpisy. Wpływa na to brak donacji - publikuję nowe opowiadania za każdym razem, kiedy od poprzedniej donacji uzbiera się 300zł. Z racji tego, że ostatnio było ich mało, to mam sporo materiału do opisywania - od Was zależy czy te nowe opowiadania erotyczne będą wychodzić co tydzień, czy co miesiąc.

*** *** ***

Chłopak wyruchał mnie na spółkę ze swoim kumplem


W zeszłym tygodniu wybraliśmy się do Kołobrzegu. Tak, to poroniony pomysł. Było jednak całkiem słonecznie i nie chcieliśmy siedzieć w domu - czasem porywamy się na tego typu spontany. Po drodze zgarnęliśmy ze sobą kumpla. Panowie rozpoczęli zabawę już w samochodzie, więc to ja musiałam kierować. Z godziny na godzinę mój narzeczony nabierał coraz większej ochoty na seks - sugerowały to różnego rodzaju sprośne komentarze w moim kierunku.

Początkowo były one dość grzeczne i wyważone - tak, jakby chciał odgrywać grzecznego faceta przy koledze. W miarę jak procenty zaczęły uderzać mu do głowy, przestał zważać na to, co mówi - nazywał mnie suką, kurewką i daj dalej. Nie powiem, lubię to, więc nie usiłowałam go naprostować. Co więcej, po pewnym czasie zaczęło mnie to ruszać - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miałam ochotę po prostu zjechać na pobocze i mu obciągnąć.

Starałam się skupić na drodze. Było to trudne, bo dłoń mojego narzeczonego wędrowała pod bluzkę za każdym razem, kiedy sięgał po papierosa i tkwiła tam, dopóki go nie zgasił. Tak czy inaczej, podróż minęła nam bezproblemowo i w miłej atmosferze. Na miejscu przespacerowaliśmy się trochę i wstąpiliśmy do baru. Zamówiłam sobie coś do jedzenia, chłopaki wypili po piwie i szklaneczce whisky na odchodne.

Nasza wycieczka miała się skończyć, zanim tak naprawdę się zaczęła. Rano musieliśmy wracać, by wypocząć przed pracą. Udaliśmy się do hotelu - jesteśmy dość otwarci (to już wiecie), więc wynajęliśmy wspólny pokój. Czas upływał nam w przyjemnej atmosferze - piliśmy razem winko i oglądaliśmy jakieś pierdoły w telewizji. Było dużo śmiechu i pozytywnych wibracji.

Odnośnie wibracji - w pewnym momencie zboczyły one na wiadomy tor. Mój chłopak poruszył temat seksu, fantazji, a potem już poleciało. Kiedy cała trójka wyjawiła swoje brudne myśli, jeden pijany facet postanowił podzielić się mną jak zdobyczą.

- A chcessz wyruuchać moją Martyynęę? - wybełkotał.

I się zaczęło. Popatrzyłam pytająco, oni zaczęli mamrotać i rozsiedli się po obu stronach łóżka. Wszystko działo się bardzo szybko. Ich ręce błądziły po moim ciele. Całowali mnie na zmianę, wyrywając mnie sobie raz za razem. Podobało mi się to. Lubiłam być w centrum uwagi. Starałam się poświęcać swoje usta obu partnerom po równo. Pozwalałam dotykać narzeczonemu piersi i delektować się każdą sekundą pieszczot. Nie odrywał się ode mnie - czułam, że stopniowo robię się coraz bardziej mokra, jednak kolega nie przestawał dotykać mojej cipki. Chwilę później wszedł we mnie po raz pierwszy tego wieczoru.

Posuwał mnie na oczach narzeczonego, a ja nie potrafiłam uspokoić emocji. Odruchowo rozłożyłam przed nim uda, wciąż całując drugiego z kochanków - tak łapczywie, że z trudem łapałam oddech.

Sytuacja potoczyła się szybko. Ukochany nastawił nagrywanie w telefonie i zaczął dokumentować wszystko bez pytania mnie o zdanie. Drugi mężczyzna spojrzał na mnie władczym wzrokiem i nakazał mi się wypiąć. Nim się spostrzegłam, w ustach miałam już kutasa - nie dali mi czasu, bym poczuła się tym zaskoczona. Hubert niemal natychmiast przyssał się do mojego tyłka. 

Pieścił obie dziurki na przemian - nie miałam czasu na myślenie o konsekwencjach, choć czułam się dziwnie - z Hubertem takie sytuacje się nie zdarzały, mimo że znaliśmy się od kilku lat. Tego wieczoru narzeczony podzielił się z nim moją cipką po raz pierwszy. Minęło już kilka dni od tego epizodu, a ja wciąż czułam w sobie resztki spermy kolejnego z jego kumpli.

Starałam się być dobrą dziewczyną. Wiedziałam, że mój narzeczony jest wyjątkowo wyrozumiałym facetem, więc odwdzięczałam się zawsze, kiedy mogłam. Gdy w jego głowie rodziła się jakaś nowa fantazja, to bez wahania ją realizowaliśmy. Tego wieczoru byłam pewna, że chce, bym zgodziła się na wszystko, na co obaj mieli ochotę. Wypinałam się przed kolegą przez dobrą godzinę, a mój ukochany wił się z rozkoszy - uwielbiał, gdy mu obciągałam. Twierdził, że jestem w tym najlepsza, a ja za każdym razem udowadniałam, że ma rację. Nie wiem, ile czasu upłynęło, ale pamiętam moment, kiedy Hubert wszedł we mnie po raz kolejny.

Czułam na swoim tyłku jego silne ręce. Penetrował moje wnętrze z niepohamowaną, zwierzęcą dzikością. Podobało mi się to i nadziewałam się na niego sama z siebie. Po krótkiej chwili mój narzeczony był już blisko. Jęczałam coraz głośniej - zawsze bardzo go to nakręcało. Tym razem było tak samo. Wiedział i słyszał, że jestem blisko - miał pewność, że jest mi dobrze. Nim się spostrzegłam, zaczął szczytować. Moją twarz zalała solidna porcja ciepłej spermy, którą zlizywałam z siebie przez kolejnych kilka minut.

Część słodkiego nektaru musiałam odgarnąć ręką tak, by móc w ogóle otworzyć oczy. Uwielbiałam to - nie będę ukrywać i udawać cnotliwej. Spust mężczyzny zawsze sprawiał, że przechodziły mnie ciarki.

Hubert w dalszym ciągu rżnął mnie od tyłu, a ja zaciskałam zęby z rozkoszy. Oparłam obie dłonie na pościeli i ścisnęłam ją z całej siły. Orgazm zbliżał się nieubłaganie, a ja nie potrafiłam opanować swojego ciała. Po krótkiej chwili postanowiłam sobie pomóc i sięgnęłam dłonią w kierunku mokrej cipki, która wręcz błagała mnie o pomoc.

Narzeczony skończył palić papierosa i wyszedł z inicjatywą. Ułożył się pode mną i zaczął pieścić mnie swoim językiem. Myślałam, że oszaleję. Hubert przyśpieszył i każde pchnięcie zdawało się rozrywać mnie na kawałki. Ukochany zlizywał wszystko, co ze mnie skapywało, a ja zaczęłam wić się i jęczeć jeszcze głośniej. Chciałam, by Hubert zerżnął mnie jak zwykłą dziwkę i - jak na zawołanie - właśnie to robił. Nie wytrzymałam tempa. Niemal natychmiast zaczęłam szczytować, a moje ciało wygięło się w słodkim orgazmie. Przed oczami momentalnie zobaczyłam gwiazdy. Żaden z nich nie przestał. Hubert pchał jeszcze mocniej, a mój facet ścisnął moje uda z całej siły i lizał bez końca - takie przynajmniej miałam wrażenie. Nie dał mi się wyzwolić z tego uścisku i męczył mnie jeszcze przez dobrych kilka minut.

Odpuścił dopiero wtedy, gdy kolega wyciągnął kutasa i spuścił mi się na tyłek. Posłusznie zwolnił mu miejsca i zapalił papierosa, obserwując całą sytuację.

Padłam na twarz i leżałam nieruchomo. Hubert skończył, jednakże wszedł we mnie jeszcze kilkukrotnie - chyba tylko po to, by zaznaczyć teren. Po wszystkim położył się obok i przelizał tak, jakbym była jego własnością. Czułam się jak kurwa... ale przecież tak bardzo lubiłam to uczucie.

Zasnęliśmy w trójkę w jednym łóżku.

Rano zachowywaliśmy się tak, jakby nic się nie stało, choć zachowanie Huberta było dziwne. Przez całą drogę przybliżał się do mnie i całował - nic sobie nie robił z tego, że mój narzeczony siedzi tuż obok i patrzy. To było trochę krępujące, ale pozwalałam mu na to. Jeśli ukochany nie miał nic przeciwko, to chyba nie powinnam czuć się dziwnie, prawda? W końcu jeszcze poprzedniego wieczoru miał mnie całą.

wtorek, 3 marca 2020

Seks z kolegą na oczach teściowej? Przyłapała mnie!

W zeszłym tygodniu mieliśmy teściową na głowie. Wpadła z niezapowiedzianą wizytą i stwierdziła, że zostanie u nas na kilka dni. Nie przepadamy za takimi niezapowiedzianymi odwiedzinami, więc oboje byliśmy niezadowoleni. Po kilku godzinach napięcie opadło, a teściowa okazała się na tyle miła, by przez trzy dni z uśmiechem na twarzy gotować nam obiady.

Wcześniej byliśmy już umówieni z jednym znajomym - z tego wszystkiego zapomnieliśmy przełożyć nasze spotkanie. Nazajutrz stanął w progu, a mnie olśniło - no tak, przecież miał przyjechać. Wzięłam go na bok i delikatnie wyjaśniłam tę całą sytuację. Mieszkał w Gdyni, więc nie mogłam tak po prostu kazać mu wracać. Zaproponowałam nocleg.

Teściowa dowiedziała się tyle, że jest to nasz bliski przyjaciel, który wpadł w odwiedziny. Znaliśmy się z nim wcześniej, więc bez problemu mogliśmy odgrywać tego typu scenki. Wieczorem usiedliśmy wspólnie do kolacji - rozmowy przeciągały się tak długo, że pierwsza postanowiłam pójść się wykąpać. Robiłam się coraz bardziej śpiąca.

Seks z kolegą na oczach teściowej? Przyłapała mnie!


Mniej więcej kwadrans po 23 wszyscy już powoli kładliśmy się do łóżek. Teściowa zajęła pokoik gościnny, natomiast My staraliśmy się ułożyć wspólnie w salonie. Oczywiście należało stwarzać pozory.

Znajomy usadowił się na kanapie i zasnął po kwadransie. Narzeczony też już spał i marudził przez sen - kiedy był przemęczony, to miewał tego typu "przygody". Ze mnie całe to wcześniejsze zmęczenie jakby uszło i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.

Postanowiłam pójść siku w nadziei, że po powrocie będę nieco bardziej śpiąca - przy okazji upewniłam się, że teściowa też już zasnęła. Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w światełka na suficie - bezskutecznie. Nadal byłam pełna energii. W drodze powrotnej do łóżka zauważyłam, że kolega przewraca się z boku na bok - być może w nowym miejscu nie było mu za wygodnie. Tak, dobrze myślicie - zabłądziłam. Zamiast wrócić do narzeczonego, podkradłam się do kolegi i ułożyłam się tuż za nim. Przylgnęłam do pleców i delektowałam się ledwie wyczuwalnym zapachem drogich perfum na jego skórze. Były tak subtelne, że niemal od razu pomyślałam o wszystkim, co złe. Przez chwilę leżałam w kompletnym bezruchu. Po kilkudziesięciu sekundach nie wytrzymałam. Zaczęłam delikatnie ocierać się stopami o jego stopy. Nie chciałam wywołać u niego żadnej gwałtownej reakcji - wciąż obawiałam się, że teściowa urządzi sobie nocną wędrówkę do toalety. Wtuliłam się w jego plecy jeszcze bardziej. Po kilku sekundach delikatnie wsunęłam dłoń w bokserki i przejechałam dłonią po kutasie - nie obudził się. Trzymałam rękę nieruchomo przez dłuższą chwilę, by mieć pewność, że wszyscy śpią. Cisza.

Zrobiło mi się gorąco i poczułam niekontrolowany przypływ podniecenia. Chwyciłam mocniej i zaczęłam nim poruszać. W dalszym ciągu spał. Zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno wszystko z nim w porządku. Przyśpieszyłam. Moja dłoń poruszała się coraz energiczniej aż w końcu się udało - Mikołaj otworzył oczy i starał się na trzeźwo ocenić całą sytuację. Nie spanikował, ale przez kilka chwil najwyraźniej nie był w stanie uzmysłowić sobie, co się dzieje. Obrócił głowę w moją stronę, a ja nakazałam mu być cicho, jednocześnie witając go uśmiechem.

- Dzień dobry - wyszeptałam.

Przejechałam ustami po karku znajomego, a następnie kazałam mu się odwrócić. Mikołaj bez chwili wahania przekręcił się na plecy, a ja upewniłam się raz jeszcze, że teściowa nie uskutecznia nocnych wędrówek. Z jej pokoju dobywało się ciche pochrapywanie. Zsunęłam się na krawędź łóżka i odgarnęłam kołdrę. Kilka chwil później byłam już pod nią i droczyłam się z jego soczystym kutasem.

Starałam się być na tyle zmysłowa, na ile to możliwe. Zaczęłam od delikatnych pocałunków i podszczypywań. Spodobało mu się, więc osiągnęłam to, co chciałam - niemal natychmiast, kiedy się zorientowałam, przeszłam do ofensywy. Objęłam go mocno ustami i powoli włożyłam do gardła. Bardzo subtelnie i do samego końca. Kołdra unosiła się raz za razem. Stopniowo nabierałam tempa i pewności siebie. Miałam ochotę na niego wskoczyć i dojść razem z nim. Wiedziałam, że to zbyt ryzykowne - bywa, że nie potrafię być cicho, dlatego całą swoją energię wkładałam w ciągnięcie Mikołajowi pały.

Zmieniłam pozycję. Ułożyłam się na nim, upewniając, że kołdra zakrywa moje ciało. Nabrałam ochoty, by go pocałować. Wyraźnie mu się to spodobało. Lizaliśmy się przez dłuższą chwilę. Nasze języki tańczyły w jednym rytmie. Kątem oka zerkałam czy aby na pewno jesteśmy bezpieczni.

Moje podniecenie było już tak duże, że z trudem się kontrolowałam. Całowaliśmy się przez kilka minut, a coraz szybciej ocierałam się cipką o jego umięśnione uda. Ciarki przeszywały mnie za każdym razem, gdy przesuwałam się po nagim ciele Mikołaja. Było gorąco. Miałam wrażenie, że dojdę szybciej niż on.

Postanowiłam zaryzykować trochę bardziej. Skradłam mu ostatni pocałunek, po czym położyłam się na nim, chcąc dokończyć to, co zaczęłam. Po kilku sekundach znowu miałam go w ustach, a Mikołaj wdzięcznie pieścił ustami moje stopy. Uwielbiałam to, więc szybko zwiększyłam tempo. Czułam, że jestem mokra. Nie mogłam już wytrzymać. Nieprzerwanie i łapczywie ssałam kutasa, by jak najszybciej doprowadzić go do finału.

To było silniejsze ode mnie. Zsunęłam z siebie część kołdry tak, bym mogła swobodnie oddychać, a następnie przesunęłam się do tylu. Niemal natychmiast poczułam giętki język pomiędzy nogami i cały mój świat zaczął wirować. Zamruczałam w geście aprobaty, by znowu zabrać się za tę soczystą pałkę.

Wylizał mnie praktycznie do sucha - z każdą sekundą czułam, że za chwilę eksploduję z rozkoszy. Nie sądziłam, że sam oral może dać mi aż tyle satysfakcji. Przerwałam na moment. Delektowałam się pieszczotami kolegi i kompletnie zapomniałam o tym, że nie jesteśmy sami.

Nie uwierzycie - przez hol przemknęła nagle znajoma sylwetka. Tak! Teściowa! Serce o mało mi nie wyskoczyło z piersi. Całe szczęście - wszystko skończyło się dobrze. Postanowiła skorzystać z toalety, ale była zbyt zaspana, by spojrzeć w stronę salonu. A przecież kanapa, na której spał Mikołaj znajdowała się praktycznie w przejściu! Czekałam chwilę aż mamusia zamknie drzwi od łazienki. Było to niełatwe. Mikołaj nawet jej nie zauważył i w dalszym ciągu skupiał się na minetce.

Wzięłam go w usta po raz kolejny. Czułam, że jest już blisko, a ja przerwałam wszystko w najgorszym z możliwych momentów. Kilka muśnięć ustami i oboje zaczęliśmy szczytować. Odruchowo zaczęłam wić się pod kołdrą. Upewniłam się, że kołdra zakrywa mnie w całości i przyśpieszyłam. Nie byłam zaskoczona jego obfitym wytryskiem, aczkolwiek moje ciało powoli zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Z trudem utrzymywałam je w bezruchu. Zalała mnie fala gorąca, której nie byłam w stanie kontrolować. Miałam wrażenie, że słyszę drzwi od łazienki. Wzdrygnęłam się po raz kolejny, ale nie miałam czasu, by zastygnąć w bezruchu. Najdyskretniej na świecie starałam się połknąć każdą salwę. Ilość spermy była tak nieprawdopodobna, że robiłam to z wielkim trudem.

Udało się. Jeszcze przez kilka sekund starałam się zlizać z niego wszystko, co tylko się dało. Mikołaj również nie przerywał. Pieścił i całował moją cipkę jeszcze długo po tym, jak opadłam z sił i postanowiłam odpocząć. Opadłam wzdłuż jego nóg, opierając głowę na jednej z łydek. Minęło kilka minut, nim odkryłam głowę.

Spojrzałam w kierunku toalety - światło się już nie paliło. Byłam zbyt zmęczona, by to analizować, więc uklękłam obok, dałam Mikołajowi buzi i na paluszkach wróciłam do narzeczonego. Niemal natychmiast obrócił się w moją stronę i w półśnie wymamrotał:

- Gdzie byłaś?
- Siku, skarbie, śpij.

Nie musiałam długo czekać. Nim się zorientowałam, znowu spał. Zastanawiałam się czy w ogóle kontaktował, gdy mnie o to pytał. To jednak nie było aż takim problemem. Miałam nadzieję, że teściowa niczego nie zauważyła. Trochę mnie to martwiło. Co miałabym jej powiedzieć? Jak się wytłumaczyć?

Ostatecznie uznałam, że niepotrzebnie się tym przejmuję. Nawet do głowy by jej nie przyszło, że mogłabym zabawiać się z innym w obecności jej syna. Zasnęłam niemalże momentalnie.

czwartek, 27 lutego 2020

Cuckold? Zdrada kontrolowana zniszczyła nasz związek


Odkąd prowadzimy naszego bloga, natknęliśmy się na mnóstwo wiadomości potępiających to, co robimy. Postanowiłem odnieść się do tych wiadomości jako osoba, która ma z takiego związku teoretycznie mniejsze korzyści niż moja partnerka. Na wstępie przypomnę, a raczej poinformuję zupełnie nowych czytelników, iż wraz z narzeczoną jesteśmy w relacji cuckold od wielu lat.

Cuckold? Zdrada kontrolowana zniszczyła nasz związek


Nie jest to taki typowy i hardkorowy cuckold - kręci nas przede wszystkim zdrada za przyzwoleniem. Niektórzy nie są w stanie pojąć, jak można pozwalać drugiej osobie na seks z innymi mężczyznami. Otóż, można. I wcale nie znaczy to, że mężczyzna nie kocha czy nie jest zazdrosny o swoją partnerkę. Tak naprawdę to właśnie uczucia i zazdrość powodują, że jest to tak bardzo pociągające - gdybyście praktykowali coś takiego z obcą osobą, to nie byłoby żadnych fajerwerków. Zatem uczucia są warunkiem koniecznym, natomiast sam seks z innymi facetami jest dla mojej kobiety tylko i wyłącznie sposobem na zaspokojenie potrzeb seksualnych. Nie ma to związku z uczuciami i jest to czysta fizyczność - nie można nazwać tego zdradą. Po pierwsze - robi to za moją zgodą; po drugie - nie zdradza mnie z kimś, dla kogo za chwilę mnie zostawi. Dopóki moja narzeczona nie przejawia zainteresowania tym, co dany facet lubi, jego życiem, planami i uczuciami, to wszystko jest w porządku. To tylko seks, nic więcej.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdy jesteś z kobietą w normalnym związku, a ta zaczyna Cię zdradzać za plecami. W takich przypadkach można się obawiać, że uczucia do Ciebie już wygasły i pojawił się ktoś, kto zawrócił Twojej wybrance w głowie. U nas nie ma tego typu dylematów. To tak, jakby ktoś poprosił Twoją dziewczynę do tańca na weselu - zwykle żadna ze stron nie oczekuje niczego więcej niż taniec i nie ma co się doszukiwać w tym czegoś złego.

Czy cuckold zniszczył nasz związek? Oczywiście, że nie. Cuckold nie tylko sprawił, że czerpiemy radość z każdego wspólnie spędzonego dnia - to nie tylko dreszczyk emocji wywołany czymś niewątpliwie podniecającym. Cuckold sprawia, że jesteśmy wobec siebie szczerzy, nie mamy przed sobą tajemnic, a nasza więź jest silniejsza niż cokolwiek. Serio. Nie ma możliwości, byśmy się rozstali, bo doskonale wiem, że żaden facet nie zawróci Martynie w głowie. Ona jest na to zupełnie odporna - nie myśli o rozstaniu, bo wszystkiego już próbowała. W związku z innym facetem byłaby bardziej znudzona, rutyna wkradłaby się dużo szybciej i z pewnością nie byłaby szczęśliwa. Związek ze mną jej nie ogranicza. Ma styczność z innymi mężczyznami, fakt, ale nie zostawi mnie dla większego kutasa czy za sprawą kilku komplementów - ona już do tego przywykła.

Czy zatem więź w naszym związku jest słabsza? Zależy nam na sobie mniej? Wręcz przeciwnie! Nasze uczucia nie zależą od "podobania się" sobie. Nie zależą od wyglądu czy pociągu seksualnego. Tutaj nic się nie wypali, bo umiemy oddzielić fizyczność od całej reszty. Właśnie dzięki temu, że moja narzeczona sypia z innymi. Z tego względu kiedyś możemy przestać być dla siebie pociągający - pociągający mogą być dla niej inni faceci, czemu nie? Jestem jednak pewien, że dla żadnego z nich mnie nie zostawi, bo nigdy nie zabraniałem jej korzystać z życia. Wiem, że moja kobieta nie zakochuje się w wyglądzie - kocha moją osobowość i każdego dnia udowadnia, że wygląd kochanków nie sprawia, że zaczyna się wahać.

Podsumowując, jeśli zastanawiacie się czy po tym, jak spróbujecie, będzie tak samo - bez obaw. Początki są trudne. Ta zazdrość jednak góruje nad resztą. To mija. Po czasie Wasza więź stanie się nierozerwalna, a Twoja wybranka porozmawia z Tobą na każdy temat - nie będziesz musiał się martwić, że w nagłej sytuacji zwróci się do przyjaciółki, a nie do Ciebie. Cóż, nie umiem tego wytłumaczyć - sądzę, że zdrada kontrolowana powoduje mnóstwo dobrych rzeczy w związku. Jeśli spróbujesz tego ze swoją partnerką, to zrozumiesz, co mam na myśli - uczucia w tym przypadku wskakują na całkowicie inny poziom.

Na koniec - serdecznie dziękujemy, że wspieracie naszego bloga. Bardzo nam miło i doceniamy każdy gest!

środa, 19 lutego 2020

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego

Tak, w końcu spotkałam się z jednym z naszych czytelników! Wspominałam o tym już jakiś czas temu, jednakże dopiero teraz udało nam się zgrać i spotkanie finalnie doszło do skutku. W międzyczasie oczywiście przydarzyło nam się kilka mniej istotnych przygód, ale postanowiłam ich nie opisywać, bo w ostatnich dniach nie wpłynął nam nawet grosik, w związku z czym nie chce mi się spędzać długich godzin na blogowaniu. Prowadzę też innego bloga - kompletnie niezwiązanego z tematyką cuckold - mogę na nim zamieszczać reklamy, więc zdecydowanie bardziej opłacalne jest dla mnie pisanie tam. Tutaj wszystko zależy od tego czy wspieracie nasz pamiętnik, czy też nie.

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego


Do rzeczy. Szczęśliwiec, z którym się spotkałam, przelał w ostatnim miesiącu 3000zł! Chciałam go poznać głownie z tego powodu. Zrobił to zupełnie bezinteresownie, bo ani nie obiecywałam spotkań przy większych wpłatach, ani nie oferowałam paczek z filmikami, które mogłyby je odpowiednio zrekompensować. Doszłam do wniosku, że mam do czynienia z dżentelmenem, który najzwyczajniej w świecie lubi czytać to, co tutaj piszemy.

Ostatecznie nie udało nam się umówić w Warszawie. Ów dżentelmen ma na imię Robert i prowadzi pewną firmę, dlatego nie jest dyspozycyjny - całkowicie to rozumiem, dlatego postanowiłam udać się na wycieczkę do Poznania. Właściwie to postanowiliśmy. Mężczyzna nie miał nic przeciwko temu, by na spotkaniu był również obecny mój narzeczony. Jako, że od Poznania nie dzieli nas aż tak duża odległość, to z dnia na dzień wzięliśmy sobie wolne i ruszyliśmy w trasę.

Na miejscu trochę pozwiedzaliśmy - miasto zachwycało mnie na każdym kroku. Mieliśmy czas na to, by pospacerować, bo Robert mógł się urwać dopiero po jakiejś konferencji, My natomiast dotarliśmy na miejsce zdecydowanie za wcześnie.

Nie chcę Was zanudzać krajobrazami, dlatego od razu przejdę do konkretów. Spotkaliśmy się przed siedzibą firmy, poszliśmy na kawę i ciastko, a następnie w trójkę ruszyliśmy taksówką do apartamentu. Nie ukrywam, facet był przystojny - był przed 40-stką i na pierwszy rzut oka przypominał trochę Keanu Reaves'a. Do tego ten elegancki garnitur i złoty zegarek. Nie powiem, ulżyło mi, że nie mam do czynienia z obleśnym dziadem i odetchnęłam z ulgą. Jestem wielką fanką Johna Wicka, więc tego typu stylówka od razu na mnie podziałała.

Byłam napalona jeszcze przed tym, jak dotarliśmy do hotelu. Apartament był duży i luksusowy. Czułam się nieswojo, aczkolwiek obecność narzeczonego dodawała mi odwagi. Mężczyzna okazał się sympatyczny. Był chyba pod równie dużym wrażeniem. Zadawał mnóstwo pytań na temat bloga i poszczególnych opowiadań. Miałam wrażenie, że zna je wszystkie na pamięć. Rozmawialiśmy o tym tak długo, że za oknami zrobiło się ciemno. Wszyscy doskonale się bawiliśmy. Zrobiło się duszno i pozbyliśmy się części ubrań. Mężczyzna zrzucił marynarkę, z kolei mój narzeczony już od dobrych trzydziestu minut siedział w samym t-shircie. Problem polegał na tym, że włożyłam na siebie jedynie czarną sukienkę. Trzymałam się dzielnie, aczkolwiek w momencie, gdy Robert otwierał trzecią butelkę szampana, dałam za wygraną. Poprosiłam ukochanego, by pomógł mi z suwakiem na plecach i opuściłam ramiączka. Nasz czytelnik był tak ekskluzywny (nie wiem czy mogę użyć tego słowa), że nie wiedziałam czy nie robię czegoś niestosownego. Oczekiwałam jakiejś nieprzyjemnej reakcji, ale on zdawał się w ogóle nie zauważać, że siedzę w samym staniku. W pierwszej chwili bardziej mnie to zmartwiło niż pocieszyło, ale błysk w oku nieznajomego mówił mi, że zdecydowanie jestem w jego typie.

Alkohol robił swoje, a rozmowa zbaczała na temat seksu. Robert pytał o paczkę filmików - przeglądaliśmy je wspólnie, a on zadawał kolejne pytania. Był ciekaw co, kiedy i gdzie. Z chęcią zdradziłam mu swoje mroczne tajemnice. Po kolejnej lampce przysunęłam się bliżej. Mężczyzna nie przestawał mówić, ale nie przeszkadzało mi to. Mogłabym go słuchać przez cały wieczór. W najmniej oczekiwanym momencie położył palce na moim podbródku i przysunął do mnie usta z elegancją, jakiej próżno szukać u innych facetów. Zamknęłam oczy i pozwoliłam tej chwili trwać. Rozchyliłam lekko wargi i poczułam jak muska je delikatnie językiem, by w międzyczasie pomóc mi pozbyć się reszty ubrań. Nie oponowałam. Wręcz przyssałam się do niego, dając do zrozumienia, że podąża we właściwym kierunku. Zrzucił ze mnie stanik i pochylił się nad piersiami. Czułam język błądzący wokół moich sutków i nieustannie narastające pomiędzy nami napięcie. Nim się spostrzegłam, jego dłoń znalazła się na moim udzie. Wolnym ruchem przesuwał ją coraz wyżej aż w końcu natrafił na koronkowe majteczki, które już jako ostatnie stały mu na przeszkodzie.

Był opanowany, stanowczy i jednocześnie szarmancki. Obchodził się ze mną z szacunkiem - bardzo mi to zaimponowało. Przez chwilę miałam wyrzuty sumienia - myślałam tylko o tym, by mnie wydymał na oczach narzeczonego. Nie byłam jednak w stanie oprzeć się tej jego niecodziennej grze wstępnej. Wstał z miejsca i kucnął tuż przede mną. Powoli zsunął ze mnie stringi i zatopił usta w mojej wilgotnej szparce. Nie był nachalny. Nie starał się tego przyśpieszać. Czułam między nogami jedynie delikatne pocałunki, które były tak nie wystarczające, że aż przeszywał mnie dreszcz.

Trwało to zaledwie kilka minut, jednak miałam wrażenie, że pieści mnie całą wieczność. Początkowo wpatrywałam się w narzeczonego, który masturbował się na jednym z pozostałych foteli. Potem zamknęłam oczy, chcąc delektować się tym, co miało za chwilę nastąpić.

Uniósł mnie do góry. Złapałam go za szyję i pozwoliłam się ułożyć przeszklonym blacie. Wciąż nie otwierałam oczu i cierpliwie czekałam. Byłam rozpalona do czerwoności, a zimny stół wręcz przyprawiał mnie o gęsią skórkę - mega przyjemne uczucie. Mężczyzna chwycił za kolana i rozchylił moje uda. Usłyszałam dźwięk rozpinanego rozporka. Chwilę później był już we mnie. Nie patrzyłam, czułam go jednak całą sobą. Zapach jego perfum sprawiał, że kręciło mi się w głowie. Feromony unosiły się w powietrzu, a ja z każdym kolejnym pchnięciem zaczynałam coraz bardziej lubić pozycję na misjonarza. Jego penis był twardy - wyglądało na to, że Robert naprawdę nie miał czasu na spotkania z kobietami. Miałam wrażenie, że nie robił tego od tygodni. Schlebiało mi to.

Był taki, jak zakładałam. Szarmancki, ale i niezwykle stanowczy. Bez ostrzeżenia zsunął mnie z blatu i pochylił do przodu. Nim się zorientowałam, co zamierza, wszedł we mnie od tyłu. Złapał mnie za włosy i mocno przycisnął do stołu. Nie mogłam się ruszyć, a on nie przestawał. Robił swoje. Znowu zamknęłam oczy, by delektować się chwilą. Nie trwało to długo. Z transu wyrwało mnie znajome uczucie - ciepła sperma na mojej twarzy była równie zaskakująca, co wcześniejsza zmiana pozycji. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam swojego narzeczonego. Najwyraźniej mocno podniecił go fakt, że dla odmiany doświadczam czegoś bardziej sensualnego niż zazwyczaj. Uśmiechnęłam się, a kiedy skończył szczytować ochoczo wzięłam go do ust. Robert w dalszym ciągu brał mnie od tyłu i nie czułam się do końca komfortowo obsługując ich obu - było mi niewygodnie. Ukochany natychmiast to zauważył i postanowił odpuścić. Pocałował mnie w usta, po czym zajął miejsce na kanapie i nalał sobie jeszcze jeden kieliszek szampana.

Mężczyzna poinstruował mnie, że jest blisko. Sama czułam, że mojej cipce też już niewiele trzeba, więc czym prędzej sięgnęłam dłonią i z trudem wcisnęłam paluszki między nogi. Robert to zauważył i niemal od razu zmienił pozycję - wszystko ze względu na mnie. Po raz kolejny ułożył mnie na plecach i zmniejszył tempo, pozwalając mi dojść. Dopiero w momencie, kiedy z moich ust zaczęło dobiegać coraz głośniejsze pojękiwanie, wrócił do wcześniejszego tempa. Pieściłam łechtaczkę najszybciej, jak mogłam - czułam zbliżający się orgazm. Po tak przeciąganej zabawie mogłam spodziewać się czegoś naprawdę niesamowitego. W kilka chwil zrobiło mi się cholernie gorąco, a moją skórę znów przeszył ten przyjemny dreszczy, o którym wspominałam na początku. Zaczynałam szczytować. Nie nastąpiło to od razu. To przyjemne uczucie wzbierało na sile przez dobrych kilkanaście sekund aż w końcu uderzyło we mnie z taką siłą, że nie mogłam nie krzyknąć. Zdecydowanie "obudziłam" narzeczonego - wstał z miejsca i podszedł do nas po raz kolejny. Ściskałam jego dłoń z całych sił, jednocześnie wijąc się z rozkoszy. Nigdy nie potrafiłam ukrywać orgazmów - Robert miał mnie jak na tacy. W tej samej chwili zdecydowanie przyśpieszył, a ja dopiero teraz po raz pierwszy spojrzałam na jego kutasa. Był wyjątkowo apetyczny. Nie nacieszyłam się jednak jego widokiem - moje ciało mimowolnie wygięło się w pół, a orgazm przeszył mnie na wylot. Rozkosz zalewała mnie falami. Mężczyzna z całej siły przycisnął dłonią moją cipkę i zdecydowanie wpychał go we mnie po same jaja. Chwilę później sam zaczął szczytować. 

Kiedy skończył, zdjął prezerwatywę i wrzucił ją do torebki. Pogładził mnie po czole, a następnie ruszył w kierunku łazienki. Wziął prysznic i wrócił do nas oznajmiając, że musi się powoli zbierać. Bardzo go polubiłam, choć leżąc z głową opartą na kolanach narzeczonego nie miałam już nawet siły, by się tym przejmować.

Ostatecznie wypiliśmy jeszcze wspólnie po kieliszku i odprowadziliśmy Roberta do drzwi. Był tak miły, że zarezerwował nam apartament na całą noc. Nie miałam ochoty wracać do Warszawy. Byłam padnięta, a mój facet wypił o kilka kieliszków za dużo. Zasnęłam szybciej niż przewidywałam - może to wina alkoholu? Może nie zwalajmy wszystkiego na procenty.

Wieczór zaliczam do bardzo udanych. Robert okazał się elokwentnym i pełnym klasy mężczyzną. Robercie - raz jeszcze dziękuję za tak hojną wpłatę i cieszę się, że się na nią zdecydowałeś, bo w innym wypadku nie mielibyśmy okazji się poznać. Nie chodzi o pieniądze, bo nie da się mnie kupić - tak czy inaczej, gdybyś się nie wyróżnił, to nie zwróciłabym na Ciebie uwagi. Chęć poznania Cię wynikała przede wszystkim z ciekawości - nie żałuję, że wyszło tak, jak wyszło. 

A! Jeszcze jedno - pominęłam w tym opowiadaniu jeden mały szczegół (mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli). Powiedz, opłaciło się? :)

wtorek, 11 lutego 2020

Seks z czarnoskórym mężczyzną i jego wielki kutas - w końcu to zrobiłam!

Wybaczcie częstotliwość dodawania wpisów, ale mojemu narzeczonemu odechciało się chwilowo pisać i praktycznie wszystko muszę ogarniać sama. Do rzeczy! Ostatnio pisałam o Panu, który był tak hojny, że paczka seks filmików wydawała mi się nieadekwatna do darowizny i postanowiłam go poznać. Pewnie jesteście ciekawi, co dalej, więc napiszę tylko, że ostatecznie się umówiliśmy. Nie wiem, kiedy dojdzie do tego spotkania, bo ów mężczyzna wydaje się dość zapracowanym człowiekiem - w każdym razie dojdzie na pewno, a ja chętnie podzielę się wrażeniami!

Seks z czarnoskórym mężczyzną i jego wielki kutas


To tyle, jeśli chodzi o wstęp. Ostatnio wpadłam na filmik z czarnoskórym mężczyzną, który wręcz podbił moje serce! Miałam takie ciarki, że bez konsultacji z partnerem napisałam do dziewczyny, która wrzuciła ten filmik na profil. Wspominałam już kiedyś, że seks z murzynem jest kolejną fantazją, którą chciałabym zrealizować. Przynajmniej raz. Z czystej ciekawości.

Dziewczyna bez żadnych problemów podzieliła się numerem czarnoskórego ruchacza. Zadzwoniłam do niego już chwilę później i okazało się, że mamy do siebie zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Bez zbędnego przeciągania wyjawiłam mu powód, dla którego telefonuję i postanowiliśmy się spotkać.

Spotkanie miało miejsce wczoraj, dlatego piszę to na świeżo. Ssałam narzeczonemu kutasa, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Gdy się pieprzymy, to często specjalnie nie zamykamy ich na klucz - zawsze podnosi to temperaturę i sprawia, że możemy liczyć na miłą niespodziankę. Tym razem jednak wiedziałam, że to właśnie ten gość, była prawie dwudziesta.

- Proszę - wykrzyczałam - otwarte!

Jakże rozbawiła mnie jego mina, gdy zobaczył nas razem na kanapie. Nie miałam czasu na wyjaśnienia, bo mój partner był już blisko - postanowiłam delektować się tym, że mamy widza. Ssałam kutasa, klęcząc przed ukochanym, kiedy ten wyjaśniał mężczyźnie nasz związek.

Mężczyzna miał na imię Adrian - dziwne imię dla czarnoskórego - i był wyjątkowo sympatycznym murzynkiem, bo zabrał ze sobą butelkę wina. Jak wytłumaczył, urodził się w Polsce, stąd mówił w naszym języku bez jakiegokolwiek akcentu. To również wydawało mi się odrobinę dziwne, ale nie miałam czasu, by się nad tym rozwodzić. Dwie minuty później byłam zmuszona przecież łykać spermę - to akurat absorbowało mnie jak nic innego.

Adrian zdjął kurtkę i rozsiadał się na kanapie w momencie, w którym kończyłam robotę. Zlizałam resztki z kutasa ukochanego, po czym przesunęłam się kilkanaście centymetrów w prawo i chwyciłam za pasek czarnoskórego kolegi. Był zdziwiony i przestraszony - zareagował tak samo, jak na obecność mojego faceta reagowali do tej pory też inni ruchacze. Zdenerwowanie schodziło z niego z każdym kolejnym dotykiem. Postanowiłam najpierw pozwolić mu się odprężyć tak, by w ogóle cokolwiek z tych moich starań zapamiętał - gładziłam go delikatnie dłońmi, masowałam uda i robiłam wszystko, co mogłam, by stanął. Zajęło mi to dobrych kilkanaście sekund - już wiedziałam, że trafiło na mocnego zawodnika. Zaczęłam się przykładać odrobinę bardziej. Dopiero po minucie mogłam w pełni nacieszyć się tym widokiem. Był większy niż przypuszczałam... z pewnością ponad 22 centymetry. Ile dokładnie? Nie wiem. 25? Bardzo możliwe. Jego rozmiary dodatkowo potęgował fakt, że był naprawdę gruby. W zasadzie grube penisy sprawiały mi dużo więcej przyjemności niż duże - pewnie nie tylko ja tak mam. Długość nie ma tak naprawdę znaczenia (tak, wiem, że Panowie tak dumni z cieniutkich 20-centymetrowych siusiaczków będą urażeni). Wpatrywałam się w krocze Adriana, nie odrywając dłoni - raz za razem przechodziły mnie ciarki. Byłam tak napalona, że kompletnie nie mogłam się skupić. Próbowałam.

Kilka minut później przeszłam do konkretów i wzięłam tego potwora do ust. Seks z czarnym był czymś, o czym myślałam od dłuższego czasu - nie podejrzewałam jednak, że na żywo okaże się jeszcze bardziej okazały niż na filmie. Od razu narzuciłam tempo. Wpychałam go po same migdałki, jednakże wciąż nie byłam w stanie go w sobie zmieścić. Ssałam go dobre dziesięć minut aż w końcu dałam za wygraną - naprawdę ciężko było mi go objąć. Usta zaczynały mi już powoli drętwieć, więc wstałam z kolan i usiadłam na nim okrakiem.

Byłam rozebrana, więc mój czarnoskóry przyjaciel miał ułatwione zadanie. Narzeczony siedział z lewej strony i patrzył na nas z zaciekawieniem. Adrian od razu przeszedł do rzeczy - zdjął mi stanik, po czym ścisnął obie piersi swoimi silnymi, męskimi dłońmi. Płonęłam z rozkoszy. Nie mogłam się doczekać tego, co za chwilę miało się wydarzyć. Mężczyzna ochoczo ssał i przygryzał moje twarde sutki, kiedy ja siłowałam się z tym olbrzymem, starając się wcisnąć go między nogi. Nie było łatwo. Potrzebowałam na to kilkudziesięciu sekund, a i wtedy nie mogłam od razu pójść na całość. 

Zaczęłam od powolnych ruchów. Gdy po raz pierwszy udało mi się go wcisnąć, poczułam przeszywającą mnie rozkosz o takim kalibrze (jak to brzmi), że nie sposób tego opisać. Miałam w sobie różnych facetów, ale tak nieporównywalna wielkość była dla mnie doznaniem zupełnie obcym. Czułam się jak dziewica - byłam wręcz przerażona. To dziwne uczucie zaczynało ustępować z każdym kolejnym pchnięciem. Był delikatny. Musiał być delikatny, bo w innym wypadku mogłabym tego nie przeżyć - wiecie, co mam na myśli? Za każdym razem, kiedy próbowałam go wsunąć do samego końca, traciłam oddech. Nie byłam w stanie złapać powietrza, jęknąć, krzyknąć, kompletnie nic. Gdybym usiadła na półtoralitrowej butelce po Pepsi, to mogłabym czuć się podobnie - gdyby tylko taka butelka miała 25 centymetrów.

Adrian był czułym i delikatnym kochankiem. Zdawał sobie sprawę ze swoich walorów, przez co kilka razy pytał czy wszystko w porządku. Odpowiadałam, że tak, choć nie byłam tak do końca przekonana. Zaczęłam się zastanawiać czy ta pozycja w ogóle była dobrym pomysłem. Siedząc na nim, automatycznie nadziewałam się bardziej niż powinnam. Grawitacja robiła swoje.

- Weź mnie od tyłu - szepnęłam z trudem.
- Dobrze.
- Tylko proszę, delikatnie.

Aż nie wierzyłam swoim słowom. Nigdy nie poprosiłam nikogo o to, by był delikatny. Jeśli śledzicie naszego bloga od początku, to wiecie, co lubię i jaka jestem. W pewnym sensie mnie już poznaliście. Adrian po chwili zsadził mnie na podłogę i zajął miejsce w drugim końcu kanapy. Potrzebowałam chwili na oddech. Wypięłam się przed nim dopiero po krótkiej przerwie. Upewniłam się, że stabilnie opieram się na kolanach narzeczonego. Ten pogładził mnie po włosach i zapytał:

- Skarbie, wszystko ok?
- Tak. Jest dobrze.

Nie byłam przekonana. Wiedziałam, co za chwilę nastąpi. Postanowiłam skupić się na czymś zupełnie innym. Wpatrywałam się w ukochanego i nie odrywałam wzroku od jego penisa. Ten widok z pewnością go nakręcił, bo zabawiał się już od dobrych kilku minut. A przypominam, że chwilę wcześniej doszedł.

- Mój kochany - powiedziałam.

W tym samym momencie Adrian postanowił jednak uraczyć mnie krótką grą wstępną. Poczułam jego język na swojej cipce. Był całkiem ruchliwy jak na kogoś tak umięśnionego. Zrozumiałam, że problem tkwił w mojej głowie. Przerażenie sprawiało, że nie mogłam się rozluźnić. Po kilku minutach nerwy zaczęły mnie puszczać, a on odkleił się ode mnie, chwycił go w dłoń i bardzo ostrożnie nakierował na "odpowiedni tor". Tym razem było dużo lepiej. Wszedł gładko, bez jakichkolwiek problemów. Tak czy inaczej, był na tyle monstrualny, że aż czułam swoją napiętą skórę. Mijały kolejne minuty, jednakże to uczucie nie znikało. Teraz przynajmniej mogłam się nim delektować. Czułam napór, który doprowadzał mnie do szaleństwa z każdym kolejnym pchnięciem. Miałam wrażenie, jakbym przeżywała orgazm za każdym razem, gdy go wsuwał. To było coś niesamowitego.

Dalej nie byłam w stanie złapać oddechu. W końcu zrealizowałam fantazję i ani przez moment nie żałowałam, że zdobyłam się na odwagę. To było tak intensywne doznanie, że chyba każda kobieta byłaby zachwycona - nawet, jeśli nie gustujesz w czarnoskórych mężczyznach, to jednak taki kutas potrafi zmienić cały światopogląd w kilka minut. Musicie uwierzyć mi na słowo. Seks jedyny w swoim rodzaju - inaczej nie sposób tego opisać. Coś takiego trzeba po prostu przeżyć. Kiedy mnie posuwał na oczach narzeczonego, miałam ochotę go dotknąć i raz jeszcze ocenić jego rozmiary. Z trudem mi się to udało. Nic się nie zmieniło - wciąż nie byłam w stanie go objąć palcami. Moja dłoń niemalże natychmiast stała się mokra, a z mojej cipki coraz mocniej skapywało na kanapę. Nigdy nie miałam z tym problemu i byłam w totalnym szoku. Mój narzeczony również. Podniósł się, by zająć nieco lepszy punkt obserwacyjny i niemalże w tej samej chwili wrócił na stare miejsce, by dojść. Ledwie zdążył. Po mojej twarzy ściekały strużki spermy. Część z nich zatrzymywała się na biuście.

Adrian nie przestawał mnie rżnąć i czułam, że jestem już coraz bliżej obłędu. W tej samej chwili zaczęłam szczytować po raz drugi, a przed oczami zakręciły mi się gwiazdki. Orgazm był dużo silniejszy niż za pierwszym razem. Dużo silniejszy niż na początku. Zgarnęłam resztki spermy z twarzy, po czym zaczęłam się dotykać tak, by poczuć go jeszcze bardziej. Moje ciało mimowolnie wygięło się z rozkoszy, a na kanapę skapywało jeszcze więcej soczku niż dotychczas. On także był cały mokry - to chyba głównie moja zasługa. Było mi słabo i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić - uczucie podobne do tego, gdy masz łaskotki, a ktoś pastwi się nad Tobą godzinami i nie możesz nic zrobić. Nie minęły dwie minuty - doszłam po raz trzeci. To już zdecydowanie zbyt wiele wrażeń na jeden wieczór. Całe szczęście, tuż po moim orgazmie, czarnoskóry kochanek wyciągnął penisa, zdjął gumkę i przysunął mi go do ust. Ostatkiem sił rozchyliłam spuchnięte wargi. Nie byłam jednak w stanie się nim zająć, więc liczyłam na to, że spuści się bez jakiejkolwiek ingerencji z mojej strony. Tak też się stało. Złapał mnie za włosy, po czym strzelił salwą, której nie byłam w stanie połknąć. Próbowałam, ale bezskutecznie - część spermy spłynęła po moim podbródku na piersi i brzuch. Byłam tak otumaniona, że nie miałam nawet ochoty rozmawiać.

Byłam cała mokra i kompletnie wykończona. Nie pamiętam nawet, kiedy usnęłam. Obudziłam się nakryta kocem. Z kuchni dobiegał zapach risotto. Było późno - nie patrzyłam na zegarek, ale z pewnością był już środek nocy. Narzeczony rozstawiał talerze tak, jakby wiedział, że obudzę się głodna jak wilk. Bez słowa skoczyłam pod prysznic, a następnie zasiedliśmy do stołu. Jedliśmy w całkowitym milczeniu - ceniłam w nim to, że nigdy nie wywierał na mnie żadnej presji. Wiedział, że jestem zmęczona i nie chce mi się gadać.

Poranek był równie ciężki - zrobiłam sobie wolne i niemal od razu zabrałam się za pisanie opowiadania. Czy mogłabym być z czarnoskórym facetem? Raczej nie. Czy narzekałam? W żadnym wypadku, wręcz przeciwnie. Faktem jest, że numeru Adriana nie usunęłam.

Blog erotyczny cuckold - garść informacji

Docierają do nas kolejne maile z różnego rodzaju zapytaniami - wszystkie kwestie związane z działalnością naszego bloga (a raczej jej zaw...