czwartek, 27 lutego 2020

Cuckold? Zdrada kontrolowana zniszczyła nasz związek


Odkąd prowadzimy naszego bloga, natknęliśmy się na mnóstwo wiadomości potępiających to, co robimy. Postanowiłem odnieść się do tych wiadomości jako osoba, która ma z takiego związku teoretycznie mniejsze korzyści niż moja partnerka. Na wstępie przypomnę, a raczej poinformuję zupełnie nowych czytelników, iż wraz z narzeczoną jesteśmy w relacji cuckold od wielu lat.

Cuckold? Zdrada kontrolowana zniszczyła nasz związek


Nie jest to taki typowy i hardkorowy cuckold - kręci nas przede wszystkim zdrada za przyzwoleniem. Niektórzy nie są w stanie pojąć, jak można pozwalać drugiej osobie na seks z innymi mężczyznami. Otóż, można. I wcale nie znaczy to, że mężczyzna nie kocha czy nie jest zazdrosny o swoją partnerkę. Tak naprawdę to właśnie uczucia i zazdrość powodują, że jest to tak bardzo pociągające - gdybyście praktykowali coś takiego z obcą osobą, to nie byłoby żadnych fajerwerków. Zatem uczucia są warunkiem koniecznym, natomiast sam seks z innymi facetami jest dla mojej kobiety tylko i wyłącznie sposobem na zaspokojenie potrzeb seksualnych. Nie ma to związku z uczuciami i jest to czysta fizyczność - nie można nazwać tego zdradą. Po pierwsze - robi to za moją zgodą; po drugie - nie zdradza mnie z kimś, dla kogo za chwilę mnie zostawi. Dopóki moja narzeczona nie przejawia zainteresowania tym, co dany facet lubi, jego życiem, planami i uczuciami, to wszystko jest w porządku. To tylko seks, nic więcej.


Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdy jesteś z kobietą w normalnym związku, a ta zaczyna Cię zdradzać za plecami. W takich przypadkach można się obawiać, że uczucia do Ciebie już wygasły i pojawił się ktoś, kto zawrócił Twojej wybrance w głowie. U nas nie ma tego typu dylematów. To tak, jakby ktoś poprosił Twoją dziewczynę do tańca na weselu - zwykle żadna ze stron nie oczekuje niczego więcej niż taniec i nie ma co się doszukiwać w tym czegoś złego.

Czy cuckold zniszczył nasz związek? Oczywiście, że nie. Cuckold nie tylko sprawił, że czerpiemy radość z każdego wspólnie spędzonego dnia - to nie tylko dreszczyk emocji wywołany czymś niewątpliwie podniecającym. Cuckold sprawia, że jesteśmy wobec siebie szczerzy, nie mamy przed sobą tajemnic, a nasza więź jest silniejsza niż cokolwiek. Serio. Nie ma możliwości, byśmy się rozstali, bo doskonale wiem, że żaden facet nie zawróci Martynie w głowie. Ona jest na to zupełnie odporna - nie myśli o rozstaniu, bo wszystkiego już próbowała. W związku z innym facetem byłaby bardziej znudzona, rutyna wkradłaby się dużo szybciej i z pewnością nie byłaby szczęśliwa. Związek ze mną jej nie ogranicza. Ma styczność z innymi mężczyznami, fakt, ale nie zostawi mnie dla większego kutasa czy za sprawą kilku komplementów - ona już do tego przywykła.

Czy zatem więź w naszym związku jest słabsza? Zależy nam na sobie mniej? Wręcz przeciwnie! Nasze uczucia nie zależą od "podobania się" sobie. Nie zależą od wyglądu czy pociągu seksualnego. Tutaj nic się nie wypali, bo umiemy oddzielić fizyczność od całej reszty. Właśnie dzięki temu, że moja narzeczona sypia z innymi. Z tego względu kiedyś możemy przestać być dla siebie pociągający - pociągający mogą być dla niej inni faceci, czemu nie? Jestem jednak pewien, że dla żadnego z nich mnie nie zostawi, bo nigdy nie zabraniałem jej korzystać z życia. Wiem, że moja kobieta nie zakochuje się w wyglądzie - kocha moją osobowość i każdego dnia udowadnia, że wygląd kochanków nie sprawia, że zaczyna się wahać.

Podsumowując, jeśli zastanawiacie się czy po tym, jak spróbujecie, będzie tak samo - bez obaw. Początki są trudne. Ta zazdrość jednak góruje nad resztą. To mija. Po czasie Wasza więź stanie się nierozerwalna, a Twoja wybranka porozmawia z Tobą na każdy temat - nie będziesz musiał się martwić, że w nagłej sytuacji zwróci się do przyjaciółki, a nie do Ciebie. Cóż, nie umiem tego wytłumaczyć - sądzę, że zdrada kontrolowana powoduje mnóstwo dobrych rzeczy w związku. Jeśli spróbujesz tego ze swoją partnerką, to zrozumiesz, co mam na myśli - uczucia w tym przypadku wskakują na całkowicie inny poziom.

Na koniec - serdecznie dziękujemy, że wspieracie naszego bloga. Bardzo nam miło i doceniamy każdy gest!

środa, 19 lutego 2020

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego

Tak, w końcu spotkałam się z jednym z naszych czytelników! Wspominałam o tym już jakiś czas temu, jednakże dopiero teraz udało nam się zgrać i spotkanie finalnie doszło do skutku. W międzyczasie oczywiście przydarzyło nam się kilka mniej istotnych przygód, ale postanowiłam ich nie opisywać, bo w ostatnich dniach nie wpłynął nam nawet grosik, w związku z czym nie chce mi się spędzać długich godzin na blogowaniu. Prowadzę też innego bloga - kompletnie niezwiązanego z tematyką cuckold - mogę na nim zamieszczać reklamy, więc zdecydowanie bardziej opłacalne jest dla mnie pisanie tam. Tutaj wszystko zależy od tego czy wspieracie nasz pamiętnik, czy też nie.

Seks z jednym z naszych czytelników na oczach narzeczonego


Do rzeczy. Szczęśliwiec, z którym się spotkałam, przelał w ostatnim miesiącu 3000zł! Chciałam go poznać głownie z tego powodu. Zrobił to zupełnie bezinteresownie, bo ani nie obiecywałam spotkań przy większych wpłatach, ani nie oferowałam paczek z filmikami, które mogłyby je odpowiednio zrekompensować. Doszłam do wniosku, że mam do czynienia z dżentelmenem, który najzwyczajniej w świecie lubi czytać to, co tutaj piszemy.


Ostatecznie nie udało nam się umówić w Warszawie. Ów dżentelmen ma na imię Robert i prowadzi pewną firmę, dlatego nie jest dyspozycyjny - całkowicie to rozumiem, dlatego postanowiłam udać się na wycieczkę do Poznania. Właściwie to postanowiliśmy. Mężczyzna nie miał nic przeciwko temu, by na spotkaniu był również obecny mój narzeczony. Jako, że od Poznania nie dzieli nas aż tak duża odległość, to z dnia na dzień wzięliśmy sobie wolne i ruszyliśmy w trasę.

Na miejscu trochę pozwiedzaliśmy - miasto zachwycało mnie na każdym kroku. Mieliśmy czas na to, by pospacerować, bo Robert mógł się urwać dopiero po jakiejś konferencji, My natomiast dotarliśmy na miejsce zdecydowanie za wcześnie.

Nie chcę Was zanudzać krajobrazami, dlatego od razu przejdę do konkretów. Spotkaliśmy się przed siedzibą firmy, poszliśmy na kawę i ciastko, a następnie w trójkę ruszyliśmy taksówką do apartamentu. Nie ukrywam, facet był przystojny - był przed 40-stką i na pierwszy rzut oka przypominał trochę Keanu Reaves'a. Do tego ten elegancki garnitur i złoty zegarek. Nie powiem, ulżyło mi, że nie mam do czynienia z obleśnym dziadem i odetchnęłam z ulgą. Jestem wielką fanką Johna Wicka, więc tego typu stylówka od razu na mnie podziałała.

Byłam napalona jeszcze przed tym, jak dotarliśmy do hotelu. Apartament był duży i luksusowy. Czułam się nieswojo, aczkolwiek obecność narzeczonego dodawała mi odwagi. Mężczyzna okazał się sympatyczny. Był chyba pod równie dużym wrażeniem. Zadawał mnóstwo pytań na temat bloga i poszczególnych opowiadań. Miałam wrażenie, że zna je wszystkie na pamięć. Rozmawialiśmy o tym tak długo, że za oknami zrobiło się ciemno. Wszyscy doskonale się bawiliśmy. Zrobiło się duszno i pozbyliśmy się części ubrań. Mężczyzna zrzucił marynarkę, z kolei mój narzeczony już od dobrych trzydziestu minut siedział w samym t-shircie. Problem polegał na tym, że włożyłam na siebie jedynie czarną sukienkę. Trzymałam się dzielnie, aczkolwiek w momencie, gdy Robert otwierał trzecią butelkę szampana, dałam za wygraną. Poprosiłam ukochanego, by pomógł mi z suwakiem na plecach i opuściłam ramiączka. Nasz czytelnik był tak ekskluzywny (nie wiem czy mogę użyć tego słowa), że nie wiedziałam czy nie robię czegoś niestosownego. Oczekiwałam jakiejś nieprzyjemnej reakcji, ale on zdawał się w ogóle nie zauważać, że siedzę w samym staniku. W pierwszej chwili bardziej mnie to zmartwiło niż pocieszyło, ale błysk w oku nieznajomego mówił mi, że zdecydowanie jestem w jego typie.

Alkohol robił swoje, a rozmowa zbaczała na temat seksu. Robert pytał o paczkę filmików - przeglądaliśmy je wspólnie, a on zadawał kolejne pytania. Był ciekaw co, kiedy i gdzie. Z chęcią zdradziłam mu swoje mroczne tajemnice. Po kolejnej lampce przysunęłam się bliżej. Mężczyzna nie przestawał mówić, ale nie przeszkadzało mi to. Mogłabym go słuchać przez cały wieczór. W najmniej oczekiwanym momencie położył palce na moim podbródku i przysunął do mnie usta z elegancją, jakiej próżno szukać u innych facetów. Zamknęłam oczy i pozwoliłam tej chwili trwać. Rozchyliłam lekko wargi i poczułam jak muska je delikatnie językiem, by w międzyczasie pomóc mi pozbyć się reszty ubrań. Nie oponowałam. Wręcz przyssałam się do niego, dając do zrozumienia, że podąża we właściwym kierunku. Zrzucił ze mnie stanik i pochylił się nad piersiami. Czułam język błądzący wokół moich sutków i nieustannie narastające pomiędzy nami napięcie. Nim się spostrzegłam, jego dłoń znalazła się na moim udzie. Wolnym ruchem przesuwał ją coraz wyżej aż w końcu natrafił na koronkowe majteczki, które już jako ostatnie stały mu na przeszkodzie.

Był opanowany, stanowczy i jednocześnie szarmancki. Obchodził się ze mną z szacunkiem - bardzo mi to zaimponowało. Przez chwilę miałam wyrzuty sumienia - myślałam tylko o tym, by mnie wydymał na oczach narzeczonego. Nie byłam jednak w stanie oprzeć się tej jego niecodziennej grze wstępnej. Wstał z miejsca i kucnął tuż przede mną. Powoli zsunął ze mnie stringi i zatopił usta w mojej wilgotnej szparce. Nie był nachalny. Nie starał się tego przyśpieszać. Czułam między nogami jedynie delikatne pocałunki, które były tak nie wystarczające, że aż przeszywał mnie dreszcz.

Trwało to zaledwie kilka minut, jednak miałam wrażenie, że pieści mnie całą wieczność. Początkowo wpatrywałam się w narzeczonego, który masturbował się na jednym z pozostałych foteli. Potem zamknęłam oczy, chcąc delektować się tym, co miało za chwilę nastąpić.

Uniósł mnie do góry. Złapałam go za szyję i pozwoliłam się ułożyć przeszklonym blacie. Wciąż nie otwierałam oczu i cierpliwie czekałam. Byłam rozpalona do czerwoności, a zimny stół wręcz przyprawiał mnie o gęsią skórkę - mega przyjemne uczucie. Mężczyzna chwycił za kolana i rozchylił moje uda. Usłyszałam dźwięk rozpinanego rozporka. Chwilę później był już we mnie. Nie patrzyłam, czułam go jednak całą sobą. Zapach jego perfum sprawiał, że kręciło mi się w głowie. Feromony unosiły się w powietrzu, a ja z każdym kolejnym pchnięciem zaczynałam coraz bardziej lubić pozycję na misjonarza. Jego penis był twardy - wyglądało na to, że Robert naprawdę nie miał czasu na spotkania z kobietami. Miałam wrażenie, że nie robił tego od tygodni. Schlebiało mi to.

Był taki, jak zakładałam. Szarmancki, ale i niezwykle stanowczy. Bez ostrzeżenia zsunął mnie z blatu i pochylił do przodu. Nim się zorientowałam, co zamierza, wszedł we mnie od tyłu. Złapał mnie za włosy i mocno przycisnął do stołu. Nie mogłam się ruszyć, a on nie przestawał. Robił swoje. Znowu zamknęłam oczy, by delektować się chwilą. Nie trwało to długo. Z transu wyrwało mnie znajome uczucie - ciepła sperma na mojej twarzy była równie zaskakująca, co wcześniejsza zmiana pozycji. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam swojego narzeczonego. Najwyraźniej mocno podniecił go fakt, że dla odmiany doświadczam czegoś bardziej sensualnego niż zazwyczaj. Uśmiechnęłam się, a kiedy skończył szczytować ochoczo wzięłam go do ust. Robert w dalszym ciągu brał mnie od tyłu i nie czułam się do końca komfortowo obsługując ich obu - było mi niewygodnie. Ukochany natychmiast to zauważył i postanowił odpuścić. Pocałował mnie w usta, po czym zajął miejsce na kanapie i nalał sobie jeszcze jeden kieliszek szampana.

Mężczyzna poinstruował mnie, że jest blisko. Sama czułam, że mojej cipce też już niewiele trzeba, więc czym prędzej sięgnęłam dłonią i z trudem wcisnęłam paluszki między nogi. Robert to zauważył i niemal od razu zmienił pozycję - wszystko ze względu na mnie. Po raz kolejny ułożył mnie na plecach i zmniejszył tempo, pozwalając mi dojść. Dopiero w momencie, kiedy z moich ust zaczęło dobiegać coraz głośniejsze pojękiwanie, wrócił do wcześniejszego tempa. Pieściłam łechtaczkę najszybciej, jak mogłam - czułam zbliżający się orgazm. Po tak przeciąganej zabawie mogłam spodziewać się czegoś naprawdę niesamowitego. W kilka chwil zrobiło mi się cholernie gorąco, a moją skórę znów przeszył ten przyjemny dreszczy, o którym wspominałam na początku. Zaczynałam szczytować. Nie nastąpiło to od razu. To przyjemne uczucie wzbierało na sile przez dobrych kilkanaście sekund aż w końcu uderzyło we mnie z taką siłą, że nie mogłam nie krzyknąć. Zdecydowanie "obudziłam" narzeczonego - wstał z miejsca i podszedł do nas po raz kolejny. Ściskałam jego dłoń z całych sił, jednocześnie wijąc się z rozkoszy. Nigdy nie potrafiłam ukrywać orgazmów - Robert miał mnie jak na tacy. W tej samej chwili zdecydowanie przyśpieszył, a ja dopiero teraz po raz pierwszy spojrzałam na jego kutasa. Był wyjątkowo apetyczny. Nie nacieszyłam się jednak jego widokiem - moje ciało mimowolnie wygięło się w pół, a orgazm przeszył mnie na wylot. Rozkosz zalewała mnie falami. Mężczyzna z całej siły przycisnął dłonią moją cipkę i zdecydowanie wpychał go we mnie po same jaja. Chwilę później sam zaczął szczytować. 

Kiedy skończył, zdjął prezerwatywę i wrzucił ją do torebki. Pogładził mnie po czole, a następnie ruszył w kierunku łazienki. Wziął prysznic i wrócił do nas oznajmiając, że musi się powoli zbierać. Bardzo go polubiłam, choć leżąc z głową opartą na kolanach narzeczonego nie miałam już nawet siły, by się tym przejmować.

Ostatecznie wypiliśmy jeszcze wspólnie po kieliszku i odprowadziliśmy Roberta do drzwi. Był tak miły, że zarezerwował nam apartament na całą noc. Nie miałam ochoty wracać do Warszawy. Byłam padnięta, a mój facet wypił o kilka kieliszków za dużo. Zasnęłam szybciej niż przewidywałam - może to wina alkoholu? Może nie zwalajmy wszystkiego na procenty.

Wieczór zaliczam do bardzo udanych. Robert okazał się elokwentnym i pełnym klasy mężczyzną. Robercie - raz jeszcze dziękuję za tak hojną wpłatę i cieszę się, że się na nią zdecydowałeś, bo w innym wypadku nie mielibyśmy okazji się poznać. Nie chodzi o pieniądze, bo nie da się mnie kupić - tak czy inaczej, gdybyś się nie wyróżnił, to nie zwróciłabym na Ciebie uwagi. Chęć poznania Cię wynikała przede wszystkim z ciekawości - nie żałuję, że wyszło tak, jak wyszło. 

A! Jeszcze jedno - pominęłam w tym opowiadaniu jeden mały szczegół (mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli). Powiedz, opłaciło się? :)

wtorek, 11 lutego 2020

Seks z czarnoskórym mężczyzną i jego wielki kutas - w końcu to zrobiłam!

Wybaczcie częstotliwość dodawania wpisów, ale mojemu narzeczonemu odechciało się chwilowo pisać i praktycznie wszystko muszę ogarniać sama. Do rzeczy! Ostatnio pisałam o Panu, który był tak hojny, że paczka seks filmików wydawała mi się nieadekwatna do darowizny i postanowiłam go poznać. Pewnie jesteście ciekawi, co dalej, więc napiszę tylko, że ostatecznie się umówiliśmy. Nie wiem, kiedy dojdzie do tego spotkania, bo ów mężczyzna wydaje się dość zapracowanym człowiekiem - w każdym razie dojdzie na pewno, a ja chętnie podzielę się wrażeniami!

Seks z czarnoskórym mężczyzną i jego wielki kutas


To tyle, jeśli chodzi o wstęp. Ostatnio wpadłam na filmik z czarnoskórym mężczyzną, który wręcz podbił moje serce! Miałam takie ciarki, że bez konsultacji z partnerem napisałam do dziewczyny, która wrzuciła ten filmik na profil. Wspominałam już kiedyś, że seks z murzynem jest kolejną fantazją, którą chciałabym zrealizować. Przynajmniej raz. Z czystej ciekawości.


Dziewczyna bez żadnych problemów podzieliła się numerem czarnoskórego ruchacza. Zadzwoniłam do niego już chwilę później i okazało się, że mamy do siebie zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Bez zbędnego przeciągania wyjawiłam mu powód, dla którego telefonuję i postanowiliśmy się spotkać.

Spotkanie miało miejsce wczoraj, dlatego piszę to na świeżo. Ssałam narzeczonemu kutasa, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Gdy się pieprzymy, to często specjalnie nie zamykamy ich na klucz - zawsze podnosi to temperaturę i sprawia, że możemy liczyć na miłą niespodziankę. Tym razem jednak wiedziałam, że to właśnie ten gość, była prawie dwudziesta.

- Proszę - wykrzyczałam - otwarte!

Jakże rozbawiła mnie jego mina, gdy zobaczył nas razem na kanapie. Nie miałam czasu na wyjaśnienia, bo mój partner był już blisko - postanowiłam delektować się tym, że mamy widza. Ssałam kutasa, klęcząc przed ukochanym, kiedy ten wyjaśniał mężczyźnie nasz związek.

Mężczyzna miał na imię Adrian - dziwne imię dla czarnoskórego - i był wyjątkowo sympatycznym murzynkiem, bo zabrał ze sobą butelkę wina. Jak wytłumaczył, urodził się w Polsce, stąd mówił w naszym języku bez jakiegokolwiek akcentu. To również wydawało mi się odrobinę dziwne, ale nie miałam czasu, by się nad tym rozwodzić. Dwie minuty później byłam zmuszona przecież łykać spermę - to akurat absorbowało mnie jak nic innego.

Adrian zdjął kurtkę i rozsiadał się na kanapie w momencie, w którym kończyłam robotę. Zlizałam resztki z kutasa ukochanego, po czym przesunęłam się kilkanaście centymetrów w prawo i chwyciłam za pasek czarnoskórego kolegi. Był zdziwiony i przestraszony - zareagował tak samo, jak na obecność mojego faceta reagowali do tej pory też inni ruchacze. Zdenerwowanie schodziło z niego z każdym kolejnym dotykiem. Postanowiłam najpierw pozwolić mu się odprężyć tak, by w ogóle cokolwiek z tych moich starań zapamiętał - gładziłam go delikatnie dłońmi, masowałam uda i robiłam wszystko, co mogłam, by stanął. Zajęło mi to dobrych kilkanaście sekund - już wiedziałam, że trafiło na mocnego zawodnika. Zaczęłam się przykładać odrobinę bardziej. Dopiero po minucie mogłam w pełni nacieszyć się tym widokiem. Był większy niż przypuszczałam... z pewnością ponad 22 centymetry. Ile dokładnie? Nie wiem. 25? Bardzo możliwe. Jego rozmiary dodatkowo potęgował fakt, że był naprawdę gruby. W zasadzie grube penisy sprawiały mi dużo więcej przyjemności niż duże - pewnie nie tylko ja tak mam. Długość nie ma tak naprawdę znaczenia (tak, wiem, że Panowie tak dumni z cieniutkich 20-centymetrowych siusiaczków będą urażeni). Wpatrywałam się w krocze Adriana, nie odrywając dłoni - raz za razem przechodziły mnie ciarki. Byłam tak napalona, że kompletnie nie mogłam się skupić. Próbowałam.

Kilka minut później przeszłam do konkretów i wzięłam tego potwora do ust. Seks z czarnym był czymś, o czym myślałam od dłuższego czasu - nie podejrzewałam jednak, że na żywo okaże się jeszcze bardziej okazały niż na filmie. Od razu narzuciłam tempo. Wpychałam go po same migdałki, jednakże wciąż nie byłam w stanie go w sobie zmieścić. Ssałam go dobre dziesięć minut aż w końcu dałam za wygraną - naprawdę ciężko było mi go objąć. Usta zaczynały mi już powoli drętwieć, więc wstałam z kolan i usiadłam na nim okrakiem.

Byłam rozebrana, więc mój czarnoskóry przyjaciel miał ułatwione zadanie. Narzeczony siedział z lewej strony i patrzył na nas z zaciekawieniem. Adrian od razu przeszedł do rzeczy - zdjął mi stanik, po czym ścisnął obie piersi swoimi silnymi, męskimi dłońmi. Płonęłam z rozkoszy. Nie mogłam się doczekać tego, co za chwilę miało się wydarzyć. Mężczyzna ochoczo ssał i przygryzał moje twarde sutki, kiedy ja siłowałam się z tym olbrzymem, starając się wcisnąć go między nogi. Nie było łatwo. Potrzebowałam na to kilkudziesięciu sekund, a i wtedy nie mogłam od razu pójść na całość. 

Zaczęłam od powolnych ruchów. Gdy po raz pierwszy udało mi się go wcisnąć, poczułam przeszywającą mnie rozkosz o takim kalibrze (jak to brzmi), że nie sposób tego opisać. Miałam w sobie różnych facetów, ale tak nieporównywalna wielkość była dla mnie doznaniem zupełnie obcym. Czułam się jak dziewica - byłam wręcz przerażona. To dziwne uczucie zaczynało ustępować z każdym kolejnym pchnięciem. Był delikatny. Musiał być delikatny, bo w innym wypadku mogłabym tego nie przeżyć - wiecie, co mam na myśli? Za każdym razem, kiedy próbowałam go wsunąć do samego końca, traciłam oddech. Nie byłam w stanie złapać powietrza, jęknąć, krzyknąć, kompletnie nic. Gdybym usiadła na półtoralitrowej butelce po Pepsi, to mogłabym czuć się podobnie - gdyby tylko taka butelka miała 25 centymetrów.

Adrian był czułym i delikatnym kochankiem. Zdawał sobie sprawę ze swoich walorów, przez co kilka razy pytał czy wszystko w porządku. Odpowiadałam, że tak, choć nie byłam tak do końca przekonana. Zaczęłam się zastanawiać czy ta pozycja w ogóle była dobrym pomysłem. Siedząc na nim, automatycznie nadziewałam się bardziej niż powinnam. Grawitacja robiła swoje.

- Weź mnie od tyłu - szepnęłam z trudem.
- Dobrze.
- Tylko proszę, delikatnie.

Aż nie wierzyłam swoim słowom. Nigdy nie poprosiłam nikogo o to, by był delikatny. Jeśli śledzicie naszego bloga od początku, to wiecie, co lubię i jaka jestem. W pewnym sensie mnie już poznaliście. Adrian po chwili zsadził mnie na podłogę i zajął miejsce w drugim końcu kanapy. Potrzebowałam chwili na oddech. Wypięłam się przed nim dopiero po krótkiej przerwie. Upewniłam się, że stabilnie opieram się na kolanach narzeczonego. Ten pogładził mnie po włosach i zapytał:

- Skarbie, wszystko ok?
- Tak. Jest dobrze.

Nie byłam przekonana. Wiedziałam, co za chwilę nastąpi. Postanowiłam skupić się na czymś zupełnie innym. Wpatrywałam się w ukochanego i nie odrywałam wzroku od jego penisa. Ten widok z pewnością go nakręcił, bo zabawiał się już od dobrych kilku minut. A przypominam, że chwilę wcześniej doszedł.

- Mój kochany - powiedziałam.

W tym samym momencie Adrian postanowił jednak uraczyć mnie krótką grą wstępną. Poczułam jego język na swojej cipce. Był całkiem ruchliwy jak na kogoś tak umięśnionego. Zrozumiałam, że problem tkwił w mojej głowie. Przerażenie sprawiało, że nie mogłam się rozluźnić. Po kilku minutach nerwy zaczęły mnie puszczać, a on odkleił się ode mnie, chwycił go w dłoń i bardzo ostrożnie nakierował na "odpowiedni tor". Tym razem było dużo lepiej. Wszedł gładko, bez jakichkolwiek problemów. Tak czy inaczej, był na tyle monstrualny, że aż czułam swoją napiętą skórę. Mijały kolejne minuty, jednakże to uczucie nie znikało. Teraz przynajmniej mogłam się nim delektować. Czułam napór, który doprowadzał mnie do szaleństwa z każdym kolejnym pchnięciem. Miałam wrażenie, jakbym przeżywała orgazm za każdym razem, gdy go wsuwał. To było coś niesamowitego.

Dalej nie byłam w stanie złapać oddechu. W końcu zrealizowałam fantazję i ani przez moment nie żałowałam, że zdobyłam się na odwagę. To było tak intensywne doznanie, że chyba każda kobieta byłaby zachwycona - nawet, jeśli nie gustujesz w czarnoskórych mężczyznach, to jednak taki kutas potrafi zmienić cały światopogląd w kilka minut. Musicie uwierzyć mi na słowo. Seks jedyny w swoim rodzaju - inaczej nie sposób tego opisać. Coś takiego trzeba po prostu przeżyć. Kiedy mnie posuwał na oczach narzeczonego, miałam ochotę go dotknąć i raz jeszcze ocenić jego rozmiary. Z trudem mi się to udało. Nic się nie zmieniło - wciąż nie byłam w stanie go objąć palcami. Moja dłoń niemalże natychmiast stała się mokra, a z mojej cipki coraz mocniej skapywało na kanapę. Nigdy nie miałam z tym problemu i byłam w totalnym szoku. Mój narzeczony również. Podniósł się, by zająć nieco lepszy punkt obserwacyjny i niemalże w tej samej chwili wrócił na stare miejsce, by dojść. Ledwie zdążył. Po mojej twarzy ściekały strużki spermy. Część z nich zatrzymywała się na biuście.

Adrian nie przestawał mnie rżnąć i czułam, że jestem już coraz bliżej obłędu. W tej samej chwili zaczęłam szczytować po raz drugi, a przed oczami zakręciły mi się gwiazdki. Orgazm był dużo silniejszy niż za pierwszym razem. Dużo silniejszy niż na początku. Zgarnęłam resztki spermy z twarzy, po czym zaczęłam się dotykać tak, by poczuć go jeszcze bardziej. Moje ciało mimowolnie wygięło się z rozkoszy, a na kanapę skapywało jeszcze więcej soczku niż dotychczas. On także był cały mokry - to chyba głównie moja zasługa. Było mi słabo i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić - uczucie podobne do tego, gdy masz łaskotki, a ktoś pastwi się nad Tobą godzinami i nie możesz nic zrobić. Nie minęły dwie minuty - doszłam po raz trzeci. To już zdecydowanie zbyt wiele wrażeń na jeden wieczór. Całe szczęście, tuż po moim orgazmie, czarnoskóry kochanek wyciągnął penisa, zdjął gumkę i przysunął mi go do ust. Ostatkiem sił rozchyliłam spuchnięte wargi. Nie byłam jednak w stanie się nim zająć, więc liczyłam na to, że spuści się bez jakiejkolwiek ingerencji z mojej strony. Tak też się stało. Złapał mnie za włosy, po czym strzelił salwą, której nie byłam w stanie połknąć. Próbowałam, ale bezskutecznie - część spermy spłynęła po moim podbródku na piersi i brzuch. Byłam tak otumaniona, że nie miałam nawet ochoty rozmawiać.

Byłam cała mokra i kompletnie wykończona. Nie pamiętam nawet, kiedy usnęłam. Obudziłam się nakryta kocem. Z kuchni dobiegał zapach risotto. Było późno - nie patrzyłam na zegarek, ale z pewnością był już środek nocy. Narzeczony rozstawiał talerze tak, jakby wiedział, że obudzę się głodna jak wilk. Bez słowa skoczyłam pod prysznic, a następnie zasiedliśmy do stołu. Jedliśmy w całkowitym milczeniu - ceniłam w nim to, że nigdy nie wywierał na mnie żadnej presji. Wiedział, że jestem zmęczona i nie chce mi się gadać.

Poranek był równie ciężki - zrobiłam sobie wolne i niemal od razu zabrałam się za pisanie opowiadania. Czy mogłabym być z czarnoskórym facetem? Raczej nie. Czy narzekałam? W żadnym wypadku, wręcz przeciwnie. Faktem jest, że numeru Adriana nie usunęłam.

czwartek, 6 lutego 2020

Ssałam kutasa żonatemu facetowi... ponad 50 razy

Muszę Wam się czymś pochwalić, zanim przejdę do opowiadania. Kilka dni temu jakiś hojny darczyńca wsparł nas kwotą 3000zł. Jest to dla mnie wprost nie od uwierzenia. Oczywiście jako, że przelał ponad 500zł, to dostał w zamian paczkę z filmikami, aczkolwiek wydaje mi się, że takie podziękowanie nie jest adekwatne do tak dużej sumy. Rozmawiałam o tym z narzeczonym, bo postanowiłam zrobić wyjątek - udało mi się go ubłagać, więc jeśli to czytasz, to spodziewaj się ode mnie w ciągu kilku najbliższych dni wiadomości. Mam nadzieję, że uda nam się spotkać i poznać. Postaram Ci się to wszystko wynagrodzić, dlatego mam nadzieję, że będziesz zainteresowany moją propozycją!

*** *** ***

Nie tak dawno postanowiliśmy spróbować czegoś nowego. W naszych głowach narodził się zupełnie nowy pomysł i fantazja, której nigdy w nich nie było. Postanowiłam rozejrzeć się za zajętym facetem, najlepiej żonatym. Nie chciałam nikomu rozbijać małżeństwa, więc upewniłam się, że nie będzie to długo trwać. Zrobiłam też research odnośnie jego wierności - okazało się, że mój kandydat zdradza swoją żonę od kilku lat, więc mogłam spać spokojnie.

Ssałam kutasa żonatemu facetowi... ponad 50 razy


Umówiliśmy się na kawę, poszliśmy na drinka. Nie chciałam, by to wyglądało na coś poważnego, więc od razu przeszłam do rzeczy - zaproponowałam mu darmowe obciąganie. Po raz pierwszy miałam go w ustach na drugiej "randce" i najwyraźniej był zadowolony z rezultatów, bo napisał do mnie już kolejnego dnia. Krótka wiadomość odnośnie godziny i miejsca. Czekałam przy drodze aż w końcu ujrzałam znajome auto.


Otworzył drzwi, pozwolił mi wsiąść do środka, rozpiął rozporek, a ja zabrałam się do roboty. Obciągnęłam do samego końca. Po kilku dniach weszło mi to w nawyk. Dzwonił w drodze do pracy lub z pracy i za każdym razem kończyło się tak samo - szybki lodzik, pożegnanie i tyle. Żadnych rozmów i oczekiwań. Nie proponował niczego więcej, nie dotykał i nie dogadzał.

Nie wiem czy ta relacja ciągnęła się tak długo z powodu fantazji czy tego, że po prostu lubię obciągać. Coś w niej było. Coś, co sprawiło, że po kilku spotkaniach przyzwyczaiłam się do traktowania w taki sposób. Pisał wtedy, kiedy to on miał ochotę - mogłam liczyć tylko i wyłącznie na to, że wyciągnie kutasa, spuści się się i zamknie mi drzwi przed nosem zaraz po tym, jak połknę.

Pojawił się u mnie automatyzm. Wiedziałam mniej więcej, kiedy spodziewać się wiadomości. Zawsze byłam uszykowana i gotowa do wyjścia. Obciągałam mu raz, czasami dwa razy dziennie i ciągnęło się to przez prawie miesiąc. Nigdy nie poświęcał mi uwagi, nie wykazywał zainteresowania - traktował mnie tak, jakbym urodziła się tylko po to, by łykać jego spermę. Kręciło mnie to. Byłam otwarta na nowe rzeczy, zupełnie oderwane od rzeczywistości doznania, a ten żonaty mężczyzna niewątpliwie mi ich dostarczał.

Któregoś razu w ogóle nie fatygowaliśmy się, by zrobić to w samochodzie. Podjechał tak, jak zawsze, wyszedł z auta i kazał mi ciągnąć na poboczu. Byłam zmieszana i z zakłopotaniem patrzyłam na przejeżdżające samochody. Chciałam zaprotestować i zapytać czy nie możemy pójść do samochodu. Jego władcze spojrzenie najwyraźniej nie było jednak gotowe na sprzeciw.


Westchnęłam spoglądając na swoje czarne legginsy i uklękłam na kolanach, czekając aż będzie gotowy. Bez wahania rozpiął klamrę od paska i spuścił spodnie. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam nim poruszać. Patrzyłam w oczy tego mężczyzny za każdym razem, gdy robiłam mu dobrze - za każdym razem nie byłam w stanie z nich wyczytać zupełnie nic. Wiedziałam, że mam do czynienia z człowiekiem, który seks traktuje całkowicie fizycznie. Dawno wyzbył się jakichkolwiek wyrzutów sumienia.

Kiedy rozmawiałam z narzeczonym o tej specyficznej relacji, nie zakładałam, że potrwa ona dłużej niż kilka dni. Jednakże okazało się zupełnie inaczej. Spotykaliśmy się przez 28 dni. W tym czasie obciągnęłam mu może z 50 razy - czy nie zaszło to za daleko? Tak właśnie pomyślałam, kiedy po raz ostatni wybiegłam z mieszkania, by się z nim zobaczyć. Był dojrzałym i zamożnym mężczyzną - takim, który na co dzień zgrywa idealnego męża. Wywierał na partnerkę taki wpływ, że prawdopodobnie po latach przestało ją obchodzić, co robi z innymi. Przez miesiąc byłam jedną z tych kobiet - na szczęście byłam inna.

Robiłam to, na co się umówiliśmy bez jakichkolwiek oczekiwań. Kocham swojego narzeczonego. Ma na tyle silną osobowość, że nie biorę pod uwagę innych mężczyzn. Dla mnie to tylko narzędzia - dostają to, czego chcą, w zamian nie mogą oczekiwań ode mnie niczego więcej. Od początku o tym wiedzą. Tak było i tym razem.

Klękałam, pozwalałam wpychać sobie twardego kutasa za każdym razem bez jakiejkolwiek gadki o wspólnej przyszłości i komplementów. Nasze ostatnie spotkanie przebiegało bardzo podobnie.

Czekałam na mrozie. Zatrzymał się specjalnie po to, by seksowna brunetka na godzinę przed pracą zrobiła mu laskę. Nic nowego. Nachyliłam się nad nim, odgarnęłam włosy i wzięłam do ust soczystego kutasa, na którego byłam napalona bardziej niż zwykle. Do tego stopnia, że byłam gotowa mu się wypiąć, choć wiedziałam, że nigdy mnie o to nie poprosi. Tego dnia postanowiłam z tym skończyć. Nie chciałam go jednak zostawiać bez przyjemności, więc posłusznie ssałam mu jaja przez dobre pół godziny. Postarałam się bardziej niż zwykle - wylizałam każdy zakamarek tak, by ostatecznie miło wspominał tę naszą specyficzną relację. Byłam zaskoczona - wyglądał tak, jakby rzeczywiście go to ruszało. Z każdym kolejnym muśnięciem języka miałam coraz większą satysfakcję. Torturowałam go bez końca aż w końcu odpuściłam i wsadziłam go całego do gardła. Nie minęły dwie minuty - złapał mnie za włosy i zaczął szczytować. Nie pozwolił mi na swobodę, trzymał mnie mocno - od początku do końca. Nie puścił nawet po tym, jak spuścił mi się do gardła.

Posłusznie połknęłam spermę i złapałam oddech. Chciałam już wyjść, chciałam już dać temu spokój, ale coś mnie powstrzymywało. Ułożyłam mu się na kolanach i delikatnie pieściłam go przez kilka kolejnych minut. Nie chciałam odchodzić z niczym, nie chciałam wyjmować go z ust. W końcu jednak zdobyłam się na odwagę. Zdecydowałam, że w tym przypadku nie mogę liczyć na orgazm. Otworzyłam drzwi i wysiadłam. Nigdy więcej nie odebrałam telefonu.

Mój narzeczony z zapartym tchem słuchał o moich wyczynach. Ruszyło go jednak najbardziej to, jak podsumowaliśmy, ile razy miałam go w ustach. Było to coś zupełnie nowego w przypadku naszej relacji, aczkolwiek serdecznie Wam polecam - warto spróbować! Po raz pierwszy spotykałam się z kimś przez tak długi czas - i po raz pierwszy nie miałam ani jednego orgazmu. Poczułam się zabawką. I spodobało mi się to.

sobota, 1 lutego 2020

Chciał kupić filmiki, a zrobiła mu laskę!

Wracam po krótkiej przerwie - mam nadzieję, że Martyna starannie opisywała swoje ekscesy. Tak czy siak, dotarliśmy do czasów teraźniejszych i wszystko, co będziemy publikować od tej pory - to będą rzeczy jak najbardziej bieżące. W niecałe dwa lata nadrobiliśmy około 4 lat naszego związku. Od czasów szkolnych, a więc dość dużo już napisaliśmy tych opowiadań. Dziękujemy, że jesteście z nami i wspieracie nas darowiznami - planujemy przygotować specjalną zakładkę na blogu, która wyróżni na blogu tych naszych najwierniejszych darczyńców - np. w postaci częściowo ukrytego maila na stronie głównej.


W każdym razie, nie tylko nasi czytelnicy są zainteresowani kupnem naszymi filmikami erotycznymi. Jeden z naszych sąsiadów - no, może nie sąsiadów, bo mieszkamy jedynie na tym samym osiedlu - dowiedział się, że prowadzimy bloga. Kilka dni temu nas pochwalił i zamieniliśmy ze sobą kilka słów. Innym razem wpadł na Martynę w "osiedlowym" Tesco i zagadał odnośnie filmików. Że kupi, że sąsiad, że może taniej i tak dalej. Przystojny facet, nie powiem, że nie, chociaż nie gustuję w mężczyznach. Martyna odmówiła, jednak on nie odpuszczał.

Chciał kupić filmiki, a zrobiła mu laskę!


Spotkaliśmy go wczoraj - to przede wszystkim z jego powodu nie pojawił się tu żaden piątkowy wpis. Znowu pytał o filmiki - tym razem w mojej obecności. Oboje wyczuliśmy w tym jakąś sposobność, więc Martyna odpowiedziała, że żadnej paczki za darmo nie dostanie, ale może coś nagrać samemu. W pierwszej chwili chłopak niczego nie zrozumiał, a jej najwyraźniej nie chciało się tłumaczyć, więc podeszła bliżej i pocałowała go na klatce schodowej - to niewątpliwie rozwiało jego wątpliwości. Martyna czasami miała taki przypływ odwagi - naprawdę tylko czasami. Z tego względu zawsze zaskakiwała. Nigdy nie wiedziałem, co wymyśli. Bywało też tak, że zbywała facetów i zupełnie im nie ulegała. Wydaje mi się, że lubiła mieć sytuację w garści. Tak było i tym razem. Po kilku sekundach mężczyzna miał w garści, ale jej odsłoniętą pierś. Starałem się ich zasłonić, ale ona skinęła głową w moją stronę na znak, że już kończą. Podniosła torebkę i zabrała się za otwieranie drzwi.

- Tak 15:30, ok? - zapytała.

Nieznajomy odwrócił się w naszą stronę i odpowiedział:

- Mam przyjść?
- Tak, masz przyjść - przewróciła oczami i zamknęła za sobą drzwi.

Wypakowaliśmy zakupy i zrobiliśmy sobie po małej kawie. Sąsiad rzeczywiście przyszedł. Miał na imię Bartek - jak się później okazało - i pracował dokładnie w tej samej firmie, co ja. Przestąpił próg, a Martyna wybiegła mu na przywitanie. Opychała się lodami, więc była w swoim "roboczym stroju" czyt. biały t-shirt, w dodatku męski, brak spodni i majtek - uniform zaprojektowany z myślą o jedzeniu lodów miętowych. To trochę komiczne.

- Masz telefon? - zapytała.
- Już, chwila.

Bartek zdjął i odwiesił kurtkę, po czym wyciągnął komórkę i włączył nagrywanie.

- Włączyłem.

Martyna obciągnęła koszulkę tak, jakby chciała cokolwiek zasłonić. Tak, jakby nie zamierzała za chwilę zrobić dużo gorszej rzeczy. Sterczące sutki prześwitywały przez biały materiał, a piersi odznaczały się tak, jakby była zupełnie naga. Nie peszyło jej to, nie była skrępowana - ten odruch był jedynie złudzeniem niewinności, której w takich momentach próżno było się doszukiwać.

Kucnęła opierając dłonie o spodnie Adriana, po czym spojrzała w górę tak, jakby prosiła o posiłek. Adrian przez chwilę nie reagował. Patrzyłem na nią i dostrzegłem, że przygryza dolną wargę - w tym samym momencie on skupiał się na kadrowaniu. Przełożył telefon do drugiej ręki, a następnie rozsunął rozporek i go wyciągnął.

Martyna wzięła penisa w dłoń, wciąż wpatrując się w obiektyw. Poruszała nim powoli - chciała, by Adrian uchwycił każdy szczegół. On z każdą sekundą coraz bardziej się rozpraszał. Nie był w stanie skupić się na filmowaniu - zauważyłem to i postanowiłem pomóc.

- Daj - powiedziałem.

Z wdzięcznością oddał mi telefon, po czym rozpiął guzik i podciągnął koszulkę. Miał kaloryfer, a Martyna uwielbiała wysportowanych mężczyzn. Nie powstrzymała się przed dotknięciem jego brzucha. Skupiała się na nim przez kilka chwil aż w końcu przeszła do rzeczy i zaczęła robić laskę. Jej ruchy były wyważone, delikatne, ale dokładne. Robiła to powoli, delektowała się i doprowadzała go w ten sposób do szaleństwa. Doskonale o tym wiedziała, jednak Adrian akurat na tego typu tortury nie mógł przecież narzekać.

Przywołała mnie palcem - zależało jej na tym, bym uwiecznił to, co robi. Nie musiała prosić. Zrobiłem to. Podszedłem bliżej i stanąłem tuż przy nich. Telefon przysunąłem jak najbliżej ust ukochanej, skupiając się na oglądaniu. Była zmysłowa. Brała go do ust z największą starannością. Powoli. I znowu. Przejeżdżała po nim językiem, by po chwili zaczynać od nowa. Zrobiłem się twardy dopiero w momencie, gdy zaczęła pieścić mu jądra. Ssała je równocześnie, potem każde z osobna, a ja trzepałem jak oszalały.

Wyraźnie ją to podniecało. Spoglądała na zmianę na mnie i na kamerę. Z pewnością z kutasem w ustach mogła choć przez chwilę poczuć się gwiazdą. Ssała coraz mocniej, coraz szybciej - chciała w końcu zademonstrować pełnię swoich możliwości. Wpatrywałem się w czerwoną szminkę na ustach, którymi obejmowała główkę penisa. Doprowadzało mnie to to wrzenia. Czułem, że moje nogi stają się miękkie, a ja zaczynam szczytować. Zapauzowałem film i podsunąłem go bliżej. W kilka chwil sperma zalała policzek mojej ukochanej, a ona - nic sobie z tego nie robiąc, zaczęła bawić się cipką i ssała go dalej. Na Adriana podziałało to równie mocno. Ledwie zdążyłem wznowić kręcenie filmu, a on złapał ją za głowę i przysunął do siebie na ułamek sekundy przed tym, jak spuścił się jej do gardła. Martyna wylizała go dokładnie, po czym spojrzała na kamerę raz jeszcze, by pochwalić się zawartością ust.

Połknęła spermę sąsiada, po czym dała mi buziaka - jak to miała w zwyczaju - i oparła się na moim ramieniu.

- Może być? - zapytała.
- Jeszcze pytasz - odpowiedział.
- To nie ma za co - uśmiechnęła się i pobiegła umyć zęby.

Nastała niezręczna cisza - dla niego ta sytuacja mogła być odrobinę krępująca. Wcale się nie dziwiłem.

- No to... będę leciał, ok?
- Jasne, do jutra. Nagrania zachowaj dla siebie, ok?
- Pewnie, nie ma sprawy. Dzięki!

Tyle zapamiętałem z naszego dialogu. Usiadłem na kanapie, a potem zamknąłem oczy i raz jeszcze wyobraziłem sobie całą sytuację.

Jak ja ją kocham - pomyślałem.

Przyłapana Przez Chłopaka Na Zdradzie z EX | Cuckold

To był jeden z tych dni, kiedy nuda w naszym wspólnym mieszkaniu z Kubą aż wylewała się z kątów. Mój ukochany miał wrócić później z pracy, a...