paka
Zamów naszą paczkę i ciesz się niespodzianką - losowe filmy i zdjęcia specjalnie dla Ciebie. Tylko teraz w promocji za 100zł! Za 500zł otrzymasz paczkę z wszystkimi naszymi filmami. Wpłat możecie dokonywać tutaj:

środa, 19 lutego 2020

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego

Tak, w końcu spotkałam się z jednym z naszych czytelników! Wspominałam o tym już jakiś czas temu, jednakże dopiero teraz udało nam się zgrać i spotkanie finalnie doszło do skutku. W międzyczasie oczywiście przydarzyło nam się kilka mniej istotnych przygód, ale postanowiłam ich nie opisywać, bo w ostatnich dniach nie wpłynął nam nawet grosik, w związku z czym nie chce mi się spędzać długich godzin na blogowaniu. Prowadzę też innego bloga - kompletnie niezwiązanego z tematyką cuckold - mogę na nim zamieszczać reklamy, więc zdecydowanie bardziej opłacalne jest dla mnie pisanie tam. Tutaj wszystko zależy od tego czy wspieracie nasz pamiętnik, czy też nie.

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego


Do rzeczy. Szczęśliwiec, z którym się spotkałam, przelał w ostatnim miesiącu 3000zł! Chciałam go poznać głownie z tego powodu. Zrobił to zupełnie bezinteresownie, bo ani nie obiecywałam spotkań przy większych wpłatach, ani nie oferowałam paczek z filmikami, które mogłyby je odpowiednio zrekompensować. Doszłam do wniosku, że mam do czynienia z dżentelmenem, który najzwyczajniej w świecie lubi czytać to, co tutaj piszemy.

Ostatecznie nie udało nam się umówić w Warszawie. Ów dżentelmen ma na imię Robert i prowadzi pewną firmę, dlatego nie jest dyspozycyjny - całkowicie to rozumiem, dlatego postanowiłam udać się na wycieczkę do Poznania. Właściwie to postanowiliśmy. Mężczyzna nie miał nic przeciwko temu, by na spotkaniu był również obecny mój narzeczony. Jako, że od Poznania nie dzieli nas aż tak duża odległość, to z dnia na dzień wzięliśmy sobie wolne i ruszyliśmy w trasę.

Na miejscu trochę pozwiedzaliśmy - miasto zachwycało mnie na każdym kroku. Mieliśmy czas na to, by pospacerować, bo Robert mógł się urwać dopiero po jakiejś konferencji, My natomiast dotarliśmy na miejsce zdecydowanie za wcześnie.

Nie chcę Was zanudzać krajobrazami, dlatego od razu przejdę do konkretów. Spotkaliśmy się przed siedzibą firmy, poszliśmy na kawę i ciastko, a następnie w trójkę ruszyliśmy taksówką do apartamentu. Nie ukrywam, facet był przystojny - był przed 40-stką i na pierwszy rzut oka przypominał trochę Keanu Reaves'a. Do tego ten elegancki garnitur i złoty zegarek. Nie powiem, ulżyło mi, że nie mam do czynienia z obleśnym dziadem i odetchnęłam z ulgą. Jestem wielką fanką Johna Wicka, więc tego typu stylówka od razu na mnie podziałała.

Byłam napalona jeszcze przed tym, jak dotarliśmy do hotelu. Apartament był duży i luksusowy. Czułam się nieswojo, aczkolwiek obecność narzeczonego dodawała mi odwagi. Mężczyzna okazał się sympatyczny. Był chyba pod równie dużym wrażeniem. Zadawał mnóstwo pytań na temat bloga i poszczególnych opowiadań. Miałam wrażenie, że zna je wszystkie na pamięć. Rozmawialiśmy o tym tak długo, że za oknami zrobiło się ciemno. Wszyscy doskonale się bawiliśmy. Zrobiło się duszno i pozbyliśmy się części ubrań. Mężczyzna zrzucił marynarkę, z kolei mój narzeczony już od dobrych trzydziestu minut siedział w samym t-shircie. Problem polegał na tym, że włożyłam na siebie jedynie czarną sukienkę. Trzymałam się dzielnie, aczkolwiek w momencie, gdy Robert otwierał trzecią butelkę szampana, dałam za wygraną. Poprosiłam ukochanego, by pomógł mi z suwakiem na plecach i opuściłam ramiączka. Nasz czytelnik był tak ekskluzywny (nie wiem czy mogę użyć tego słowa), że nie wiedziałam czy nie robię czegoś niestosownego. Oczekiwałam jakiejś nieprzyjemnej reakcji, ale on zdawał się w ogóle nie zauważać, że siedzę w samym staniku. W pierwszej chwili bardziej mnie to zmartwiło niż pocieszyło, ale błysk w oku nieznajomego mówił mi, że zdecydowanie jestem w jego typie.

Alkohol robił swoje, a rozmowa zbaczała na temat seksu. Robert pytał o paczkę filmików - przeglądaliśmy je wspólnie, a on zadawał kolejne pytania. Był ciekaw co, kiedy i gdzie. Z chęcią zdradziłam mu swoje mroczne tajemnice. Po kolejnej lampce przysunęłam się bliżej. Mężczyzna nie przestawał mówić, ale nie przeszkadzało mi to. Mogłabym go słuchać przez cały wieczór. W najmniej oczekiwanym momencie położył palce na moim podbródku i przysunął do mnie usta z elegancją, jakiej próżno szukać u innych facetów. Zamknęłam oczy i pozwoliłam tej chwili trwać. Rozchyliłam lekko wargi i poczułam jak muska je delikatnie językiem, by w międzyczasie pomóc mi pozbyć się reszty ubrań. Nie oponowałam. Wręcz przyssałam się do niego, dając do zrozumienia, że podąża we właściwym kierunku. Zrzucił ze mnie stanik i pochylił się nad piersiami. Czułam język błądzący wokół moich sutków i nieustannie narastające pomiędzy nami napięcie. Nim się spostrzegłam, jego dłoń znalazła się na moim udzie. Wolnym ruchem przesuwał ją coraz wyżej aż w końcu natrafił na koronkowe majteczki, które już jako ostatnie stały mu na przeszkodzie.

Był opanowany, stanowczy i jednocześnie szarmancki. Obchodził się ze mną z szacunkiem - bardzo mi to zaimponowało. Przez chwilę miałam wyrzuty sumienia - myślałam tylko o tym, by mnie wydymał na oczach narzeczonego. Nie byłam jednak w stanie oprzeć się tej jego niecodziennej grze wstępnej. Wstał z miejsca i kucnął tuż przede mną. Powoli zsunął ze mnie stringi i zatopił usta w mojej wilgotnej szparce. Nie był nachalny. Nie starał się tego przyśpieszać. Czułam między nogami jedynie delikatne pocałunki, które były tak nie wystarczające, że aż przeszywał mnie dreszcz.

Trwało to zaledwie kilka minut, jednak miałam wrażenie, że pieści mnie całą wieczność. Początkowo wpatrywałam się w narzeczonego, który masturbował się na jednym z pozostałych foteli. Potem zamknęłam oczy, chcąc delektować się tym, co miało za chwilę nastąpić.

Uniósł mnie do góry. Złapałam go za szyję i pozwoliłam się ułożyć przeszklonym blacie. Wciąż nie otwierałam oczu i cierpliwie czekałam. Byłam rozpalona do czerwoności, a zimny stół wręcz przyprawiał mnie o gęsią skórkę - mega przyjemne uczucie. Mężczyzna chwycił za kolana i rozchylił moje uda. Usłyszałam dźwięk rozpinanego rozporka. Chwilę później był już we mnie. Nie patrzyłam, czułam go jednak całą sobą. Zapach jego perfum sprawiał, że kręciło mi się w głowie. Feromony unosiły się w powietrzu, a ja z każdym kolejnym pchnięciem zaczynałam coraz bardziej lubić pozycję na misjonarza. Jego penis był twardy - wyglądało na to, że Robert naprawdę nie miał czasu na spotkania z kobietami. Miałam wrażenie, że nie robił tego od tygodni. Schlebiało mi to.

Był taki, jak zakładałam. Szarmancki, ale i niezwykle stanowczy. Bez ostrzeżenia zsunął mnie z blatu i pochylił do przodu. Nim się zorientowałam, co zamierza, wszedł we mnie od tyłu. Złapał mnie za włosy i mocno przycisnął do stołu. Nie mogłam się ruszyć, a on nie przestawał. Robił swoje. Znowu zamknęłam oczy, by delektować się chwilą. Nie trwało to długo. Z transu wyrwało mnie znajome uczucie - ciepła sperma na mojej twarzy była równie zaskakująca, co wcześniejsza zmiana pozycji. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam swojego narzeczonego. Najwyraźniej mocno podniecił go fakt, że dla odmiany doświadczam czegoś bardziej sensualnego niż zazwyczaj. Uśmiechnęłam się, a kiedy skończył szczytować ochoczo wzięłam go do ust. Robert w dalszym ciągu brał mnie od tyłu i nie czułam się do końca komfortowo obsługując ich obu - było mi niewygodnie. Ukochany natychmiast to zauważył i postanowił odpuścić. Pocałował mnie w usta, po czym zajął miejsce na kanapie i nalał sobie jeszcze jeden kieliszek szampana.

Mężczyzna poinstruował mnie, że jest blisko. Sama czułam, że mojej cipce też już niewiele trzeba, więc czym prędzej sięgnęłam dłonią i z trudem wcisnęłam paluszki między nogi. Robert to zauważył i niemal od razu zmienił pozycję - wszystko ze względu na mnie. Po raz kolejny ułożył mnie na plecach i zmniejszył tempo, pozwalając mi dojść. Dopiero w momencie, kiedy z moich ust zaczęło dobiegać coraz głośniejsze pojękiwanie, wrócił do wcześniejszego tempa. Pieściłam łechtaczkę najszybciej, jak mogłam - czułam zbliżający się orgazm. Po tak przeciąganej zabawie mogłam spodziewać się czegoś naprawdę niesamowitego. W kilka chwil zrobiło mi się cholernie gorąco, a moją skórę znów przeszył ten przyjemny dreszczy, o którym wspominałam na początku. Zaczynałam szczytować. Nie nastąpiło to od razu. To przyjemne uczucie wzbierało na sile przez dobrych kilkanaście sekund aż w końcu uderzyło we mnie z taką siłą, że nie mogłam nie krzyknąć. Zdecydowanie "obudziłam" narzeczonego - wstał z miejsca i podszedł do nas po raz kolejny. Ściskałam jego dłoń z całych sił, jednocześnie wijąc się z rozkoszy. Nigdy nie potrafiłam ukrywać orgazmów - Robert miał mnie jak na tacy. W tej samej chwili zdecydowanie przyśpieszył, a ja dopiero teraz po raz pierwszy spojrzałam na jego kutasa. Był wyjątkowo apetyczny. Nie nacieszyłam się jednak jego widokiem - moje ciało mimowolnie wygięło się w pół, a orgazm przeszył mnie na wylot. Rozkosz zalewała mnie falami. Mężczyzna z całej siły przycisnął dłonią moją cipkę i zdecydowanie wpychał go we mnie po same jaja. Chwilę później sam zaczął szczytować. 

Kiedy skończył, zdjął prezerwatywę i wrzucił ją do torebki. Pogładził mnie po czole, a następnie ruszył w kierunku łazienki. Wziął prysznic i wrócił do nas oznajmiając, że musi się powoli zbierać. Bardzo go polubiłam, choć leżąc z głową opartą na kolanach narzeczonego nie miałam już nawet siły, by się tym przejmować.

Ostatecznie wypiliśmy jeszcze wspólnie po kieliszku i odprowadziliśmy Roberta do drzwi. Był tak miły, że zarezerwował nam apartament na całą noc. Nie miałam ochoty wracać do Warszawy. Byłam padnięta, a mój facet wypił o kilka kieliszków za dużo. Zasnęłam szybciej niż przewidywałam - może to wina alkoholu? Może nie zwalajmy wszystkiego na procenty.

Wieczór zaliczam do bardzo udanych. Robert okazał się elokwentnym i pełnym klasy mężczyzną. Robercie - raz jeszcze dziękuję za tak hojną wpłatę i cieszę się, że się na nią zdecydowałeś, bo w innym wypadku nie mielibyśmy okazji się poznać. Nie chodzi o pieniądze, bo nie da się mnie kupić - tak czy inaczej, gdybyś się nie wyróżnił, to nie zwróciłabym na Ciebie uwagi. Chęć poznania Cię wynikała przede wszystkim z ciekawości - nie żałuję, że wyszło tak, jak wyszło. 

A! Jeszcze jedno - pominęłam w tym opowiadaniu jeden mały szczegół (mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli). Powiedz, opłaciło się? :)

wtorek, 11 lutego 2020

Seks z czarnoskórym mężczyzną i jego wielki kutas - w końcu to zrobiłam!

Wybaczcie częstotliwość dodawania wpisów, ale mojemu narzeczonemu odechciało się chwilowo pisać i praktycznie wszystko muszę ogarniać sama. Do rzeczy! Ostatnio pisałam o Panu, który był tak hojny, że paczka seks filmików wydawała mi się nieadekwatna do darowizny i postanowiłam go poznać. Pewnie jesteście ciekawi, co dalej, więc napiszę tylko, że ostatecznie się umówiliśmy. Nie wiem, kiedy dojdzie do tego spotkania, bo ów mężczyzna wydaje się dość zapracowanym człowiekiem - w każdym razie dojdzie na pewno, a ja chętnie podzielę się wrażeniami!

Seks z czarnoskórym mężczyzną i jego wielki kutas


To tyle, jeśli chodzi o wstęp. Ostatnio wpadłam na filmik z czarnoskórym mężczyzną, który wręcz podbił moje serce! Miałam takie ciarki, że bez konsultacji z partnerem napisałam do dziewczyny, która wrzuciła ten filmik na profil. Wspominałam już kiedyś, że seks z murzynem jest kolejną fantazją, którą chciałabym zrealizować. Przynajmniej raz. Z czystej ciekawości.

Dziewczyna bez żadnych problemów podzieliła się numerem czarnoskórego ruchacza. Zadzwoniłam do niego już chwilę później i okazało się, że mamy do siebie zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Bez zbędnego przeciągania wyjawiłam mu powód, dla którego telefonuję i postanowiliśmy się spotkać.

Spotkanie miało miejsce wczoraj, dlatego piszę to na świeżo. Ssałam narzeczonemu kutasa, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Gdy się pieprzymy, to często specjalnie nie zamykamy ich na klucz - zawsze podnosi to temperaturę i sprawia, że możemy liczyć na miłą niespodziankę. Tym razem jednak wiedziałam, że to właśnie ten gość, była prawie dwudziesta.

- Proszę - wykrzyczałam - otwarte!

Jakże rozbawiła mnie jego mina, gdy zobaczył nas razem na kanapie. Nie miałam czasu na wyjaśnienia, bo mój partner był już blisko - postanowiłam delektować się tym, że mamy widza. Ssałam kutasa, klęcząc przed ukochanym, kiedy ten wyjaśniał mężczyźnie nasz związek.

Mężczyzna miał na imię Adrian - dziwne imię dla czarnoskórego - i był wyjątkowo sympatycznym murzynkiem, bo zabrał ze sobą butelkę wina. Jak wytłumaczył, urodził się w Polsce, stąd mówił w naszym języku bez jakiegokolwiek akcentu. To również wydawało mi się odrobinę dziwne, ale nie miałam czasu, by się nad tym rozwodzić. Dwie minuty później byłam zmuszona przecież łykać spermę - to akurat absorbowało mnie jak nic innego.

Adrian zdjął kurtkę i rozsiadał się na kanapie w momencie, w którym kończyłam robotę. Zlizałam resztki z kutasa ukochanego, po czym przesunęłam się kilkanaście centymetrów w prawo i chwyciłam za pasek czarnoskórego kolegi. Był zdziwiony i przestraszony - zareagował tak samo, jak na obecność mojego faceta reagowali do tej pory też inni ruchacze. Zdenerwowanie schodziło z niego z każdym kolejnym dotykiem. Postanowiłam najpierw pozwolić mu się odprężyć tak, by w ogóle cokolwiek z tych moich starań zapamiętał - gładziłam go delikatnie dłońmi, masowałam uda i robiłam wszystko, co mogłam, by stanął. Zajęło mi to dobrych kilkanaście sekund - już wiedziałam, że trafiło na mocnego zawodnika. Zaczęłam się przykładać odrobinę bardziej. Dopiero po minucie mogłam w pełni nacieszyć się tym widokiem. Był większy niż przypuszczałam... z pewnością ponad 22 centymetry. Ile dokładnie? Nie wiem. 25? Bardzo możliwe. Jego rozmiary dodatkowo potęgował fakt, że był naprawdę gruby. W zasadzie grube penisy sprawiały mi dużo więcej przyjemności niż duże - pewnie nie tylko ja tak mam. Długość nie ma tak naprawdę znaczenia (tak, wiem, że Panowie tak dumni z cieniutkich 20-centymetrowych siusiaczków będą urażeni). Wpatrywałam się w krocze Adriana, nie odrywając dłoni - raz za razem przechodziły mnie ciarki. Byłam tak napalona, że kompletnie nie mogłam się skupić. Próbowałam.

Kilka minut później przeszłam do konkretów i wzięłam tego potwora do ust. Seks z czarnym był czymś, o czym myślałam od dłuższego czasu - nie podejrzewałam jednak, że na żywo okaże się jeszcze bardziej okazały niż na filmie. Od razu narzuciłam tempo. Wpychałam go po same migdałki, jednakże wciąż nie byłam w stanie go w sobie zmieścić. Ssałam go dobre dziesięć minut aż w końcu dałam za wygraną - naprawdę ciężko było mi go objąć. Usta zaczynały mi już powoli drętwieć, więc wstałam z kolan i usiadłam na nim okrakiem.

Byłam rozebrana, więc mój czarnoskóry przyjaciel miał ułatwione zadanie. Narzeczony siedział z lewej strony i patrzył na nas z zaciekawieniem. Adrian od razu przeszedł do rzeczy - zdjął mi stanik, po czym ścisnął obie piersi swoimi silnymi, męskimi dłońmi. Płonęłam z rozkoszy. Nie mogłam się doczekać tego, co za chwilę miało się wydarzyć. Mężczyzna ochoczo ssał i przygryzał moje twarde sutki, kiedy ja siłowałam się z tym olbrzymem, starając się wcisnąć go między nogi. Nie było łatwo. Potrzebowałam na to kilkudziesięciu sekund, a i wtedy nie mogłam od razu pójść na całość. 

Zaczęłam od powolnych ruchów. Gdy po raz pierwszy udało mi się go wcisnąć, poczułam przeszywającą mnie rozkosz o takim kalibrze (jak to brzmi), że nie sposób tego opisać. Miałam w sobie różnych facetów, ale tak nieporównywalna wielkość była dla mnie doznaniem zupełnie obcym. Czułam się jak dziewica - byłam wręcz przerażona. To dziwne uczucie zaczynało ustępować z każdym kolejnym pchnięciem. Był delikatny. Musiał być delikatny, bo w innym wypadku mogłabym tego nie przeżyć - wiecie, co mam na myśli? Za każdym razem, kiedy próbowałam go wsunąć do samego końca, traciłam oddech. Nie byłam w stanie złapać powietrza, jęknąć, krzyknąć, kompletnie nic. Gdybym usiadła na półtoralitrowej butelce po Pepsi, to mogłabym czuć się podobnie - gdyby tylko taka butelka miała 25 centymetrów.

Adrian był czułym i delikatnym kochankiem. Zdawał sobie sprawę ze swoich walorów, przez co kilka razy pytał czy wszystko w porządku. Odpowiadałam, że tak, choć nie byłam tak do końca przekonana. Zaczęłam się zastanawiać czy ta pozycja w ogóle była dobrym pomysłem. Siedząc na nim, automatycznie nadziewałam się bardziej niż powinnam. Grawitacja robiła swoje.

- Weź mnie od tyłu - szepnęłam z trudem.
- Dobrze.
- Tylko proszę, delikatnie.

Aż nie wierzyłam swoim słowom. Nigdy nie poprosiłam nikogo o to, by był delikatny. Jeśli śledzicie naszego bloga od początku, to wiecie, co lubię i jaka jestem. W pewnym sensie mnie już poznaliście. Adrian po chwili zsadził mnie na podłogę i zajął miejsce w drugim końcu kanapy. Potrzebowałam chwili na oddech. Wypięłam się przed nim dopiero po krótkiej przerwie. Upewniłam się, że stabilnie opieram się na kolanach narzeczonego. Ten pogładził mnie po włosach i zapytał:

- Skarbie, wszystko ok?
- Tak. Jest dobrze.

Nie byłam przekonana. Wiedziałam, co za chwilę nastąpi. Postanowiłam skupić się na czymś zupełnie innym. Wpatrywałam się w ukochanego i nie odrywałam wzroku od jego penisa. Ten widok z pewnością go nakręcił, bo zabawiał się już od dobrych kilku minut. A przypominam, że chwilę wcześniej doszedł.

- Mój kochany - powiedziałam.

W tym samym momencie Adrian postanowił jednak uraczyć mnie krótką grą wstępną. Poczułam jego język na swojej cipce. Był całkiem ruchliwy jak na kogoś tak umięśnionego. Zrozumiałam, że problem tkwił w mojej głowie. Przerażenie sprawiało, że nie mogłam się rozluźnić. Po kilku minutach nerwy zaczęły mnie puszczać, a on odkleił się ode mnie, chwycił go w dłoń i bardzo ostrożnie nakierował na "odpowiedni tor". Tym razem było dużo lepiej. Wszedł gładko, bez jakichkolwiek problemów. Tak czy inaczej, był na tyle monstrualny, że aż czułam swoją napiętą skórę. Mijały kolejne minuty, jednakże to uczucie nie znikało. Teraz przynajmniej mogłam się nim delektować. Czułam napór, który doprowadzał mnie do szaleństwa z każdym kolejnym pchnięciem. Miałam wrażenie, jakbym przeżywała orgazm za każdym razem, gdy go wsuwał. To było coś niesamowitego.

Dalej nie byłam w stanie złapać oddechu. W końcu zrealizowałam fantazję i ani przez moment nie żałowałam, że zdobyłam się na odwagę. To było tak intensywne doznanie, że chyba każda kobieta byłaby zachwycona - nawet, jeśli nie gustujesz w czarnoskórych mężczyznach, to jednak taki kutas potrafi zmienić cały światopogląd w kilka minut. Musicie uwierzyć mi na słowo. Seks jedyny w swoim rodzaju - inaczej nie sposób tego opisać. Coś takiego trzeba po prostu przeżyć. Kiedy mnie posuwał na oczach narzeczonego, miałam ochotę go dotknąć i raz jeszcze ocenić jego rozmiary. Z trudem mi się to udało. Nic się nie zmieniło - wciąż nie byłam w stanie go objąć palcami. Moja dłoń niemalże natychmiast stała się mokra, a z mojej cipki coraz mocniej skapywało na kanapę. Nigdy nie miałam z tym problemu i byłam w totalnym szoku. Mój narzeczony również. Podniósł się, by zająć nieco lepszy punkt obserwacyjny i niemalże w tej samej chwili wrócił na stare miejsce, by dojść. Ledwie zdążył. Po mojej twarzy ściekały strużki spermy. Część z nich zatrzymywała się na biuście.

Adrian nie przestawał mnie rżnąć i czułam, że jestem już coraz bliżej obłędu. W tej samej chwili zaczęłam szczytować po raz drugi, a przed oczami zakręciły mi się gwiazdki. Orgazm był dużo silniejszy niż za pierwszym razem. Dużo silniejszy niż na początku. Zgarnęłam resztki spermy z twarzy, po czym zaczęłam się dotykać tak, by poczuć go jeszcze bardziej. Moje ciało mimowolnie wygięło się z rozkoszy, a na kanapę skapywało jeszcze więcej soczku niż dotychczas. On także był cały mokry - to chyba głównie moja zasługa. Było mi słabo i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić - uczucie podobne do tego, gdy masz łaskotki, a ktoś pastwi się nad Tobą godzinami i nie możesz nic zrobić. Nie minęły dwie minuty - doszłam po raz trzeci. To już zdecydowanie zbyt wiele wrażeń na jeden wieczór. Całe szczęście, tuż po moim orgazmie, czarnoskóry kochanek wyciągnął penisa, zdjął gumkę i przysunął mi go do ust. Ostatkiem sił rozchyliłam spuchnięte wargi. Nie byłam jednak w stanie się nim zająć, więc liczyłam na to, że spuści się bez jakiejkolwiek ingerencji z mojej strony. Tak też się stało. Złapał mnie za włosy, po czym strzelił salwą, której nie byłam w stanie połknąć. Próbowałam, ale bezskutecznie - część spermy spłynęła po moim podbródku na piersi i brzuch. Byłam tak otumaniona, że nie miałam nawet ochoty rozmawiać.

Byłam cała mokra i kompletnie wykończona. Nie pamiętam nawet, kiedy usnęłam. Obudziłam się nakryta kocem. Z kuchni dobiegał zapach risotto. Było późno - nie patrzyłam na zegarek, ale z pewnością był już środek nocy. Narzeczony rozstawiał talerze tak, jakby wiedział, że obudzę się głodna jak wilk. Bez słowa skoczyłam pod prysznic, a następnie zasiedliśmy do stołu. Jedliśmy w całkowitym milczeniu - ceniłam w nim to, że nigdy nie wywierał na mnie żadnej presji. Wiedział, że jestem zmęczona i nie chce mi się gadać.

Poranek był równie ciężki - zrobiłam sobie wolne i niemal od razu zabrałam się za pisanie opowiadania. Czy mogłabym być z czarnoskórym facetem? Raczej nie. Czy narzekałam? W żadnym wypadku, wręcz przeciwnie. Faktem jest, że numeru Adriana nie usunęłam.

czwartek, 6 lutego 2020

Ssałam kutasa żonatemu facetowi... ponad 50 razy

Muszę Wam się czymś pochwalić, zanim przejdę do opowiadania. Kilka dni temu jakiś hojny darczyńca wsparł nas kwotą 3000zł. Jest to dla mnie wprost nie od uwierzenia. Oczywiście jako, że przelał ponad 500zł, to dostał w zamian paczkę z filmikami, aczkolwiek wydaje mi się, że takie podziękowanie nie jest adekwatne do tak dużej sumy. Rozmawiałam o tym z narzeczonym, bo postanowiłam zrobić wyjątek - udało mi się go ubłagać, więc jeśli to czytasz, to spodziewaj się ode mnie w ciągu kilku najbliższych dni wiadomości. Mam nadzieję, że uda nam się spotkać i poznać. Postaram Ci się to wszystko wynagrodzić, dlatego mam nadzieję, że będziesz zainteresowany moją propozycją!

*** *** ***

Nie tak dawno postanowiliśmy spróbować czegoś nowego. W naszych głowach narodził się zupełnie nowy pomysł i fantazja, której nigdy w nich nie było. Postanowiłam rozejrzeć się za zajętym facetem, najlepiej żonatym. Nie chciałam nikomu rozbijać małżeństwa, więc upewniłam się, że nie będzie to długo trwać. Zrobiłam też research odnośnie jego wierności - okazało się, że mój kandydat zdradza swoją żonę od kilku lat, więc mogłam spać spokojnie.

Ssałam kutasa żonatemu facetowi... ponad 50 razy


Umówiliśmy się na kawę, poszliśmy na drinka. Nie chciałam, by to wyglądało na coś poważnego, więc od razu przeszłam do rzeczy - zaproponowałam mu darmowe obciąganie. Po raz pierwszy miałam go w ustach na drugiej "randce" i najwyraźniej był zadowolony z rezultatów, bo napisał do mnie już kolejnego dnia. Krótka wiadomość odnośnie godziny i miejsca. Czekałam przy drodze aż w końcu ujrzałam znajome auto.

Otworzył drzwi, pozwolił mi wsiąść do środka, rozpiął rozporek, a ja zabrałam się do roboty. Obciągnęłam do samego końca. Po kilku dniach weszło mi to w nawyk. Dzwonił w drodze do pracy lub z pracy i za każdym razem kończyło się tak samo - szybki lodzik, pożegnanie i tyle. Żadnych rozmów i oczekiwań. Nie proponował niczego więcej, nie dotykał i nie dogadzał.

Nie wiem czy ta relacja ciągnęła się tak długo z powodu fantazji czy tego, że po prostu lubię obciągać. Coś w niej było. Coś, co sprawiło, że po kilku spotkaniach przyzwyczaiłam się do traktowania w taki sposób. Pisał wtedy, kiedy to on miał ochotę - mogłam liczyć tylko i wyłącznie na to, że wyciągnie kutasa, spuści się się i zamknie mi drzwi przed nosem zaraz po tym, jak połknę.

Pojawił się u mnie automatyzm. Wiedziałam mniej więcej, kiedy spodziewać się wiadomości. Zawsze byłam uszykowana i gotowa do wyjścia. Obciągałam mu raz, czasami dwa razy dziennie i ciągnęło się to przez prawie miesiąc. Nigdy nie poświęcał mi uwagi, nie wykazywał zainteresowania - traktował mnie tak, jakbym urodziła się tylko po to, by łykać jego spermę. Kręciło mnie to. Byłam otwarta na nowe rzeczy, zupełnie oderwane od rzeczywistości doznania, a ten żonaty mężczyzna niewątpliwie mi ich dostarczał.

Któregoś razu w ogóle nie fatygowaliśmy się, by zrobić to w samochodzie. Podjechał tak, jak zawsze, wyszedł z auta i kazał mi ciągnąć na poboczu. Byłam zmieszana i z zakłopotaniem patrzyłam na przejeżdżające samochody. Chciałam zaprotestować i zapytać czy nie możemy pójść do samochodu. Jego władcze spojrzenie najwyraźniej nie było jednak gotowe na sprzeciw.


Westchnęłam spoglądając na swoje czarne legginsy i uklękłam na kolanach, czekając aż będzie gotowy. Bez wahania rozpiął klamrę od paska i spuścił spodnie. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam nim poruszać. Patrzyłam w oczy tego mężczyzny za każdym razem, gdy robiłam mu dobrze - za każdym razem nie byłam w stanie z nich wyczytać zupełnie nic. Wiedziałam, że mam do czynienia z człowiekiem, który seks traktuje całkowicie fizycznie. Dawno wyzbył się jakichkolwiek wyrzutów sumienia.

Kiedy rozmawiałam z narzeczonym o tej specyficznej relacji, nie zakładałam, że potrwa ona dłużej niż kilka dni. Jednakże okazało się zupełnie inaczej. Spotykaliśmy się przez 28 dni. W tym czasie obciągnęłam mu może z 50 razy - czy nie zaszło to za daleko? Tak właśnie pomyślałam, kiedy po raz ostatni wybiegłam z mieszkania, by się z nim zobaczyć. Był dojrzałym i zamożnym mężczyzną - takim, który na co dzień zgrywa idealnego męża. Wywierał na partnerkę taki wpływ, że prawdopodobnie po latach przestało ją obchodzić, co robi z innymi. Przez miesiąc byłam jedną z tych kobiet - na szczęście byłam inna.

Robiłam to, na co się umówiliśmy bez jakichkolwiek oczekiwań. Kocham swojego narzeczonego. Ma na tyle silną osobowość, że nie biorę pod uwagę innych mężczyzn. Dla mnie to tylko narzędzia - dostają to, czego chcą, w zamian nie mogą oczekiwań ode mnie niczego więcej. Od początku o tym wiedzą. Tak było i tym razem.

Klękałam, pozwalałam wpychać sobie twardego kutasa za każdym razem bez jakiejkolwiek gadki o wspólnej przyszłości i komplementów. Nasze ostatnie spotkanie przebiegało bardzo podobnie.

Czekałam na mrozie. Zatrzymał się specjalnie po to, by seksowna brunetka na godzinę przed pracą zrobiła mu laskę. Nic nowego. Nachyliłam się nad nim, odgarnęłam włosy i wzięłam do ust soczystego kutasa, na którego byłam napalona bardziej niż zwykle. Do tego stopnia, że byłam gotowa mu się wypiąć, choć wiedziałam, że nigdy mnie o to nie poprosi. Tego dnia postanowiłam z tym skończyć. Nie chciałam go jednak zostawiać bez przyjemności, więc posłusznie ssałam mu jaja przez dobre pół godziny. Postarałam się bardziej niż zwykle - wylizałam każdy zakamarek tak, by ostatecznie miło wspominał tę naszą specyficzną relację. Byłam zaskoczona - wyglądał tak, jakby rzeczywiście go to ruszało. Z każdym kolejnym muśnięciem języka miałam coraz większą satysfakcję. Torturowałam go bez końca aż w końcu odpuściłam i wsadziłam go całego do gardła. Nie minęły dwie minuty - złapał mnie za włosy i zaczął szczytować. Nie pozwolił mi na swobodę, trzymał mnie mocno - od początku do końca. Nie puścił nawet po tym, jak spuścił mi się do gardła.

Posłusznie połknęłam spermę i złapałam oddech. Chciałam już wyjść, chciałam już dać temu spokój, ale coś mnie powstrzymywało. Ułożyłam mu się na kolanach i delikatnie pieściłam go przez kilka kolejnych minut. Nie chciałam odchodzić z niczym, nie chciałam wyjmować go z ust. W końcu jednak zdobyłam się na odwagę. Zdecydowałam, że w tym przypadku nie mogę liczyć na orgazm. Otworzyłam drzwi i wysiadłam. Nigdy więcej nie odebrałam telefonu.

Mój narzeczony z zapartym tchem słuchał o moich wyczynach. Ruszyło go jednak najbardziej to, jak podsumowaliśmy, ile razy miałam go w ustach. Było to coś zupełnie nowego w przypadku naszej relacji, aczkolwiek serdecznie Wam polecam - warto spróbować! Po raz pierwszy spotykałam się z kimś przez tak długi czas - i po raz pierwszy nie miałam ani jednego orgazmu. Poczułam się zabawką. I spodobało mi się to.

sobota, 1 lutego 2020

Chciał kupić filmiki, a zrobiła mu laskę!

Wracam po krótkiej przerwie - mam nadzieję, że Martyna starannie opisywała swoje ekscesy. Tak czy siak, dotarliśmy do czasów teraźniejszych i wszystko, co będziemy publikować od tej pory - to będą rzeczy jak najbardziej bieżące. W niecałe dwa lata nadrobiliśmy około 4 lat naszego związku. Od czasów szkolnych, a więc dość dużo już napisaliśmy tych opowiadań. Dziękujemy, że jesteście z nami i wspieracie nas darowiznami - planujemy przygotować specjalną zakładkę na blogu, która wyróżni na blogu tych naszych najwierniejszych darczyńców - np. w postaci częściowo ukrytego maila na stronie głównej.

W każdym razie, nie tylko nasi czytelnicy są zainteresowani kupnem naszymi filmikami erotycznymi. Jeden z naszych sąsiadów - no, może nie sąsiadów, bo mieszkamy jedynie na tym samym osiedlu - dowiedział się, że prowadzimy bloga. Kilka dni temu nas pochwalił i zamieniliśmy ze sobą kilka słów. Innym razem wpadł na Martynę w "osiedlowym" Tesco i zagadał odnośnie filmików. Że kupi, że sąsiad, że może taniej i tak dalej. Przystojny facet, nie powiem, że nie, chociaż nie gustuję w mężczyznach. Martyna odmówiła, jednak on nie odpuszczał.

Chciał kupić filmiki, a zrobiła mu laskę!


Spotkaliśmy go wczoraj - to przede wszystkim z jego powodu nie pojawił się tu żaden piątkowy wpis. Znowu pytał o filmiki - tym razem w mojej obecności. Oboje wyczuliśmy w tym jakąś sposobność, więc Martyna odpowiedziała, że żadnej paczki za darmo nie dostanie, ale może coś nagrać samemu. W pierwszej chwili chłopak niczego nie zrozumiał, a jej najwyraźniej nie chciało się tłumaczyć, więc podeszła bliżej i pocałowała go na klatce schodowej - to niewątpliwie rozwiało jego wątpliwości. Martyna czasami miała taki przypływ odwagi - naprawdę tylko czasami. Z tego względu zawsze zaskakiwała. Nigdy nie wiedziałem, co wymyśli. Bywało też tak, że zbywała facetów i zupełnie im nie ulegała. Wydaje mi się, że lubiła mieć sytuację w garści. Tak było i tym razem. Po kilku sekundach mężczyzna miał w garści, ale jej odsłoniętą pierś. Starałem się ich zasłonić, ale ona skinęła głową w moją stronę na znak, że już kończą. Podniosła torebkę i zabrała się za otwieranie drzwi.

- Tak 15:30, ok? - zapytała.

Nieznajomy odwrócił się w naszą stronę i odpowiedział:

- Mam przyjść?
- Tak, masz przyjść - przewróciła oczami i zamknęła za sobą drzwi.

Wypakowaliśmy zakupy i zrobiliśmy sobie po małej kawie. Sąsiad rzeczywiście przyszedł. Miał na imię Bartek - jak się później okazało - i pracował dokładnie w tej samej firmie, co ja. Przestąpił próg, a Martyna wybiegła mu na przywitanie. Opychała się lodami, więc była w swoim "roboczym stroju" czyt. biały t-shirt, w dodatku męski, brak spodni i majtek - uniform zaprojektowany z myślą o jedzeniu lodów miętowych. To trochę komiczne.

- Masz telefon? - zapytała.
- Już, chwila.

Bartek zdjął i odwiesił kurtkę, po czym wyciągnął komórkę i włączył nagrywanie.

- Włączyłem.

Martyna obciągnęła koszulkę tak, jakby chciała cokolwiek zasłonić. Tak, jakby nie zamierzała za chwilę zrobić dużo gorszej rzeczy. Sterczące sutki prześwitywały przez biały materiał, a piersi odznaczały się tak, jakby była zupełnie naga. Nie peszyło jej to, nie była skrępowana - ten odruch był jedynie złudzeniem niewinności, której w takich momentach próżno było się doszukiwać.

Kucnęła opierając dłonie o spodnie Adriana, po czym spojrzała w górę tak, jakby prosiła o posiłek. Adrian przez chwilę nie reagował. Patrzyłem na nią i dostrzegłem, że przygryza dolną wargę - w tym samym momencie on skupiał się na kadrowaniu. Przełożył telefon do drugiej ręki, a następnie rozsunął rozporek i go wyciągnął.

Martyna wzięła penisa w dłoń, wciąż wpatrując się w obiektyw. Poruszała nim powoli - chciała, by Adrian uchwycił każdy szczegół. On z każdą sekundą coraz bardziej się rozpraszał. Nie był w stanie skupić się na filmowaniu - zauważyłem to i postanowiłem pomóc.

- Daj - powiedziałem.

Z wdzięcznością oddał mi telefon, po czym rozpiął guzik i podciągnął koszulkę. Miał kaloryfer, a Martyna uwielbiała wysportowanych mężczyzn. Nie powstrzymała się przed dotknięciem jego brzucha. Skupiała się na nim przez kilka chwil aż w końcu przeszła do rzeczy i zaczęła robić laskę. Jej ruchy były wyważone, delikatne, ale dokładne. Robiła to powoli, delektowała się i doprowadzała go w ten sposób do szaleństwa. Doskonale o tym wiedziała, jednak Adrian akurat na tego typu tortury nie mógł przecież narzekać.

Przywołała mnie palcem - zależało jej na tym, bym uwiecznił to, co robi. Nie musiała prosić. Zrobiłem to. Podszedłem bliżej i stanąłem tuż przy nich. Telefon przysunąłem jak najbliżej ust ukochanej, skupiając się na oglądaniu. Była zmysłowa. Brała go do ust z największą starannością. Powoli. I znowu. Przejeżdżała po nim językiem, by po chwili zaczynać od nowa. Zrobiłem się twardy dopiero w momencie, gdy zaczęła pieścić mu jądra. Ssała je równocześnie, potem każde z osobna, a ja trzepałem jak oszalały.

Wyraźnie ją to podniecało. Spoglądała na zmianę na mnie i na kamerę. Z pewnością z kutasem w ustach mogła choć przez chwilę poczuć się gwiazdą. Ssała coraz mocniej, coraz szybciej - chciała w końcu zademonstrować pełnię swoich możliwości. Wpatrywałem się w czerwoną szminkę na ustach, którymi obejmowała główkę penisa. Doprowadzało mnie to to wrzenia. Czułem, że moje nogi stają się miękkie, a ja zaczynam szczytować. Zapauzowałem film i podsunąłem go bliżej. W kilka chwil sperma zalała policzek mojej ukochanej, a ona - nic sobie z tego nie robiąc, zaczęła bawić się cipką i ssała go dalej. Na Adriana podziałało to równie mocno. Ledwie zdążyłem wznowić kręcenie filmu, a on złapał ją za głowę i przysunął do siebie na ułamek sekundy przed tym, jak spuścił się jej do gardła. Martyna wylizała go dokładnie, po czym spojrzała na kamerę raz jeszcze, by pochwalić się zawartością ust.

Połknęła spermę sąsiada, po czym dała mi buziaka - jak to miała w zwyczaju - i oparła się na moim ramieniu.

- Może być? - zapytała.
- Jeszcze pytasz - odpowiedział.
- To nie ma za co - uśmiechnęła się i pobiegła umyć zęby.

Nastała niezręczna cisza - dla niego ta sytuacja mogła być odrobinę krępująca. Wcale się nie dziwiłem.

- No to... będę leciał, ok?
- Jasne, do jutra. Nagrania zachowaj dla siebie, ok?
- Pewnie, nie ma sprawy. Dzięki!

Tyle zapamiętałem z naszego dialogu. Usiadłem na kanapie, a potem zamknąłem oczy i raz jeszcze wyobraziłem sobie całą sytuację.

Jak ja ją kocham - pomyślałem.

czwartek, 30 stycznia 2020

Chcę zdradzać partnera na jego oczach - czy jestem normalna?


Zdrada na oczach partnera, czyli tzw. kontrolowana zdrada - to nie tylko częsta fantazja, ale i często praktykowana rzecz w przypadku współczesnych par. Jeżeli trafiłaś tutaj, bo masz takie myśli i zastanawiasz się czy powinnaś iść z tym do psychologa, to pocieszę się - wszystko jest z Tobą w porządku.

Zdrada na oczach chłopaka, narzeczonego czy męża to fantazja - taka sama, jak trójkąty czy seks w miejscach publicznych. Niektóre kobiety lubią być bite, poniżane czy gwałcone - to dla większości osób też może wydawać się dziwne, bo jak niby można czerpać przyjemność z bólu? Można. Każde seksualne "zboczenie" (choć to niewłaściwe słowo) powinno być rozumiane, bo przecież wszyscy jesteśmy inni, mamy inne gusta i prawo do tego, by kręciły nas zupełnie inne rzeczy.

Chcę zdradzać partnera na jego oczach - czy jestem normalna?


Chcę zdradzać partnera na jego oczach - czy jestem normalna?

Tak więc - jeśli kręci Cię seks z innymi mężczyznami na oczach partnera, to bez obaw - wszystko z Tobą w jak najlepszym porządku. W pierwszej kolejności chciałabym jednak wytłumaczyć, dlaczego poza seks opowiadaniami publikujemy również tego rodzaju wpisy. Przede wszystkim dlatego, że zarówno cuckold, jak i zdrada kontrolowana, to w dalszym ciągu temat tabu, jeżeli chodzi o blogosferę. Osoby z różnego rodzaju fantazjami czy fetyszami nie mają swojego miejsca w Internecie.

Często zadajecie nam przeróżne pytania - na ich podstawie formułujemy kolejne "poradniki". Bywa, że chęć zdradzania partnera na jego oczach jest bardzo silna i nie jest się w stanie czuć szczęśliwą w związku, w którym nie można jej praktykować. Być może Cię zasmucę - jeśli próbowałaś przekonać swojego mężczyznę do takich rozrywek i nic z tego nie wyszło, to powinnaś rozejrzeć się za innym mężczyzną. Życie szybko ucieka - nie będziesz szczęśliwa, jeśli weźmiesz ślub z taką osobą, bo ta osoba zwyczajnie nie należy do Twojego świata. Zaczną się faktyczne zdrady lub wkradnie się obojętność, której nie przezwyciężycie.

Rozwiązaniem jest znalezienie mężczyzny o takich samych preferencjach, jak Twoje - jest to dość trudne, ale nie niemożliwe. O ile może być Ci ciężko znaleźć takiego faceta w swoim mieście, o tyle znalezienie atrakcyjnego i ogarniętego mężczyzny z innego miasta nie powinno być problemem. Jeśli to pragnienie zdradzania jest na tyle silne, powinnaś rozważyć przeprowadzkę, jeśli już poznasz kogoś, kto Ci odpowiada.

Pisząc do nas możesz liczyć na wsparcie - osobiście odpisuję przede wszystkim "zagubionym" kobietom, bo mężczyzna raczej bez problemu sobie poradzi. Kobiety są bardziej niedostępne, dlatego nie pytają wszystkich po kolei czy pociąga ich zdrada. Jeśli chcesz zdradzać partnera na jego oczach i szukasz właśnie takiego mężczyzny, to napisz do mnie na adres mailowy, a pomogę. Korzystam z tego samego maila, co mój facet, więc śmiało pisz - informacje w zakładce "napisz do nas". Nie tylko odpowiem na Twoje pytania, ale także pomogę Ci znaleźć mężczyznę, którego szukasz, bo poznałam takich wystarczająco dużo i w większości są oni naprawdę ogarnięci, często wykształceni i przystojni. Tylko czekają na kobiety takie, jak Ty. Zdrada wcale nie jest niczym złym - są na tym świecie faceci, którzy mimo Twoich niecodziennych preferencji zaoferują Ci szacunek i uczucie na wiele długich lat.

wtorek, 28 stycznia 2020

Seks z kolegą w plenerze na oczach chłopaka


Sytuacja miała miejsce nie tak dawno - było dość zimno, więc przez cały dzień grzaliśmy się winem. Oczywiście wszystko jest w pełni udokumentowane, więc dla zainteresowanych, filmik już powędrował do paczki. Bez owijania w bawełnę - pisałam od jakiegoś czasu z chłopakiem, któremu tygodniami wmawiałam, że jestem singielką. Wspominałam co jakiś czas o kumplu, który preferuje facetów tak, by na ewentualne spotkanie przemycić też narzeczonego.

Chłopak pochodził z innego miasta, więc trochę minęło, zanim się spotkaliśmy. Przedstawiliśmy się sobie i od razu złapaliśmy fajny kontakt. Zaopatrzyliśmy się w alkohol i poszliśmy w trójkę na spacer. Postanowiliśmy wybrać się wspólnie w najmniej uczęszczane miejsce w naszym mieście - z wiadomych powodów. Niedaleko centrum znajdowały się niezagospodarowane łąki i studnia, przy której chętnie urządzano pikniki i libacje. Było zimno, więc i miejsce było puste. Narzeczony nie wtrącał się w rozmowę i szedł kilka metrów za nami, a Dawid nie podejrzewał, że jesteśmy parą - to sprawiało, że prawie od razu miałam ochotę ściągnąć mu spodnie i obciągnąć na oczach ukochanego. Tyle tylko, że nie chciałam wyjść na łatwą - nasze rozmowy na Messengerze przebiegały raczej normalnie. Sprawiał wrażenie mało doświadczonego i niewinnego chłopaka, a ja starałam się wypaść przy nim jak najlepiej.

Seks z kolegą w plenerze na oczach chłopaka


Siedzieliśmy na owej studzience i popijaliśmy wino przez dobrą godzinę. Towarzyszyła nam muzyka, która nadawała randce nastroju. Było mi zimno, więc zasugerowałam, by coś z tym zrobił - nie oddał mi kurtki, jednakże objął mnie mocno, nie zdając sobie sprawy, że mój narzeczony wcale nie jest gej-przyjacielem.

Flirtowaliśmy coraz swobodniej, a Dawid z minuty na minutę stawał się coraz bardziej śmiały. Początkowo prawił komplementy, jednak po chwili pojawiły się pierwsze podteksty, a jego dłoń powędrowała na moje kolanko - było to na tyle urocze, że wyszłam z inicjatywą i cmoknęłam go w usta. Chłopak zrozumiał, że w realu podoba mi się równie mocno, jak na zdjęciach, więc odgarnął mi włosy z twarzy i delikatnie wsunął mi język do ust.

Narzeczony kucał kilka metrów dalej i pociągał z butelki, kiedy My całowaliśmy się ze sobą tak, jakby go nie było. Wydaje mi się, że Dawidowi się to spodobało, bo zachowywał się raczej naturalnie - pewnie uznał, że przy gejach nie trzeba się tym przejmować, dlatego cały czas skupiał się na nowej koleżance. Jego dłonie stopniowo zaczynały błądzić po moim ciele, a kurtka jakimś cudem w końcu znalazła się na ziemi. Schyliłam się, by po nią sięgnąć, ręką ocierając się o jego krocze - zrobiłam to specjalnie, choć udawałam, że jedynie próbuję się podeprzeć. Zdążyłam poczuć, że robi się twardy, po czym spojrzałam na niego z uśmiechem. Był zmieszany, ale procenty zaczynały działać, dlatego całe zawstydzenie puściło równie szybko, jak się pojawiło.

Wróciłam do starej pozycji i raz jeszcze przylgnęłam do jego ust, chcąc zadbać o bieg wydarzeń. Kolejnych kilka minut całowania sprawiło, że Dawid nabrał pewności siebie i złapał mnie za pierś. Zauważył, że mi to nie przeszkadza, więc z niej zrezygnował i włożył mi rękę między uda. Ścisnęłam ją mocno i przyśpieszyłam tempo, całując go jeszcze bardziej zachłannie. Mój narzeczony w dalszym ciągu popijał wino i wpatrywał się w nas z bezpiecznej odległości. Puściłam do niego oczko, po czym złapałam Dawida za krocze. Był pokaźnych rozmiarów, przez co momentalnie zrobiłam się mokra. Wiedziałam, że już nie będę w stanie się dłużej powstrzymywać. Skupiłam się na masowaniu go przez spodnie, a on zamknął oczy i prawie całkowicie odpłynął.

Nie wytrzymał długo. Sam rozpiął rozporek i go wyciągnął. Faktycznie miał sporego penisa - niezmiernie mnie to ucieszyło - bez chwili wahania wzięłam go do ręki i w dalszym ciągu skupiałam się na jego ustach. Nawet nie wiem, kiedy zaczęłam nim poruszać - wszystko działo się tak szybko. Po paru minutach - wciąż całując nieznajomego - usiadłam mu okrakiem na kolanach i zaczęłam ocierać się o jego fiuta. Miał taką minę, jakby za chwilę miał eksplodować. Tak się jednak nie stało. Wątpię czy Dawid zorientował się, kiedy go złapałam i nakierowałam na swoją mokrą cipkę, ale niewątpliwie nie miał nic przeciwko ujeżdżaniu go na oczach innego. Trwało to dobre 10 minut. Robiłam to najpierw powoli, starałam się być możliwie jak najbardziej zmysłowa, delektując się jego językiem i kutasem pomiędzy nogami. Czułam jego dłonie na pośladkach i wiedziałam, że sprawia mu to ogromną przyjemność. Przyśpieszyłam, a moje włosy zaczęły falować na wietrze tak, że momentami praktycznie nic nie widziałam. Po dwudziestu minutach ostrego jebania, zeskoczyłam na ziemię, by zrobić mu loda - wiedziałam, że faceci to uwielbiają. Ja zresztą też przecież jestem zapaloną obciągarą - postanowiłam zapewnić narzeczonemu mocne doznania, jednakże Dawid miał inne plany.

- Czuję się nieswojo. Chodźmy za te krzaki, ok?

Spojrzałam na swojego faceta i skinęłam głową. Przeszliśmy kilkanaście metrów, po czym zostaliśmy sam na sam. Zanim zdążyłam zabrać się za ssanie kutasa, obrócił mnie plecami, pochylił do przodu i zaczął dymać. Szczerze? Nawet mi się to spodobało. Rozszerzyłam nogi tak, by złapać równowagę. Dopiero po chwili zorientowałam się, że równie dobrze mogę oprzeć się o drzewo - tak też zrobiłam. Dawid zapinał mnie nad podziw ostro i gdyby nie to, mogłabym wylądować twarzą w błocie. Czułam każdego jego pchnięcie, a słodki nektar spływał po moich udach aż do samych kolan. On - jakby czytając w myślach - bawił się moją łechtaczką i doprowadzał mnie do obłędu. Zmieniał tempo co kilkanaście sekund. Wpychał go powoli i po same jaja, a po chwili przyśpieszał tak, że nie byłam w stanie złapać tchu. Myślałam jedynie o tym, by dotknąć go i upewnić się, że naprawdę się dzieje. Sięgnęłam ręką i poczułam jego twarde jądra pomiędzy palcami - ledwie byłam w stanie je objąć. Zobaczyłam, że mój kochanek zaczyna powoli opadać z sił, więc przejęłam inicjatywę, nabijając się na wielkiego, żylastego kutasa z największym zaangażowaniem.

Narzeczony wciąż popijał wino na swoim starym miejscu. Ledwie byłam w stanie dostrzec jego sylwetkę w tym gąszczu - a była przecież zima! Nie zmieniało to faktu, że doskonale słyszał moje jęki i krzyki, kiedy Dawid doprowadzał mnie do orgazmu. Byłam w szoku, że doszłam szybciej niż on, jednakże w porę się ocknęłam i pośpiesznie odwróciłam się do tyłu, by podziękować mu namiętnym pocałunkiem. Staliśmy tak w objęciach przez krótką chwilę, a ja wciąż masowałam jego mokrego kutasa, starając się sprawić mu przyjemność. To był niewątpliwie dobry moment. Kucnęłam i przez kilka sekund czekałam na reakcję Dawida. Nie chciałam przejmować inicjatywy. Postanowiłam, by sam włożył mi go do ust, a gdy to zrobił, zaczęłam ssać i całować go raz za razem. Obsypywałam go równie namiętnymi pocałunkami, dokładnie liżąc nabrzmiałe jądra, by po chwili znów zajmować się kutasem. Zmiany były tak szybkie, że nie był w stanie ustać w miejscu. Złapałam Dawida za pośladki, a on wsuwał go we mnie tak, jak miał na to ochotę. Krztusiłam się za każdym razem, choć było to mega przyjemne. Po kilku minutach złapał mnie mocno za włosy i przyciągnął do siebie, po czym zaczął dochodzić. Spuścił mi się do gardła, a ja z radością i uśmiechem oblizałam usta, po czym zebrałam językiem resztki spermy z kutasa nieznajomego. Otrzepałam się, a następnie wstałam z kolan i pocałowałam go po raz ostatni.

Dawid chwycił mnie za rękę i wróciliśmy do mojego narzeczonego. Dopiliśmy wino i ruszyliśmy w stronę samochodów. W drodze również nie zdradziliśmy swojej niecodziennej relacji. Pozwoliłam mu trzymać się za rękę i obściskiwać do samego parkingu, po czym dałam mu buziaka na pożegnanie i wróciłam w kierunku naszego auta.

- Martyna!
- Tak? - zapytałam.
- Było mi bardzo miło Cię poznać, mam nadzieję, że będzie z tego coś poważnego - powiedział.

Spojrzałam na narzeczonego i po chwili zawahania odpowiedziałam:

- Możliwe. Do zobaczenia - było to oczywiste kłamstwo, o którym Dawid nie miał zielonego pojęcia.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Dlaczego moja dziewczyna nie chce trójkąta z innym facetem?


To był mega "pracowity" weekend. Dla zainteresowanych tą większą paczką filmików - dorzuciłam do niej wczoraj nowe nagranie. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni. Dzisiaj jednak chciałabym przede wszystkim odpowiedzieć na Wasze pytania odnośnie trójkątów.

Dlaczego Twoja dziewczyna nie chce zgodzić się na trójkąt z innym facetem? Dlaczego odmawia, gdy proponujesz jej odmianę? Powodów może być kilka, jednakże wszystkie możliwe warianty postaram się tu opisać tak, byście wiedzieli, co robić, by zmieniła zdanie na temat zdrady.

Dlaczego moja dziewczyna nie chce trójkąta z innym facetem?


Dlaczego moja dziewczyna nie chce trójkąta z innym facetem?

1. Opinia innych

Kobieta często boi się opinii innych osób. Boi się, że wszystko się wyda (np. po rozstaniu) i wszyscy dookoła będą ją postrzegać jako puszczalską. W tym wypadku kluczem jest to, by rozwiać jej wątpliwości. Możesz na przykład zapewniać ją o tym, że nie należysz do mściwych osób i w razie czego nie zrobisz niczego na złość albo dać jej w zamian jakieś "haki" na siebie samego - możliwości jest dużo. Zanim jednak dasz jej poczucie całkowitego bezpieczeństwa może minąć trochę czasu.

2. Twoja opinia

Tutaj również kluczem są nieustanne zapewnienia. Kobiety często boją się, że trójkąt negatywnie wpłynie na Waszą relację. Emocjonalność w związku jest dla nich ważna, więc nie chcą ryzykować w ten sposób utratą uczucia, na które tak ciężko pracowaliście. Sądzę, że jest to jeden z najczęstszych powodów tego, że kobieta odmawia - boi się, że to wszystko "podpucha" i pokłócicie się w momencie, gdy przystanie na Twoją propozycję. Obawia się również tego, że dojdzie do trójkąta, a Ty po wszystkim przestaniesz ją szanować - stanie się dla Ciebie puszczalską dziwką i nic już tego nie naprawi. Kobieta przeważnie odmawia, bo nie chce stracić w Twoich oczach.

3. Stereotypy

Cóż, mimo że w łóżku jesteśmy coraz bardziej otwarci, to trójkąty wciąż pozostają tematem tabu i utarło się, że nie są one niczym dobrym czy powszechnie pochwalanym. Rodzice wychowują nas najczęściej w taki, a nie inny sposób - wpajają, że wszelkiego rodzaju "dziwactwa" w łóżku są niewłaściwe. Nie trzeba z nimi w ogóle rozmawiać - to wychodzi w różnych sytuacjach na przestrzeni lat. Kodują w naszych głowach swój stosunek do seksu bez zobowiązań, seksu analnego i tak dalej - nawet, jeśli o tym nie rozmawiacie, to podświadomie wiecie, co jest dobre, a co złe. Jeśli Wasi rodzice nie tolerują homoseksualistów, to Wy również patrzycie na nich w podobny sposób. Jeśli sami nimi jesteście, to nikomu o tym nie mówicie - przez stereotypy. Z trójkątami jest tak samo. Utarło się, że trójkąty są złe, a w związku wręcz nie dopuszczalne, bo prawdziwy związek polega na sypianiu przez całe życie z tą samą osobą. Zwykle jest jednak tak, że takie myślenie jest tylko i wyłącznie ograniczeniem narzuconym wbrew naszym pragnieniom. Można by to przyrównać do mordowania ludzi - czasami nie decydujemy się na to tylko dlatego, że ogranicza nas prawo. Gdyby trójkąty nie odbiegały od ogólnie przyjętych norm i byłyby czymś zupełnie normalnym, to pomyślcie - każda para by się na nie decydowała.

4. Bezpieczeństwo

Pod tym punktem kryje się prosta, aczkolwiek pomijana kwestia. Kiedy proponujesz kobiecie trójkąt, to ona od razu wyobraża sobie między nogami znajomego, chwalącego się potem przed innymi tym, że posuwał laskę swojego przyjaciela. Tak działa kobieca podświadomość. Musisz wyjaśnić partnerce, że zrobilibyście to z zupełnie obcym mężczyzną - z innego miasta. Takim, który nie pozna nawet Waszych imion. Takim, którego nigdy więcej nie spotkacie. Jeśli partnerka to przemyśli i zrozumie, że taki trójkąt nie niósłby ze sobą dużego ryzyka - że nie grożą Wam nieprzyjemne konsekwencje - to prędzej przystanie na Twoją niecodzienną propozycję. Bo często jest tak, że kobieta chętnie dałaby dwóm - byleby tylko nikt się o tym nie dowiedział.

Co NIGDY nie jest dla kobiety powodem odmowy trójkąta?

Jeżeli Twoja dziewczyna odmawia seksu z innym facetem czy też trójkąta, to powodem nigdy nie jest słynne: nie mam potrzeby odmiany. Zwróć uwagę na to, że kiedy kobieta jest wolna, to bez problemu idzie do łóżka z kimś poznanym np. miesiąc wcześniej. Po rozstaniu również to robi, bo chce zapomnieć czy odreagować. Czasem to wynika z kilkumiesięcznej przerwie - idzie do łóżka z kimś tylko po to, by zaspokoić swoje potrzeby.

Związek jest trochę takim "udawaniem", że nie patrzy się na innych, nie myśli się na innych i nie ma się na innych ochoty. To nigdy nie jest prawdą. Po roku związku czy dwóch, kobieta bardzo często myśli o seksie z innymi mężczyznami, jednakże przywiązanie, uczucia i istotność związku sprawiają, że Twoja partnerka prawie na pewno nie przedłoży przyjemności nad stałą relację. Musiałbyś się naprawdę mocno postarać.

Jeśli jednak partnerka zbywa Cię frazą: "nie mam na to ochoty", to znaczy, że nie jest z Tobą szczera. Pomyśl o tym w taki sposób - cipka daje Ci przyjemność, prawda? Nie da się ukryć. Mężczyzna ma tylko jednego kutasa, więc ciężko tu cokolwiek przyrównywać, ale gdybyś był wyposażony w dwa, to nie chciałbyś ich wepchnąć w dwie cipki jednocześnie? Jasne, że chciałbyś. Bo byłaby to dla Ciebie dwa razy większa przyjemność. Ruchanie dwóch jednocześnie nie byłoby dla Ciebie męczarnią ani czymś strasznym - z fizycznego punktu widzenia byłoby to nieporównywalnie lepszym doznaniem niż seks z jedną partnerką. Kobiety mają tak samo - jeśli jeden kutas daje im przyjemność, to dwa kutasy ją odbierają? Wszyscy wiemy, że to byłoby bez sensu, dlatego nie wierzcie w tego typu tłumaczenia - to ściema. Dwa orgazmy dla kobiety zawsze będą lepsze niż jeden.

Musicie przede wszystkim długo zapewniać swoją partnerkę, że w jej potrzebach nie ma nic niewłaściwego i nie powinna się z nimi kryć, bo w pełni je rozumiecie i akceptujecie. Kluczem jest wzbudzenie w kobiecie takiej pewności, że po takich zabawach wszystko będzie dobrze. I że nie musi się przed Tobą kryć ze swoimi pragnieniami. Jeśli wciąż nie chce się zgodzić na taką zabawę, to znaczy że wciąż tak do końca nie otworzyła się przed Tobą.

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego

Tak, w końcu spotkałam się z jednym z naszych czytelników! Wspominałam o tym już jakiś czas temu, jednakże dopiero teraz udało nam się zgr...