wtorek, 25 marca 2025

Ssałam Sąsiadowi Na Klatce Schodowej | Opowiadanie Erotyczne

Mam na imię Kuba i od siedmiu lat jestem z Magdą. To dziewczyna, jakich mało – cicha, skromna, z tymi dużymi, brązowymi oczami, które zawsze wydawały mi się takie niewinne. Ma długie, ciemne włosy, które najczęściej wiąże w luźny kok, i uśmiech, który rozbraja każdego. Zawsze była dla mnie ideałem – dobra, ciepła, taka, co to nigdy nie podnosi głosu, a w domu zawsze czeka z herbatą i rozmową o tym, co słychać. Nigdy nie podejrzewałem, że może być kimś innym niż tą dobrze wychowaną brunetką, którą poznałem na studiach. Ale życie lubi zaskakiwać, a ja przekonałem się o tym w sposób, którego nie zapomnę do końca swoich dni.

Ssałam Sąsiadowi Na Klatce Schodowej | Opowiadanie Erotyczne

Zaczęło się niewinnie. Magda miała swoje małe dziwactwa, ale kto ich nie ma? Czasem znikała na chwilę dłużej, niż potrzeba, żeby wyrzucić śmieci, albo wracała ze sklepu z lekkim rumieńcem na twarzy, tłumacząc, że spieszyła się po schodach. Myślałem, że to nic wielkiego. Że może po prostu jest zmęczona albo rozkojarzona. Ale potem zaczęły się inne sygnały – te drobne rzeczy, które z początku ignorujesz, a potem układają się w całość, jak puzzle, których nie chcesz widzieć. Raz znalazłem ją w kuchni, jak patrzyła w okno z dziwnym uśmiechem, oblizując wargi, jakby coś wspominała. Innym razem wróciła do domu z rozmazaną szminką, choć przysięgała, że nigdzie nie była poza spożywczakiem. Wmawiałem sobie, że to moja wyobraźnia, że przesadzam. Ale prawda i tak mnie dopadła.

Tamtego dnia wszystko się zmieniło. Było późne popołudnie, szary marcowy dzień, jeden z tych, kiedy wilgoć wisi w powietrzu, a klatka schodowa w naszym bloku pachnie mokrym betonem i czyimś obiadem. Magda wyszła do sklepu po mleko i chleb – nic niezwykłego, zwykła codzienność. Stałem w kuchni, krojąc warzywa na kolację, kiedy coś mnie tknęło. Nie wiem, co to było – może instynkt, może ciekawość – ale postanowiłem sprawdzić, co ją tak długo zatrzymuje. Wyszedłem na korytarz, cicho zamykając drzwi, i ruszyłem w dół schodów.

Już na pierwszym półpiętrze usłyszałem ją. Ten jej cichy, stłumiony śmiech, który zawsze wydawał mi się taki uroczy. Zamarłem. Serce mi przyspieszyło, a w głowie pojawiła się pierwsza myśl: "Może rozmawia z sąsiadką". Ale potem usłyszałem drugi głos – męski, niski, należący do Tomka, naszego sąsiada z góry. Faceta po trzydziestce, z tymi szerokimi ramionami i zarozumiałym uśmiechem, który zawsze mnie irytował. Zatrzymałem się za zakrętem, wychylając się ostrożnie, żeby zobaczyć, co się dzieje. I wtedy ich zobaczyłem.

Magda stała przy ścianie, z torbą zakupów odstawioną na bok, a Tomek opierał się o poręcz, blisko niej, za blisko. Miała na sobie ten swój szary płaszczyk i jeansy, które zawsze podkreślały jej zgrabne nogi. Wyglądała jak zwykle – skromnie, niewinnie – ale coś w jej postawie było inne. Patrzyła na niego z dołu, z tym błyskiem w oczach, którego nigdy u niej nie widziałem. Ręka, którą trzymała torbę, teraz spoczywała na jego biodrze, a palce powoli przesuwały się w górę, muskając materiał jego spodni. Stałem jak wryty, nie mogąc oderwać wzroku.

– No co, Magda, znowu się nudzisz? – rzucił Tomek, a w jego głosie brzmiała ta chamska pewność siebie, która działała mi na nerwy.

– Może trochę – odparła cicho, z tym swoim miękkim tonem, który zawsze reserved dla mnie. – Ale ty zawsze masz coś, co mnie zajmuje, nie?

Nie wierzyłem własnym uszom. Moja Magda, ta dobrze wychowana dziewczyna, która w domu czyta książki i piecze ciasta, teraz stała tu, na klatce schodowej, flirtując z tym typem. Jej dłoń przesunęła się wyżej, zatrzymując się na wysokości jego pasa. Patrzyłem, jak delikatnie, niemal leniwie, zaczęła pocierać go przez spodnie, najpierw opuszkami palców, jakby testowała grunt, a potem całą dłonią, zataczając powolne, okrężne ruchy. Materiał jego jeansów napinał się coraz bardziej, a on tylko się uśmiechnął, opierając się mocniej o poręcz, jakby to był dla niego chleb powszedni.

– Ty to wiesz, jak człowieka rozruszać – mruknął, a ona zachichotała, cicho, jakby to był ich mały sekret.

Wtedy Magda rzuciła szybkie spojrzenie w stronę schodów – na szczęście mnie nie zauważyła – po czym wróciła wzrokiem do niego. Jej palce zsunęły się na zamek jego spodni, a ja poczułem, jak żołądek podchodzi mi do gardła. Z gracją, której nigdy bym się po niej nie spodziewał, rozpięła guzik, a potem powoli, jakby delektując się chwilą, rozsunęła suwak. Tomek nie protestował – stał tam, z tym swoim uśmieszkiem, jakby był królem świata. Magda wyciągnęła jego bokserki, odsłaniając go, a ja zobaczyłem, jak jej oczy rozbłysły, jakby to był widok, na który czekała cały dzień.

Klęknęła na betonowej podłodze, nie zważając na kurz czy chłód, i położyła dłonie na jego udach, rozchylając je lekko. Jej ruchy były pewne, ale jednocześnie miały w sobie coś z tej jej naturalnej delikatności – jakby nawet w tej sytuacji nie potrafiła przestać być sobą. Pochyliła się do przodu, a jej ciemne włosy opadły na twarz, zasłaniając ją częściowo. Najpierw musnęła go ustami, ledwie dotykając, jakby chciała go podrażnić, sprawdzić, jak zareaguje. Tomek westchnął cicho, a jego dłoń powędrowała do jej głowy, delikatnie odgarniając kosmyki za ucho.

– No, dawaj, nie drocz się – powiedział, a w jego głosie było więcej rozkazu niż prośby.

Magda uśmiechnęła się pod nosem, a potem otworzyła usta, obejmując go wargami. Zaczęła powoli, jakby chciała się nim delektować – jej język musnął go od spodu, a potem przesunął się w górę, w długim, leniwym ruchu. Patrzyłem, jak jej głowa porusza się w przód i w tył, najpierw ostrożnie, a potem coraz śmielej. Jej wargi zaciskały się wokół niego, a ona wydawała ciche, stłumione dźwięki – coś pomiędzy westchnieniem a mruczeniem, jakby to sprawiało jej prawdziwą przyjemność. Jej dłoń, ta sama, która wcześniej pocierała go przez spodnie, teraz ścisnęła go u nasady, pomagając jej ustami, które pracowały coraz szybciej.

Tomek oparł się plecami o ścianę, a jego oddech stał się cięższy. Jedną ręką trzymał się poręczy, a drugą wplótł w jej włosy, nie naciskając, ale wyraźnie prowadząc ją w rytmie, który mu odpowiadał. Magda dostosowała się bez słowa – jej usta ślizgały się po nim, raz głębiej, raz płycej, a język kręcił się w precyzyjnych, okrężnych ruchach, które wydawały się niemal zbyt wprawne, jak na kogoś, kto wyglądał na taką niewinną dziewczynę. Czasem przerywała na moment, żeby złapać oddech, a wtedy jej wargi lśniły w słabym świetle żarówki na klatce schodowej. Oblizała je powoli, patrząc na niego z dołu, a potem wracała do roboty, biorąc go jeszcze głębiej, aż jej nos niemal dotykał jego brzucha.

Jej technika była perfekcyjna – zmieniała tempo, raz zwalniając, żeby go podręczyć, raz przyspieszając, aż jego biodra zaczynały drgać. Czasem zamykała oczy, jakby chciała się skupić tylko na tym, co robi, a czasem patrzyła na niego, z tym błyskiem w oczach, który говорил, że wie, jak dobrze to robi. Jej usta były mokre, a każdy ruch wydawał cichy, wilgotny dźwięk, który odbijał się echem w pustej klatce schodowej. W pewnej chwili wyciągnęła język, przesuwając nim po całej długości, od nasady aż po czubek, a potem zawinęła go wokół, jakby chciała go dokładnie obrobić z każdej strony. Tomek jęknął głośniej, a jego dłoń zacisnęła się na jej włosach.

– Kurwa, Magda, jesteś w tym za dobra – wychrypiał, a ona tylko mruknęła coś w odpowiedzi, nie przerywając.

Jej ręka pracowała razem z ustami, ściskając go rytmicznie, podczas gdy wargi zaciskały się mocniej, a język kręcił się w szybkich, krótkich ruchach. Czasem pozwalała mu wysunąć się z ust, tylko po to, żeby pocałować go delikatnie, a potem wziąć z powrotem, głęboko, z lekkim ssaniem, które sprawiało, że jego nogi drżały. Widziałem, jak jej policzki zapadają się lekko, kiedy zwiększała siłę, a jej oddech stawał się szybszy, choć nadal kontrolowany. To nie był pośpiech – to była czysta wprawa, coś, co musiała robić nie raz, żeby dojść do takiej perfekcji.

W końcu Tomek nie wytrzymał. Jego biodra szarpnęły się do przodu, a on sapnął głośno, zaciskając dłoń na jej głowie. Magda nie cofnęła się – przyjęła wszystko, z tym samym spokojem, z jakim zaczęła. Jej usta zwolniły, ale nie przestały się poruszać, jakby chciała wycisnąć z niego każdą kroplę. Kiedy skończył, odsunęła się powoli, przecierając wargi grzbietem dłoni. Wstała, poprawiła płaszcz i rzuciła mu szybki uśmiech.

– To co, do zobaczenia? – zapytała, jakby to była zwykła pogawędka.

– Zawsze, kiedy tylko zechcesz – odparł, zapinając spodnie.

Podniosła torbę z zakupami i ruszyła w górę schodów, jakby nic się nie stało. A ja? Stałem tam, za zakrętem, z sercem walącym jak młot i obrazem mojej Magdy, mojej cichej, skromnej Magdy, która właśnie zrobiła coś, czego nigdy bym się po niej nie spodziewał. Wróciłem do mieszkania przed nią, udając, że nic nie wiem. Ale w głowie miałem tylko jedno – jak długo to trwa? I z iloma jeszcze?

poniedziałek, 24 marca 2025

Szybki Lodzik dla Kolegi w Drodze do Sklepu - Chłopak Prowadził Auto

 Kilka miesięcy po tamtym wieczorze z Marcinem życie Magdy i Kuby płynęło swoim rytmem – spokojnym na zewnątrz, ale pełnym niewypowiedzianych pragnień pod powierzchnią. Ich związek stał się jeszcze bliższy, jakby wspólne przekraczanie granic wzmocniło więź, której kiedyś się bała. Kuba coraz częściej dawał jej znać, że lubi, gdy ona się „otwiera” – czasem rzucał żartem, czasem spojrzeniem, które mówiło więcej niż słowa. Magda czuła, że może być sobą, a to uczucie było jak narkotyk.

Szybki Lodzik dla Kolegi w Drodze do Sklepu - Chłopak Prowadził Auto

Pewnego sobotniego popołudnia mieli jechać do sklepu po zakupy na wieczór – planowali kolację z przyjaciółmi. W ostatniej chwili Kuba zaproponował, żeby zabrać ze sobą Tomka, jego kumpla z pracy. Tomek był wesołym, trochę nieśmiałym facetem – średniego wzrostu, z jasnymi włosami i lekkim zarostem. Magda znała go od dawna, ale nigdy nie patrzyła na niego „w ten sposób” – aż do tamtego dnia.

Wsiedli do samochodu – Kuba za kierownicą, Magda na siedzeniu pasażera, a Tomek z tyłu. Jechali przez miasto, rozmawiając o głupotach – o pogodzie, o tym, co ugotują, o jakimś filmie, który ostatnio widzieli. Magda zerknęła w lusterko i zauważyła, że Tomek czasem spuszcza wzrok, kiedy ich spojrzenia się spotykały. Uśmiechnęła się do siebie – lubiła to uczucie, kiedy ktoś był nią onieśmielony. Kuba, jakby wyczuwając jej nastrój, rzucił z uśmiechem: – Madzia, nie męcz Tomka, bo jeszcze się speszy.

– Ja? Męczyć? – odparła z udawaną niewinnością, a potem odwróciła się do tyłu, opierając łokieć o siedzenie. – Tomek, przecież się mnie nie boisz, co?

Tomek zaśmiał się nerwowo. – No coś ty, Madzia, ciebie się nie da bać – powiedział, ale w jego głosie było coś, co ją zaintrygowało. Kuba spojrzał na nią kątem oka, a potem mruknął: – No, pokaż mu, że nie gryziesz.

To wystarczyło. Magda poczuła znajomy dreszcz – ten sam, który pojawiał się, gdy granice zaczynały się zacierać. Spojrzała na Kubę, szukając potwierdzenia, a on tylko kiwnął głową, jakby dawał jej ciche przyzwolenie. Nie zastanawiała się długo. Przesiadła się na tylne siedzenie, siadając obok Tomka, który spojrzał na nią z lekkim zdziwieniem. – Co robisz? – zapytał, ale w jego tonie nie było protestu.

– Nic wielkiego – szepnęła, pochylając się bliżej. Kuba zerknął w lusterko wsteczne, ale nie zatrzymał samochodu – jechał dalej, spokojnie, jakby nic się nie działo. Magda położyła dłoń na udzie Tomka, a potem powoli przesunęła ją wyżej. Czuła, jak jego mięśnie się napinają, jak oddech mu przyspiesza. – Madzia… – zaczął, ale urwał, kiedy rozpięła mu pasek.

Nie czekała na pozwolenie. Pochyliła się, jej długie włosy opadły na jego spodnie, a ona wzięła go do ust. Tomek westchnął cicho, jego dłoń instynktownie powędrowała do jej głowy. Smakował inaczej niż Kuba, inaczej niż Marcin – to zawsze ją fascynowało, ta różnorodność, ten moment, kiedy mogła się oddać. Zaczęła powoli, delektując się każdym ruchem, czując, jak rośnie w jej ustach. Samochód sunął po ulicy, a Kuba prowadził, rzucając od czasu do czasu spojrzenia w lusterko. – Nie za szybko, co? – rzucił żartem, ale w jego głosie było słychać podniecenie.

Magda pracowała ustami coraz śmielej, jej język tańczył wokół niego, a dłoń pomagała tam, gdzie usta nie sięgały. Tomek oparł się o siedzenie, zamykając oczy – nie protestował, nie pytał, po prostu się poddał. Kuba skręcił na parking przed sklepem, ale nie wysiadł od razu. Zamiast tego odwrócił się lekko, patrząc na nich. – No, Madzia, widzę, że się starasz – powiedział, a w jego oczach błysnęło to samo, co wtedy, gdy patrzył na nią z Marcinem.

Tomek doszedł szybko – nie trwało to nawet pięciu minut. Magda poczuła, jak jego ciało się napina, jak jego oddech przechodzi w cichy jęk. Przełknęła, otarła usta i wyprostowała się, poprawiając włosy. Spojrzała na Kubę, który uśmiechnął się szeroko. – Jesteś niemożliwa – mruknął, a potem wysiadł z samochodu, jakby to był najzwyklejszy dzień.

Tomek siedział przez chwilę w milczeniu, wciąż lekko oszołomiony. – Ja… dzięki? – wydukał w końcu, a Magda zaśmiała się cicho. – Nie ma za co – rzuciła, wysiadając z auta. Kuba czekał na nią przy drzwiach sklepu, objął ją ramieniem i szepnął: – Kocham cię, wariatko. – Ona tylko przytuliła się mocniej, czując, że z nim może wszystko.

Obciągnęłam Byłemu, a On... Wziął Mnie Od Tyłu na Kuchennym Blacie

Magda leżała w łóżku obok Kuby, wsłuchując się w jego równy oddech. Była noc, a księżyc rzucał delikatną poświatę przez zasłony. Minęły dwa lata od tamtych chwil z Marcinem, ale wspomnienia wciąż wracały – nieproszone, jak cienie, które czają się w kącie pokoju. Kochała Kubę, bardziej niż kogokolwiek wcześniej. Był jej opoką, kimś, kto sprawiał, że czuła się bezpieczna i kochana. Ale to nie zmieniało faktu, że w jej głowie wciąż tliła się iskra – ta sama, która kiedyś pchała ją w ramiona mężczyzn, z którymi nie miała przyszłości. Czasem, w samotności, pozwalała sobie na fantazje. Wyobrażała sobie, że Kuba wie o wszystkim, że patrzy na nią, kiedy klęczy przed kimś innym, i zamiast złości czuje podniecenie. Te myśli były jej tajemnicą, skrywaną nawet przed samą sobą w codziennym świetle.

Obciągnęłam Byłemu, a On... Wziął Mnie Od Tyłu na Kuchennym Blacie

Przez te dwa lata starała się być wierna – nie tylko ciałem, ale i myślami. Skupiała się na Kubie, na ich wspólnym życiu. Razem urządzili mieszkanie, planowali wakacje, śmiali się z głupich żartów przy kolacji. On nie miał pojęcia o tym, co działo się w jej głowie, ani o tych dwóch zdradach, które tłumaczyła sobie jako "chwile słabości". Magda wmawiała sobie, że to przeszłość, że Marcin był tylko echem dawnej wersji jej samej – tej, która nie znała jeszcze prawdziwej miłości. Ale prawda była bardziej skomplikowana. Uwielbiała robić dobrze ustami, a Kuba, choć cudowny w łóżku, nie dawał jej tej jednej rzeczy, której pragnęła najbardziej – poczucia, że może się oddać w sposób brudny, bezwstydny, bez emocjonalnych zobowiązań.

Pewnego wieczoru, kilka tygodni temu, coś się zmieniło. Kuba wrócił z pracy zmęczony, ale w dobrym humorze. Usiedli na kanapie z kieliszkami wina, a rozmowa zeszła na temat fantazji. To była lekka, żartobliwa wymiana zdań – on wspomniał o trójkącie z dwiema kobietami, śmiejąc się, że to "typowo męskie marzenie". Magda uśmiechnęła się, ale w jej głowie zapaliła się lampka. Zaryzykowała. 

– A ja czasem myślę o tym, jakbyś patrzył, jak… no wiesz, robię to komuś innemu – rzuciła niby żartem, upijając łyk wina, by ukryć drżenie głosu.

Kuba uniósł brew, spojrzał na nią z ciekawością. – Serio? – zapytał, ale w jego tonie nie było złości, raczej zaintrygowanie. – To by cię kręciło?

Nie odpowiedziała od razu. Serce jej waliło, a w głowie kotłowały się myśli. Czy to był moment, by powiedzieć prawdę? Nie, nie mogła. Zamiast tego zaśmiała się i zmieniła temat, ale zauważyła, że Kuba nie drążył dalej – jakby zaakceptował, że to tylko żart. Tyle że dla niej to nie był żart. Tamta rozmowa zostawiła w niej ślad. Zaczęła się zastanawiać, czy Kuba naprawdę mógłby to zrozumieć, a może nawet podzielić jej fantazję. 

Kilka dni później, kiedy kochali się w sypialni, coś się wydarzyło. Kuba był bardziej władczy niż zwykle – chwycił ją za włosy, poprowadził jej głowę tam, gdzie chciał. Magda poczuła dreszcz. To nie był delikatny, kochający seks, do którego przywykła – to było coś bliższego jej pragnieniom. Zamknęła oczy i wyobraziła sobie, że to nie Kuba, że ktoś inny jest obok, że on patrzy. Doszła mocniej niż kiedykolwiek, a potem leżała w jego ramionach, zastanawiając się, czy to przypadek, czy może on coś wyczuł.

Od tamtej pory zaczęła ostrożnie badać grunt. Czasem rzucała drobne aluzje, niby żartem pytała, co by zrobił, jakby ją przyłapał z kimś innym. Kuba zwykle się śmiał, ale raz odpowiedział: – Może bym popatrzył, zanim bym się wkurzył. – Ton był żartobliwy, ale w jego oczach błysnęło coś, co sprawiło, że Magda zaczęła się zastanawiać.

Pewnego wieczoru, kiedy siedzieli przy kolacji, zadzwonił jej telefon. To był Marcin. Nie odebrała, ale Kuba zauważył nazwisko na ekranie. – To ten twój ex? – zapytał, unosząc brew. 

– Tak, ale nie rozmawiamy – skłamała, czując, jak policzki jej płoną. Kuba tylko kiwnął głową, ale wieczorem, kiedy leżeli w łóżku, wrócił do tematu. – Wiesz, czasem myślę o tym, co powiedziałaś. O tym patrzeniu. To dziwne, ale… może to nie byłoby takie złe.

Magda zamarła. Nie wiedziała, czy to żart, czy poważna propozycja. Serce jej waliło, a w głowie pojawiła się wizja – ona, klęcząca przed Marcinem, a Kuba siedzący obok, z tym swoim spokojnym uśmiechem. – Naprawdę? – zapytała cicho.

– Nie wiem – zaśmiał się, przeczesując jej włosy. – Ale jakbyś chciała, to… moglibyśmy o tym pogadać.

Nie wrócili do tematu przez kilka dni, ale Magda czuła, że coś się między nimi zmieniło. Z jednej strony bała się – co, jeśli Kuba dowie się o tamtych dwóch razach z Marcinem? Z drugiej strony, po raz pierwszy poczuła, że może być sobą – nie tylko tą kochającą, wierną dziewczyną, ale też tą Magdą, która uwielbia brudne przyjemności. 

Kilka tygodni później, podczas kolejnej nocy pełnej namiętności, Kuba szepnął jej do ucha: – Powiedz mi, co byś zrobiła, jakby tu był ktoś jeszcze. – To nie był żart. Jego głos był niski, podniecony. Magda zamknęła oczy i zaczęła mówić – o tym, jak klęczy, jak ssie, jak czuje na sobie spojrzenie Kuby. On słuchał, a jego dłonie zaciskały się na jej ciele mocniej niż zwykle. Kiedy skończyli, leżeli w ciszy, a ona wiedziała, że to dopiero początek.

Nie była pewna, dokąd to zmierza. Może kiedyś zaprosi Marcina, może znajdą kogoś innego. Ale po raz pierwszy w życiu czuła, że nie musi wybierać między miłością a swoimi pragnieniami. Kuba ją kochał – całą, z jej wadami, z jej przeszłością, z jej fantazjami. A ona kochała jego – za to, że pozwalał jej być sobą, nawet jeśli oznaczało to przekraczanie granic, których kiedyś się bała.

Minęło kilka tygodni od tamtej nocy, kiedy Kuba po raz pierwszy dał jej znak, że jej fantazje mogą stać się czymś więcej niż tylko słowami szeptanymi w łóżku. Magda nie mogła przestać o tym myśleć. W jej głowie rodziły się obrazy – ona, Kuba, ktoś trzeci. Marcin. Nie szukała go celowo, ale kiedy napisał do niej kilka dni później z banalnym „co słychać?”, poczuła, że to przeznaczenie. Odpowiedziała krótko, a potem, po kilku wiadomościach, rzuciła temat Kubie. 

– A jakby to był Marcin? – zapytała niby od niechcenia, bawiąc się widelcem przy kolacji. Kuba spojrzał na nią, przez chwilę milczał, a potem uśmiechnął się tym swoim spokojnym, trochę łobuzerskim uśmiechem. – Jeśli tego chcesz, to… załatw to – powiedział, a w jego oczach błysnęło coś nowego, coś, co sprawiło, że Magda poczuła dreszcz podniecenia i strachu jednocześnie.

Zaproponowała to Marcinowi następnego dnia. Napisała wprost, bez owijania w bawełnę: „Kuba wie o nas, chce popatrzeć. Wpadniesz?”. Odpowiedź przyszła szybko – „Kiedy?”. Umówili się na sobotę. Magda nie mogła uwierzyć, że to się dzieje. W głowie miała chaos – kochała Kubę, ale wizja tego, co miało nadejść, sprawiała, że jej ciało płonęło. 

Sobota nadeszła szybciej, niż się spodziewała. Marcin stanął w drzwiach – wysoki, pewny siebie, z tym samym spojrzeniem, które kiedyś ją rozbrajało. Kuba przywitał go swobodnie, jakby to była zwykła wizyta kumpla. Wypili po piwie, rozmawiali o niczym, ale napięcie w powietrzu było wyczuwalne. Magda siedziała między nimi na kanapie, czując, jak jej serce bije coraz szybciej. W końcu Kuba położył dłoń na jej udzie i powiedział cicho: – No to co, zaczynamy?

Nie musiała nic mówić. Wstała, wzięła Marcina za rękę i poprowadziła go do kuchni. Kuba szedł za nimi, milczący, ale z oczami pełnymi ciekawości. Stanęła przy kuchennym blacie, opierając się o niego dłońmi. Marcin nie czekał na zaproszenie – podszedł do niej od tyłu, podciągnął jej sukienkę i jednym ruchem ściągnął majtki. Magda spojrzała na Kubę – siedział na krześle przy stole, patrzył na nią z lekkim uśmiechem, jakby to był najbardziej naturalny widok na świecie.

Marcin nie tracił czasu. Rozpiął spodnie, chwycił ją za biodra i wszedł w nią mocno, bez ostrzeżenia. Magda jęknęła, jej ciało zadrżało od nagłego, ostrego uczucia. Zaczął ją walić od tyłu, rytmicznie, brutalnie, a blat pod jej dłońmi trzeszczał z każdym pchnięciem. Czuła, jak jej długie włosy kołyszą się w takt jego ruchów, jak jej krągłe pośladki napinają się pod jego dłońmi. To było dokładnie to, czego pragnęła – dzikie, bezwstydne, pozbawione zahamowań.

Kuba wstał z krzesła i podszedł bliżej. Klęknął przed nią, jego ręce powędrowały na jej uda. Zaczął całować jej skórę – delikatnie, czule, kontrastując z tym, co robił Marcin. Jego usta sunęły po jej nogach, a ona czuła, jak jego oddech muska jej ciało. Podniosła wzrok i spojrzała na niego – patrzył na nią z miłością, ale i z czymś nowym, z podnieceniem, którego wcześniej nie widziała. Marcin nie zwalniał, jego ruchy stawały się coraz szybsze, coraz mocniejsze. Magda zacisnęła dłonie na krawędzi blatu, jej oddech przeszedł w krótkie, urywane westchnienia. 

– Podoba ci się? – szepnął Kuba, unosząc głowę. Jego głos był ciepły, ale pełen napięcia. Skinęła głową, nie mogąc wydusić słowa. Marcin zaśmiał się cicho za jej plecami, a potem chwycił ją za włosy, pociągnął lekko do tyłu i wszedł jeszcze głębiej. To był moment, w którym jej ciało eksplodowało – przyjemność zmieszała się z uczuciem bycia pożądaną przez obu mężczyzn jednocześnie. Kuba wrócił do całowania jej ud, a jego dłonie wędrowały coraz wyżej, muskając ją tam, gdzie Marcin jej nie dotykał.

Kiedy Marcin doszedł, jego oddech był ciężki, a dłonie zacisnęły się na jej biodrach. Magda opadła na blat, wyczerpana, ale spełniona. Kuba wstał, objął ją od przodu i pocałował w usta – długo, głęboko, jakby chciał przypomnieć jej, że to on jest tu najważniejszy. Marcin odsunął się, poprawił spodnie i rzucił krótkie: – Dzięki, fajnie było. – Kuba tylko kiwnął głową, a Magda poczuła, że to, co się stało, nie zniszczyło ich związku – przeciwnie, wzmocniło go w sposób, którego się nie spodziewała.

Po wyjściu Marcina usiedli razem na kanapie. Kuba objął ją ramieniem i powiedział cicho: – Kocham cię, wiesz? Nawet taką. – Magda wtuliła się w niego, czując, że po raz pierwszy w życiu nie musi się wstydzić swoich pragnień. Wiedziała, że to nie koniec – że będą jeszcze inne noce, inne fantazje. Ale teraz, w jego ramionach, czuła się kompletna.

Zdradziłam i obciągnęłam Swojemu Byłemu Chłopakowi w Parku

Magda zawsze była dziewczyną, która przyciągała spojrzenia. Długie, ciemne włosy opadały jej na plecy w delikatnych falach, a krągłe pośladki i kształtne, choć nieduże piersi sprawiały, że czuła się pewna siebie, nawet jeśli nie zawsze to okazywała. Wychowana w konserwatywnej rodzinie, gdzie seks był tematem tabu, a wierność uznawano za świętość, długo tłumiła swoje pragnienia. W głębi duszy wiedziała, że coś w niej buzuje – coś, co nie mieściło się w sztywnych ramach, w jakich ją wychowano. Od najmłodszych lat fantazjowała o rzeczach, o których wstydziła się mówić. Szczególną przyjemność sprawiało jej robienie dobrze ustami – to był jej sekret, jej obsesja. Penisy w ustach dawały jej poczucie władzy, bliskości i perwersyjnej satysfakcji, której nie potrafiła wyjaśnić.

Zdradziłam i obciągnęłam Swojemu Byłemu Chłopakowi w Parku

W młodości próbowała być "grzeczną dziewczyną". Pierwszy związek, z Tomkiem, trwał kilka miesięcy – był miły, ale nudny. Szybko zorientowała się, że nie czuje do niego nic poza obowiązkiem. Zamiast zerwać, zaczęła szukać wymówek, by zostać. Przekonywała siebie, że robi to z miłości, a wieczorami klękała przed nim, zamykając oczy i oddając się temu, co naprawdę ją kręciło. Potem był Adam, potem Krzysiek – każdy kolejny związek kończył się podobnie. Nie dogadywali się, nie mieli o czym rozmawiać, ale Magda trzymała się ich, bo lubiła ten jeden moment, kiedy mogła się oddać. Wmawiała sobie, że to normalne, że tak wygląda miłość. Prawda była taka, że była z nimi tylko po to, by "opierdalać gały", jak sama to nazywała w myślach, śmiejąc się z własnej hipokryzji.

Wszystko zmieniło się, kiedy poznała Kubę. Miał w sobie coś, czego nie mieli inni – ciepło, cierpliwość, a jednocześnie pewność siebie, która ją onieśmielała. Po raz pierwszy poczuła, że może być sobą, że nie musi się spieszyć ani udawać. Związek z nim trwał już prawie cztery lata, a Magda, mając teraz 28 lat, naprawdę była szczęśliwa. Kochała go – jego uśmiech, sposób, w jaki na nią patrzył, to, jak dbał o nią po ciężkim dniu. Seks z nim był inny – nie tylko fizyczny, ale pełen emocji. A jednak, mimo tej miłości, coś w niej wciąż się tliło. Tamta część Magdy, która kiedyś szukała spełnienia w przypadkowych chwilach, nie zniknęła. Ukrywała to przed Kubą, przed sobą samą, ale czasem, w samotności, wracała myślami do swoich fantazji.

Dwa lata temu zdarzył się incydent, który wszystko skomplikował. Pracowała wtedy w galerii handlowej, w małym sklepie z biżuterią. Kończyła zmianę, kiedy nagle pojawił się Marcin – jej ex, z którym kiedyś łączyło ją coś więcej niż tylko rozmowy. Wysoki, z tym samym cwaniackim uśmiechem, który kiedyś ją kręcił, zaproponował, że ją odprowadzi. Nie widziała go od lat, więc zgodziła się – ot, niewinna pogawędka, wspomnienia starych czasów. Szli przez miasto, śmiali się, a Magda czuła, jak coś w niej ożywa. Wspomnienia wróciły – te wszystkie noce, kiedy klękała przed nim w jego małym mieszkaniu, czując się jednocześnie winna i podniecona. Nie planowała niczego, ale kiedy skręcili do parku i usiedli na ławeczce w ustronnym miejscu, atmosfera się zmieniła. Spojrzał na nią tym spojrzeniem, które znała aż za dobrze. 

– Pamiętasz, jak to było? – zapytał, a ona poczuła, jak krew pulsuje jej w skroniach. 

Nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego pochyliła się, rozpięła jego spodnie i wzięła go do ust. To nie trwało długo – kilka minut, może mniej – ale dla Magdy czas się zatrzymał. Smak, zapach, uczucie jego dłoni na jej głowie – wszystko wróciło jak fala. Kiedy skończyła, otarła usta i wstała, jakby nic się nie stało. Odprowadził ją do domu, a ona pożegnała się z nim krótkim "cześć", wchodząc do mieszkania, gdzie czekał Kuba. Poczuła ukłucie winy, ale jednocześnie dziwną ulgę. Wmówiła sobie, że to jednorazowe, że to nic nie znaczy.

Miesiąc później stało się znowu. Tym razem Marcin zaproponował, że podwiezie ją do domu po pracy. Zgodziła się, choć w głębi duszy wiedziała, czym to się skończy. Na parkingu pod jej blokiem, w zaciemnionym aucie, znów to zrobiła. Klęczała na siedzeniu pasażera, pochylona nad nim, czując, jak jego ręka wsuwa się pod jej spodnie. Robił jej palcówkę, a ona jęczała cicho, nie mogąc się powstrzymać. To był szybki, brudny moment – pełen wstydu i podniecenia. Kiedy wysiadła z samochodu, poprawiła włosy i weszła do domu, udając, że wszystko jest w porządku. Kuba oglądał coś w salonie, uśmiechnął się do niej, a ona odpowiedziała tym samym, czując, jak serce jej wali.

Od tamtej pory minęły dwa lata. Magda nie widziała Marcina, nie szukała go, ale te dwa momenty wryły się w jej pamięć. Kochała Kubę, chciała z nim być, ale nie potrafiła pozbyć się tej części siebie, która wciąż pragnęła czegoś innego. Czasem, leżąc obok niego w łóżku, zastanawiała się, czy kiedykolwiek mu o tym powie. Czy zrozumiałby? Czy zaakceptowałby ją taką, jaka jest?

Rimming z byłym chłopakiem - mój język nie nadążał!

Od ponad trzech lat jestem z Kubą, moim stałym partnerem, i choć nasze życie jest stabilne, a ja go kocham, jest we mnie coś, co czasem wyrywa się na wolność. Jedną z takich rzeczy jest moja ciekawość – od lat fascynował mnie rimming. Nie wiem, skąd się to wzięło – może z jakichś rozmów z koleżankami, może z filmów, które kiedyś oglądałam ukradkiem. To było coś innego, intymnego, zarezerwowanego w mojej głowie dla kogoś bliskiego, kogoś, komu ufam. Nie robiłam tego z Rafałem, moim dawnym kierownikiem, ani z nikim innym podczas tych krótkich, zakazanych przygód. To zawsze wydawało mi się zbyt osobiste, zbyt blisko, by dzielić się tym z kimś przypadkowym.

Ale ciekawość nie dawała mi spokoju. Myślałam o tym coraz częściej – jak by to było, jak by smakowało, jak by się czuło. Kuba nigdy o to nie prosił, a ja nigdy nie proponowałam – może bałam się, że uzna to za dziwne, a może po prostu nie chciałam burzyć naszego spokojnego rytmu. Ale pewnego dnia, jakieś trzy lata po tym, jak skończyłam historię z Rafałem, coś we mnie drgnęło. Zaczęłam się zastanawiać, czy kiedykolwiek spróbuję. I wtedy pomyślałam o Marcinie.

Rimming z byłym chłopakiem - mój język nie nadążał!

Marcin był moim ex – facetem, z którym byłam przez dwa lata, zanim poznałam Kubę. Wysoki, szczupły, z ciemnymi włosami i oczami, które zawsze miały w sobie coś figlarnego. Przeżyliśmy razem wiele – od szalonych imprez po ciche noce, kiedy po prostu leżeliśmy obok siebie, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez dramatu, i czasem jeszcze pisaliśmy do siebie – ot, luźny kontakt, który nigdy nie wygasł. Wiedziałam, że Marcin dba o higienę, że zawsze był otwarty na eksperymenty, i że kiedyś, w żartach, wspomniał, że rimming to coś, co lubi. Pomyślałam, że to idealna okazja. Jeśli mam spróbować, to z kimś, komu ufam, a nie z obcym.

Napisałam do niego pewnego wieczoru, kiedy Kuba był na wyjeździe służbowym. „Hej, co słychać? Masz czas na kawę w weekend?” – rzuciłam niby od niechcenia. Odpisał szybko: „Jasne, dawno się nie widzieliśmy. Coś się kroi?”. Uśmiechnęłam się do telefonu. „Może” – odpisałam, a potem dodałam: „Mam ochotę na coś nowego. Pogadamy?”. Wiedziałam, że zrozumie, o co mi chodzi. Zawsze miał nosa do takich rzeczy.

Spotkaliśmy się w sobotę w małej knajpce na obrzeżach miasta. Siedziałam przy stoliku, popijając latte, kiedy wszedł – w ciemnej kurtce, z tym swoim uśmiechem, który kiedyś tak na mnie działał. „Wyglądasz świetnie” – powiedział, siadając naprzeciwko. Pogadaliśmy chwilę o pierdołach – jego pracy, moich planach, Kubie. A potem, kiedy rozmowa zeszła na dawne czasy, rzuciłam: „Pamiętasz, jak kiedyś gadaliśmy o… no wiesz, różnych rzeczach w łóżku?”. Spojrzał na mnie uważnie. „Pamiętam. Coś ci chodzi po głowie?”. Przygryzłam wargę, czując, jak robi mi się gorąco. „Rimming. Zawsze chciałam spróbować. Z tobą” – wypaliłam, a on uniósł brew, wyraźnie zaskoczony, ale zaintrygowany. „Serio? Czemu ja?” – zapytał, a ja wzruszyłam ramionami. „Bo ci ufam. I wiem, że się nie zmarnujesz” – zaśmiałam się, a on parsknął śmiechem. „Dobra, wchodzę w to” – powiedział, a ja poczułam, jak adrenalina zaczyna krążyć mi w żyłach.

Umówiliśmy się na następny dzień u niego. Kiedy weszłam do jego mieszkania, poczułam się dziwnie znajomo – zapach drewnianych mebli, ta sama kanapa, na której kiedyś oglądaliśmy filmy. „Napijesz się czegoś?” – zapytał, ale pokręciłam głową. „Nie, chcę przejść do rzeczy” – rzuciłam, a on uśmiechnął się szeroko. „Jak sobie życzysz”. Poszliśmy do sypialni, a ja czułam, jak serce mi wali. Marcin zdjął koszulkę, spodnie, został w samych bokserkach. „Jak chcesz to zrobić?” – zapytał, a ja wzięłam głęboki oddech. „Połóż się na brzuchu” – powiedziałam, a on posłuchał.

Klęknęłam za nim, moje dłonie przesunęły się po jego plecach, aż do krawędzi bokserek. Ściągnęłam je powoli, odsłaniając jego pośladki – jędrne, gładkie, dokładnie takie, jak pamiętałam. Pochyliłam się, czując lekki zapach mydła – wiedział, że przyjdę, i przygotował się. Rozchyliłam go delikatnie, a potem, z lekkim wahaniem, dotknęłam językiem. To było inne niż wszystko, co znałam – ciepłe, miękkie, z lekkim posmakiem skóry. Poruszałam się powoli, badając teren, czując, jak jego ciało reaguje – napięcie w mięśniach, cichy wdech. „Boże, to jest…” – mruknął, a ja uśmiechnęłam się do siebie, nabierając pewności. Zaczęłam bardziej zdecydowanie, krążąc językiem, czasem przyspieszając, czasem zwalniając, żeby go zaskoczyć. Smak był subtelny, ale intensywny – mieszanka czystości i czegoś pierwotnego. Uwielbiałam to, jak się poddawał, jak jego oddech stawał się szybszy. To było nowe, ale czułam się w tym naturalnie, jakby to zawsze było we mnie.

Tamto pierwsze spotkanie z Marcinem tylko podsyciło moją ciekawość. Po tym, jak spróbowałam rimmingu, nie mogłam przestać o tym myśleć – o tym, jak jego ciało reagowało, jak ja się przy tym czułam. To nie był zwykły seks, to było coś więcej – intymne, bliskie, coś, co wymagało zaufania. Marcin napisał do mnie następnego dnia: „To było niesamowite. Powtórka?”. Uśmiechnęłam się do telefonu, czując, jak moje ciało już tęskni za tym uczuciem. „Jasne. Kiedy?” – odpisałam, a on zaproponował środę wieczorem. Kuba wciąż był na wyjeździe, więc miałam czas i przestrzeń, żeby oddać się temu jeszcze raz.

Tym razem, kiedy weszłam do jego mieszkania, nie było już tej niepewności. Wiedziałam, czego chcę, i on też to wiedział. „Gotowa na więcej?” – zapytał z uśmiechem, a ja skinęłam głową. Poszliśmy prosto do sypialni, bez zbędnych ceregieli. Zdjął ubrania, położył się na łóżku, tym razem na plecach, unosząc biodra i opierając się na łokciach. „Chcę cię widzieć” – powiedział, a ja poczułam dreszcz podniecenia. Klęknęłam między jego nogami, rozchyliłam je delikatnie, a potem pochyliłam się.

Zaczęłam powoli, jak za pierwszym razem – język przesunął się po skórze, badając, drażniąc. Czułam zapach jego ciała – czysty, świeży, z nutą czegoś męskiego. Tym razem byłam odważniejsza – zanurzyłam się głębiej, krążąc językiem w kółko, czując, jak się napina. Jego oddech przyspieszył, a ja słyszałam ciche „o cholera”, które wymknęło mu się z ust. Uwielbiałam to – to uczucie kontroli, to, jak mogłam go doprowadzić do takiego stanu samymi ruchami języka. Czasem przerywałam, przesuwając usta na jego uda, żeby go podrażnić, a potem wracałam, bardziej intensywnie. Smak był delikatny, ale wyraźny – ciepły, ludzki, a jednocześnie tak inny od wszystkiego, co znałam. Moje dłonie ściskały jego pośladki, rozchylając go jeszcze bardziej, a ja oddawałam się temu w pełni – rytmicznie, z pasją, czując, jak moje własne podniecenie rośnie.

Marcin wyciągnął rękę, dotknął moich włosów, ale nie naciskał – po prostu tam był, poddając się. „Jesteś w tym za dobra” – wysapał, a ja uśmiechnęłam się, nie przerywając. Kiedy jego oddech stał się urywany, wiedziałam, że jest blisko – nie musiałam go dotykać gdzie indziej, wystarczyło to, co robiłam. Zadrżał, a ja kontynuowałam jeszcze chwilę, delektując się tym, jak całkowicie się rozluźnił. W końcu podniosłam głowę, spojrzałam na niego – leżał z zamkniętymi oczami, z lekkim uśmiechem. „To było… nie do opisania” – powiedział, a ja poczułam dumę zmieszaną z satysfakcją.

Wstałam, poprawiłam włosy, a on spojrzał na mnie. „Wracasz do Kuby i udajesz, że nic się nie stało, co?” – rzucił żartem, a ja zaśmiałam się. „Coś w tym stylu” – odpowiedziałam. Wróciłam do domu, wzięłam prysznic, a kiedy Kuba wrócił następnego dnia, powitałam go uśmiechem i pocałunkiem. Nie miał pojęcia, co robiłam, a ja nie zamierzałam mu mówić. Z Marcinem spotkałam się jeszcze kilka razy – rimming stał się naszą małą tajemnicą, czymś, co robiłam z nim, bo z nim czułam się na to gotowa. Ale z czasem przestałam. Kuba był moim życiem, a to, co miałam z Marcinem, było tylko chwilą – intensywną, ciekawą, ale chwilą.

Regularnie Robiłam Loda Kierownikowi (Część 3) | Opowiadanie Erotyczne

Te dwa miesiące z Rafałem były jak jazda rollercoasterem – ekscytująca, niebezpieczna, a jednocześnie wiedziałam, że prędzej czy później się wykoleję. Nie potrafiłam przestać, choć w głębi duszy czułam, że to, co robię, jest jak trucizna – powoli zatruwało moje życie z Kubą, moje sumienie, wszystko, co budowałam. Ale wtedy jeszcze nie chciałam tego widzieć. Skupiałam się na chwili – na smaku Rafała na języku, na jego dłoniach w moich włosach, na tym, jak moje ciało reagowało na każde spotkanie. To było jak uzależnienie, coś, czego nie umiałam odstawić, choć wiedziałam, że powinnam.

Ostatnie spotkanie z Rafałem pamiętam jak przez mgłę, ale jednocześnie w najdrobniejszych szczegółach. To był grudzień, zimny wieczór, kilka dni przed świętami. W biurze panowała już luźniejsza atmosfera – ludzie rozmawiali o wigilijnych planach, na stołach stały ciastka od szefa, ktoś nawet przyniósł choinkę do kantyny. Tego dnia zostałam dłużej, żeby skończyć raport, który Rafał chciał mieć przed weekendem. Kuba pisał do mnie, że czeka z kolacją – „Nie spiesz się, kochanie, zrobiłem lasagne” – a ja odpisałam, że będę za godzinę. W rzeczywistości nie myślałam o lasagne. Myślałam o Rafale.

Regularnie Robiłam Loda Kierownikowi (Część 3) | Opowiadanie Erotyczne

Podszedł do mnie, kiedy pakowałam laptopa. „Masz chwilę?” – zapytał, a ja skinęłam głową, choć wiedziałam, dokąd to zmierza. Tym razem nie poszliśmy do gabinetu ani do szatni. Zaprowadził mnie na parking, do swojego SUV-a. Było już ciemno, deszcz zamienił się w drobny śnieg, który osiadał na szybach. W środku pachniało skórą i jego perfumami – ten zapach, który już zawsze będzie mi się kojarzył z nim. Usiadłam na tylnym siedzeniu, a on zamknął drzwi. Nie powiedział nic, tylko rozpiął spodnie i spojrzał na mnie. Zrozumiałam.

Pochyliłam się nad nim, moje włosy opadły mi na twarz, a on odgarnął je delikatnie, niemal czule. Zaczęłam powoli, jak zawsze – najpierw językiem, badając go, czując, jak się napina. Uwielbiałam ten moment, kiedy jeszcze miał kontrolę, ale już wiedziałam, że zaraz ją straci. Poruszałam się rytmicznie, czasem zwalniając, żeby go podrażnić, czasem przyspieszając, kiedy jego oddech stawał się cięższy. Jego dłoń spoczywała na moim karku, ale nie naciskał – tym razem pozwolił mi decydować. Słyszałam ciche pomruki, które wydawał, kiedy robiłam coś, co特别 mu się podobało – kręciłam językiem wokół czubka, zaciskałam usta mocniej, bawiłam się nim, jakby to była gra. „Jesteś za dobra” – wyszeptał, a ja poczułam dreszcz przebiegający po plecach. Kiedy doszedł, zadrżał, a jego palce zacisnęły się na moich włosach. Poczułam ciepło, gorzki smak, który połknęłam bez wahania. Wytarłam usta, poprawiłam się na siedzeniu, a on spojrzał na mnie z czymś w oczach – może podziwem, może czymś więcej. „Jesteś nie do zatrzymania” – powiedział cicho, a ja tylko się uśmiechnęłam.

Wysiadłam z samochodu, śnieg padał mi na włosy, a ja stałam przez chwilę, patrząc, jak odjeżdża. To był ostatni raz. Nie planowałam tego, ale coś we mnie pękło tamtej nocy. Wróciłam do domu, Kuba czekał z tą swoją lasagne, uśmiechnął się na mój widok i pocałował mnie w usta. „Zimna jesteś” – powiedział, obejmując mnie. Skinęłam głową, czując, jak jego ciepło kontrastuje z chłodem, który nosiłam w sobie. Usiedliśmy do stołu, jadłam, śmiałam się z jego żartów, ale w głowie miałam Rafała – jego samochód, jego głos, to, co zrobiłam kilka minut wcześniej. I wtedy dotarło do mnie, że dłużej tak nie mogę.

Kilka dni później, tuż przed świętami, Rafał znowu mnie zagadnął. „Parking po pracy?” – rzucił cicho, mijając mnie na korytarzu. Spojrzałam na niego i powiedziałam: „Nie tym razem”. Zaskoczył go mój ton – stanowczy, bez wahania. „Coś się stało?” – zapytał, ale pokręciłam głową. „Po prostu… to się musi skończyć” – odpowiedziałam, a on nie drążył. Kiwnął głową, jakby rozumiał, choć w jego oczach widziałam cień rozczarowania. Odszedł, a ja poczułam ulgę zmieszaną z dziwnym smutkiem.

Nie wiem, co mnie zatrzymało. Może strach, że Kuba się dowie – choć nigdy nie dał mi powodów, by podejrzewać, że coś wie. Może wstyd, który zaczął mnie zżerać za każdym razem, kiedy patrzyłam w lustro. A może po prostu zmęczenie – tym ciągłym ukrywaniem, tym życiem na dwa fronty. Rafał więcej nie proponował. W pracy wrócił do roli szefa – uprzejmy, zdystansowany, jakby te dwa miesiące nigdy się nie wydarzyły. Czasem łapałam jego spojrzenie, ale nie było w nim już tego ognia. Została tylko cisza.

Minęły trzy lata. Z Kubą wciąż jesteśmy razem – szczęśliwi, stabilni, może nawet bardziej niż kiedyś. On nigdy nie zapytał, nigdy nie podejrzewał. Czasem, kiedy się całujemy, wraca do mnie tamten smak – słony, zakazany – i czuję ukłucie w sercu. Nie żałuję tego, co było z Rafałem. To była część mnie – dzika, nieposkromiona, taka, której Kuba nigdy nie pozna. Ale cieszę się, że to się skończyło. Teraz, kiedy patrzę na Kubę, widzę przyszłość – dom, może dzieci, spokojne wieczory przy winie. Rafał był przeszłością, chwilą szaleństwa, której nie da się powtórzyć.

Czasem zastanawiam się, co by się stało, gdyby Kuba się dowiedział. Czy by mnie zostawił? Czy by mi wybaczył? Ale to pytanie zostaje bez odpowiedzi. Trzymam ten sekret w sobie, jak skarb i przekleństwo jednocześnie. I choć już nie wracam do tamtych chwil, wiem jedno – nigdy nie zapomnę, jak to smakowało.

Regularnie Robiłam Loda Kierownikowi (Część 2) | Opowiadanie Erotyczne

Kilka dni po tym pierwszym razie w gabinecie Rafała nie mogłam przestać o tym myśleć. W pracy udawałam, że wszystko jest normalnie – wypełniałam tabelki, piłam kawę z ekspresu w kantynie, śmiałam się z żartów kolegów z zespołu. Ale kiedy tylko mijałam Rafała na korytarzu, czułam, jak moje ciało reaguje – przyspieszony puls, lekki dreszcz na karku, wilgoć między nogami. On też nie zachowywał się, jakby nic się nie stało. Czasem rzucał mi spojrzenie – krótkie, ale intensywne – albo uśmiechał się w taki sposób, że wiedziałam, o czym myśli. To była nasza tajemnica, coś, co wisiało między nami jak niewidzialna nić.

Regularnie Robiłam Loda Kierownikowi (Część 2) | Opowiadanie Erotyczne

Kuba niczego nie podejrzewał. W domu był taki sam jak zawsze – ciepły, trochę roztrzepany, zawsze gotowy, żeby mnie przytulić po ciężkim dniu. „Jak w pracy?” – pytał czasem, a ja odpowiadałam coś w stylu: „Zwyczajnie, dużo papierkowej roboty”. Nie kłamałam przecież tak do końca. Praca była pracą, tylko że teraz miała dodatkowy smak – zakazany, ostry, taki, który sprawiał, że czułam się jak inna osoba.

Z Rafałem zaczęło się to dziać regularnie. Po tamtym pierwszym razie w gabinecie szybko przeszliśmy do następnego poziomu. Kilka dni później, w czasie przerwy śniadaniowej, zapytał, czy mogę przynieść mu jakieś dokumenty do szatni. „Jasne” – powiedziałam, choć wiedziałam, że nie chodzi o żadne papiery. Szatnia była na dole, w piwnicy budynku – mała, ciasna, z rzędami metalowych szafek i zapachem wilgoci. Weszłam tam z teczką pod pachą, a on już czekał. Drzwi zamknęły się za nami z cichym trzaskiem.

Nie traciliśmy czasu na rozmowy. Podszedł do mnie, przycisnął mnie do szafki – zimny metal wbijał mi się w plecy, ale nie dbałam o to. Pocałował mnie, a jego ręce od razu powędrowały pod moją bluzkę, ściskając moje piersi przez stanik. Uwielbiałam ten moment – kiedy przestawał być uprzejmym kierownikiem, a stawał się kimś, kto po prostu brał, co chciał. „Klęknij” – mruknął, a ja posłuchałam, jak zawsze. Rozpiął spodnie, a ja wzięłam go w usta, czując znajomy już ciężar na języku. Tym razem był bardziej niecierpliwy – jego biodra poruszały się szybciej, a dłoń w moich włosach ściskała mocniej, jakby chciał mnie kontrolować w każdym calu. Smakował tak samo – słono, intensywnie – ale teraz znałam już jego rytm, wiedziałam, jak go doprowadzić do granicy. Poruszałam językiem wzdłuż niego, czasem zwalniając, czasem przyspieszając, a jego oddech stawał się coraz głośniejszy. „Kurwa, jesteś za dobra” – wysapał, a ja poczułam dreszcze na całym ciele. Kiedy doszedł, trzymał mnie mocno, a ja połknęłam wszystko, jak zawsze, wstając z lekkim uśmiechem. Poprawił spodnie, spojrzał na mnie i rzucił: „Jesteś niegrzeczna, wiesz?”. „Wiem” – odpowiedziałam, a potem wyszłam, jakby to była zwykła przerwa na kawę.

Spotkania na parkingu zaczęły się trochę później. To był inny poziom ryzyka – otwarte powietrze, samochody mijające nas czasem w oddali, szansa, że ktoś nas zobaczy. Pierwszy raz zdarzył się po pracy, kiedy padał lekki deszcz. Stałam przy swoim aucie, szukając kluczyków w torebce, kiedy podszedł do mnie. „Podwieźć cię?” – zapytał, choć oboje wiedzieliśmy, że nie o to chodzi. „Nie, ale możesz chwilę zostać” – rzuciłam, a on uśmiechnął się tym swoim niebezpiecznym uśmiechem. Otworzył drzwi swojego samochodu – czarnego SUV-a z przyciemnianymi szybami – i wskazał tylne siedzenie. Weszłam tam, a on za mną. 

W środku było ciasno, ale to tylko dodawało temu smaku. Ściągnął marynarkę, rozpiął spodnie, a ja pochyliłam się nad nim, czując zapach skóry foteli i jego perfum. Deszcz bębnił o dach, zagłuszając wszystko, co mogło nas zdradzić. Tym razem nie spieszyłam się – bawiłam się nim, drażniłam go, przesuwając językiem po czubku, zanim wzięłam go całego. Jego ręka spoczywała na moim karku, ale nie naciskał – tym razem dał mi pełną kontrolę. Uwielbiałam to – czuć, jak się napina, jak walczy, żeby nie wydać dźwięku, jak jego oddech przechodzi w ciche jęki. „Jesteś nienormalna” – wyszeptał, kiedy przyspieszyłam, a ja tylko mruknęłam coś w odpowiedzi, nie przerywając. Kiedy skończył, zadrżał tak mocno, że aż samochód się zakołysał. Wytarłam usta, poprawiłam włosy i wysiadłam, zostawiając go z tym samym wyrazem zaskoczenia, co zawsze.

Najgorsze – albo może najlepsze – było to, co działo się potem. Wracając do domu, spotykałam się z Kubą. Czasem dosłownie godzinę po Rafale całowałam Kubę w usta, uśmiechałam się do niego, jadłam z nim kolację. Raz nawet poszliśmy na spacer zaraz po tym, jak wysiadłam z samochodu Rafała. Kuba trzymał mnie za rękę, opowiadał o swoim dniu, a ja kiwałam głową, udając, że słucham, choć w głowie wciąż czułam smak Rafała, jego dłonie na mojej skórze, jego głos. To mnie przerażało, ale jednocześnie podniecało – ta podwójność, to życie na krawędzi.

Trwało to ponad dwa miesiące. Spotkania z Rafałem stały się rutyną – czasem w szatni, czasem na parkingu, raz nawet w toalecie na końcu korytarza, gdzie musieliśmy być cicho, bo sprzątaczka myła podłogę kilka metrów dalej. Za każdym razem czułam ten sam dreszcz – mieszankę strachu, że ktoś nas przyłapie, i euforii, że robię coś, czego nie powinnam. Kuba nie miał pojęcia. Nadal był tym samym Kubą – dobrym, kochającym, ślepym na to, co działo się za jego plecami.

Nie wiem, co by się stało, gdyby to trwało dłużej. Może w końcu bym przestała, może coś by się wydało. Ale wtedy jeszcze nie myślałam o końcu. Byłam zbyt pochłonięta tym, co dawał mi Rafał – tym uczuciem władzy, tym zakazanym smakiem, tym, jak bardzo mogłam się w tym zatracić.

Przyłapana Przez Chłopaka Na Zdradzie z EX | Cuckold

To był jeden z tych dni, kiedy nuda w naszym wspólnym mieszkaniu z Kubą aż wylewała się z kątów. Mój ukochany miał wrócić później z pracy, a...