Wracali z imprezy u znajomych późnym wieczorem. Miasto powoli cichło, ulice pustoszały, a oni jechali samochodem Kuby – starym, ale zadbanym sedanem, który znał już niejedną historię. Tego wieczoru jednak to nie Kuba prowadził. Za kierownicą siedział Tomek, kolega z pracy Madzi, który zaoferował się podwieźć ich do domu, bo sam nie pił. Kuba, lekko podpity, zajął miejsce z przodu, a Madzia usiadła z tyłu, poprawiając sukienkę, która i tak podwinęła się na jej smukłych udach. Czuła na sobie spojrzenie Tomka w lusterku wstecznym – krótkie, ale intensywne, jakby chciał ją przejrzeć na wylot.
Ujeżdżałam Kolegę w Aucie, Gdy Mój Chłopak Spał Obok | Opowiadanie Erotyczne
Droga mijała w milczeniu, przerywanym tylko cichym szumem radia i pomrukiwaniem Kuby, który przysypiał na fotelu pasażera. Madzia zerkała na Tomka – na jego szerokie ramiona, dłonie pewnie trzymające kierownicę, ciemne włosy opadające na czoło. W głowie miała jeszcze wspomnienie ich ostatniego spotkania w alejce pod blokiem, kiedy klęczała przed nim z jego kutasem w ustach. To wspomnienie sprawiło, że między jej nogami rozlało się ciepło, a oddech stał się trochę płytszy. Nie mogła się powstrzymać – wyciągnęła nogę i delikatnie musnęła stopą jego bok, przesuwając ją wzdłuż krawędzi fotela.
Tomek zerknął na nią w lusterku, unosząc brew. – Co robisz? – mruknął cicho, tak by nie obudzić Kuby. Jego głos był niski, niemal wibrujący.
– Nic – odparła niewinnie, ale jej stopa powędrowała wyżej, muskając jego ramię. Uśmiechnęła się lekko, widząc, jak jego dłoń zaciska się mocniej na kierownicy. Kuba chrapnął cicho, przewracając się na bok, a Madzia uznała to za znak. – Zatrzymaj się gdzieś – szepnęła, pochylając się lekko do przodu.
Tomek nie odpowiedział, ale po chwili skręcił w boczną uliczkę, gdzie latarnie rzucały tylko słabe światło, a wokół panowała cisza. Zgasił silnik i odwrócił się do niej, opierając łokieć o fotel. – Czego chcesz, Madzia? – zapytał, choć w jego oczach błysnęło zrozumienie.
Nie odpowiedziała słowami. Zamiast tego przesunęła się na środek tylnego siedzenia, rozchyliła lekko nogi i spojrzała na niego wyzywająco. – Chodź tu – rzuciła cicho, a jej dłoń powędrowała na krawędź sukienki, podciągając ją odrobinę выше. Tomek zawahał się tylko sekundę – spojrzał na Kubę, który wciąż spał, a potem wysiadł z przodu i otworzył tylne drzwi. Wślizgnął się na siedzenie obok niej, zamykając je cicho za sobą.
Nie tracili czasu na rozmowy. Madzia rzuciła się na niego, siadając mu na kolanach okrakiem, a jej usta znalazły jego w gorącym, zachłannym pocałunku. Jego dłonie od razu powędrowały na jej biodra, ściskając je mocno przez cienki materiał sukienki. Czuła, jak twardnieje pod nią, a jego spodnie napinają się w kroku. Jęknęła cicho w jego usta, ocierając się o niego powoli, prowokująco. – Cicho – mruknął, zerkając w stronę Kuby, ale Madzia tylko uśmiechnęła się zadziornie.
– Nie obudzi się – szepnęła, a jej palce powędrowały do jego paska. Rozpięła go szybko, sprawnie, jakby robiła to już setki razy. Tomek pomógł jej, zsuwając spodnie razem z bokserkami na tyle, by uwolnić swojego kutasa – już nabrzmiałego, pulsującego z podniecenia. Madzia przełknęła ślinę, czując, jak jej własne ciało reaguje – majtki były już mokre, a uda drżały z niecierpliwości.
Podniosła się lekko, podciągając sukienkę do pasa, i odsunęła majtki na bok. Nie zdejmowała ich – nie było na to czasu ani miejsca. Tomek chwycił ją za biodra, pomagając jej się ustawić, a potem opuścił ją powoli na siebie. Gdy jego czubek wsunął się w nią, oboje wstrzymali oddech. Madzia zacisnęła zęby, by nie jęknąć zbyt głośno, a potem opadła niżej, nabijając się na niego całym ciężarem. Czuła, jak wypełnia ją całkowicie, rozciągając ją w sposób, który sprawiał, że jej głowa odchyliła się do tyłu z rozkoszy.
Zaczęła poruszać biodrami – najpierw powoli, kołysząc się na nim w przód i w tył, a potem coraz szybciej, ujeżdżając go z rosnącą pewnością. Tomek zacisnął dłonie na jej tyłku, ściskając go tak mocno, że zostawiał czerwone ślady na skórze. Jego oddech stał się urywany, a oczy błyszczały w półmroku. – Kurwa, Madzia – wyszeptał, gdy przyspieszyła, a jej ruchy stały się bardziej gwałtowne. Siedzenie pod nimi zaskrzypiało cicho, ale Kuba nawet nie drgnął.
Madzia pochyliła się do przodu, opierając dłonie na jego klatce piersiowej, i zaczęła dosiadać go jeszcze mocniej, czując, jak jego kutas wbija się w nią raz za razem. Jej cycki podskakiwały pod sukienką, a sutki, twarde jak kamyki, rysowały się wyraźnie pod materiałem. Tomek wsunął dłoń pod dekolt, wyciągając jeden z nich na wierzch, i ścisnął mocno, wywołując u niej zduszony jęk. – Cicho – powtórzył, ale sam ledwo panował nad sobą, gdy jej cipka zaciskała się wokół niego przy każdym ruchu.
Poruszała się teraz w dzikim rytmie, jej biodra uderzały o jego uda, a mokre odgłosy ich ciał mieszały się z ich przyspieszonymi oddechami. Madzia czuła, jak napięcie w niej rośnie – była już blisko, ale chciała, by on doszedł pierwszy. Zwolniła na moment, unosząc się lekko, a potem opadła na niego z całej siły, kręcąc biodrami w kółko. Tomek syknął, a jego dłonie wbiły się w jej skórę. – Dojdziesz? – szepnęła, pochylając się, by musnąć jego usta.
– Zaraz – wychrypiał, a ona uśmiechnęła się triumfalnie. Przyspieszyła znów, ujeżdżając go jak oszalała, czując, jak jego kutas pulsuje w niej coraz mocniej. W końcu napiął się cały, jego biodra uniosły się do góry, a z gardła wyrwał mu się stłumiony jęk. Madzia poczuła, jak wypełnia ją gorące ciepło, gdy doszedł w niej, a jego palce zacisnęły się na jej tyłku tak mocno, że aż zabolało.
Nie przestała się ruszać – dosiadała go jeszcze chwilę, wyciągając z niego każdy spazm, aż w końcu sama dotarła na skraj. Przygryzła wargę, by nie krzyknąć, gdy orgazm wstrząsnął jej ciałem. Jej cipka zacisnęła się wokół niego, a nogi zadrżały, gdy fala rozkoszy rozlała się po całym jej ciele. Opadła na niego, dysząc ciężko, a jej czoło spoczęło na jego ramieniu.
Siedzieli tak chwilę, próbując złapać oddech. Tomek pogładził ją po plecach, a potem delikatnie uniósł jej biodra, wysuwając się z niej. Madzia poprawiła sukienkę, czując, jak jego sperma spływa po jej udach, ale nie przejmowała się tym. Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, a on odwzajemnił spojrzenie, wciąż lekko oszołomiony.
– Musimy jechać – mruknął w końcu, zerkając na Kubę, który nadal spał jak zabity. Madzia skinęła głową i przesunęła się na swoje miejsce, poprawiając włosy. Tomek wrócił za kierownicę, uruchomił silnik i ruszyli w drogę, jakby nic się nie stało.
Madzia siedziała z tyłu, wciąż czując gorąco między nogami i lepkość na udach. Sukienka była lekko pognieciona, ale w półmroku samochodu nikt by tego nie zauważył. Kuba nadal spał z głową opartą o szybę, jego oddech był równy, a usta lekko rozchylone. Tomek prowadził w milczeniu, ale co chwilę zerkał na nią w lusterku – jego spojrzenie było ciężkie, pełne niedopowiedzeń. Madzia odwróciła wzrok, udając, że patrzy przez okno, ale w jej głowie wciąż przewijały się obrazy sprzed chwili: jego dłonie na jej biodrach, twardość wchodząca w nią raz za razem, ten moment, gdy oboje stracili kontrolę. Uśmiechnęła się do siebie, czując dreszczyk emocji na myśl o tym, jak blisko granicy się znaleźli.
Samochód sunął przez miasto, mijając rozświetlone witryny i ciemne zaułki. Madzia przesunęła dłoń na swoje udo, delikatnie muskając skórę tam, gdzie jeszcze przed chwilą czuła jego palce. To nie wystarczyło – adrenalina wciąż krążyła w jej żyłach, a ciało domagało się więcej. Zerknęła na Tomka, a potem na Kubę, upewniając się, że ten drugi wciąż jest nieświadomy. Przełknęła ślinę i nachyliła się lekko do przodu, kładąc dłoń na ramieniu Tomka.
– Zatrzymaj się jeszcze raz – szepnęła, jej głos był cichy, ale stanowczy. Tomek uniósł brew, ale nie zaprotestował. Po chwili skręcił w kolejną boczną uliczkę, tym razem jeszcze bardziej odludną – wokół nie było żywej duszy, tylko stare magazyny i zarośnięte pobocza. Zgasił silnik i odwrócił się do niej, opierając łokieć o fotel.
– Co teraz? – zapytał, a w jego tonie słychać było mieszankę ciekawości i rozbawienia. Madzia nie odpowiedziała od razu – zamiast tego znów przesunęła się na środek tylnego siedzenia, rozchyliła nogi i spojrzała na niego wyzywająco. – Wracaj tu – rzuciła, a jej dłoń powędrowała pod sukienkę, muskając mokre majtki. Tomek westchnął cicho, ale nie trzeba go było długo namawiać. Wysiadł z przodu i znów wślizgnął się na tylne siedzenie, zamykając drzwi z lekkim trzaskiem.
Tym razem nie było żadnych wstępów. Madzia rzuciła się na niego, siadając mu na kolanach tak, jak wcześniej, ale teraz z jeszcze większą desperacją. Jej usta znalazły jego wargi w gwałtownym pocałunku, a ręce od razu powędrowały do jego spodni. Rozpięła je w pośpiechu, szarpiąc materiał, aż jego kutas znów był wolny – wciąż twardy, jakby pierwsza runda tylko zaostrzyła jego apetyt. Tomek chwycił ją za biodra, unosząc ją lekko, a ona sama odsunęła majtki na bok, nie tracąc czasu na ich zdejmowanie.
Opadła na niego jednym płynnym ruchem, nabijając się na całą długość. Jęknęła cicho, ale stłumiła dźwięk, gryząc wargę – Kuba wciąż spał z przodu, a świadomość tego tylko podsycała jej podniecenie. Zaczęła poruszać biodrami, ujeżdżając go powoli, ale zdecydowanie, czując, jak każdy centymetr jego kutasa wypełnia ją od nowa. Tomek zacisnął dłonie na jej tyłku, pomagając jej utrzymać rytm, a jego oddech stał się cięższy, bardziej urywany.
– Szybciej – mruknął, a Madzia posłuchała. Przyspieszyła, dosiadając go z taką siłą, że siedzenie pod nimi zaskrzypiało głośniej niż wcześniej. Jej biodra uderzały o jego uda, a mokre odgłosy ich ciał odbijały się echem w ciasnej przestrzeni samochodu. Czuła, jak jej cipka zaciska się wokół niego przy każdym ruchu, a napięcie w dole brzucha narastało z każdą sekundą. Tomek wsunął dłoń pod jej sukienkę, znajdując jej łechtaczkę, i zaczął ją masować kciukiem, jednocześnie wpychając się w nią biodrami od dołu.
Madzia sapnęła, odchylając głowę do tyłu, a jej cycki znów podskakiwały pod materiałem sukienki. Tym razem nie próbowała być cicho – z jej ust wydobył się stłumiony jęk, gdy Tomek ścisnął jej sutek przez tkaninę, a drugą ręką przyciągnął ją bliżej, całując ją zachłannie. Poruszała się na nim jak w transie, jej ruchy były dzikie, niemal zwierzęce – ujeżdżała go z taką pasją, że pot spływał jej po karku, a włosy kleiły się do czoła.
Tomek napiął się pod nią, jego palce wbiły się w jej skórę, a z gardła wyrwał mu się zduszony pomruk. – Dojdę – wyszeptał, a Madzia tylko skinęła głową, nie przerywając. Chciała to poczuć jeszcze raz – ten moment, gdy traci kontrolę i wypełnia ją swoim ciepłem. Przyspieszyła jeszcze bardziej, kręcąc biodrami w kółko, a on uniósł się lekko, wpychając się w nią głębiej. W końcu eksplodował – jego kutas zapulsował w niej, a gorące strumienie spermy rozlały się w jej wnętrzu. Madzia zacisnęła się wokół niego, czując, jak jej własne ciało reaguje – orgazm przyszedł nagle, gwałtownie, wstrząsając nią od środka. Przygryzła jego ramię, by nie krzyknąć, a jej nogi zadrżały, gdy fala rozkoszy przetoczyła się przez nią jak burza.
Opadła na niego, dysząc ciężko, a ich ciała były mokre od potu i pożądania. Tomek pogładził ją po plecach, jego oddech powoli się uspokajał. – Jesteś nienasycona – mruknął z lekkim uśmiechem, a ona tylko wzruszyła ramionami, wciąż siedząc na nim, czując, jak jego kutas powoli mięknie w niej.
W końcu zsunęła się z niego, poprawiając sukienkę i majtki, choć wiedziała, że i tak jest cała lepka. Tomek poprawił spodnie, rzucił jej ostatnie spojrzenie i wrócił za kierownicę. Madzia zerknęła na Kubę – nadal spał, nieświadomy tego, co działo się kilka centymetrów od niego. Uśmiechnęła się pod nosem, czując mieszankę satysfakcji i lekkiego poczucia winy, ale to pierwsze zdecydowanie przeważało.
Tomek odpalił silnik i ruszyli w stronę ich mieszkania. Reszta drogi minęła w ciszy, ale napięcie między nimi wciąż wisiało w powietrzu. Gdy dotarli pod blok, Tomek zatrzymał się i odwrócił do Madzi. – Wysiadacie? – zapytał, a w jego głosie słychać było cień ironii.
– Tak – odparła, budząc Kubę lekkim szturchnięciem. – Chodź, kochanie, jesteśmy na miejscu. – Kuba mruknął coś niewyraźnie, przecierając oczy, i wysiadł z samochodu, chwiejąc się lekko. Madzia poszła za nim, ale zanim zamknęła drzwi, rzuciła Tomkowi ostatnie spojrzenie – krótkie, ale pełne obietnicy.
– Do zobaczenia w pracy – mruknął, a ona skinęła głową, zamykając drzwi. Odprowadziła Kubę do mieszkania, pomogła mu się położyć, a potem stanęła przy oknie, patrząc, jak samochód Tomka znika w ciemności. W głowie miała już plan na kolejne spotkanie – bo to, co się stało, tylko zaostrzyło jej apetyt. Wiedziała, że wróci po więcej, a myśl o tym sprawiła, że jej usta rozciągnęły się w lekkim, zadziornym uśmiechu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.