poniedziałek, 9 marca 2020

Chłopak wyruchał mnie na spółkę ze swoim kumplem

Kochani, do paczki premium (tej droższej) wleciał właśnie kolejny filmik - mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i usatysfakcjonowani oglądaniem mnie w akcji. Na wstępie chciałabym też wytłumaczyć, dlaczego tak rzadko pojawiają się nowe wpisy. Wpływa na to brak donacji - publikuję nowe opowiadania za każdym razem, kiedy od poprzedniej donacji uzbiera się 300zł. Z racji tego, że ostatnio było ich mało, to mam sporo materiału do opisywania - od Was zależy czy te nowe opowiadania erotyczne będą wychodzić co tydzień, czy co miesiąc.

*** *** ***

Chłopak wyruchał mnie na spółkę ze swoim kumplem


W zeszłym tygodniu wybraliśmy się do Kołobrzegu. Tak, to poroniony pomysł. Było jednak całkiem słonecznie i nie chcieliśmy siedzieć w domu - czasem porywamy się na tego typu spontany. Po drodze zgarnęliśmy ze sobą kumpla. Panowie rozpoczęli zabawę już w samochodzie, więc to ja musiałam kierować. Z godziny na godzinę mój narzeczony nabierał coraz większej ochoty na seks - sugerowały to różnego rodzaju sprośne komentarze w moim kierunku.


Początkowo były one dość grzeczne i wyważone - tak, jakby chciał odgrywać grzecznego faceta przy koledze. W miarę jak procenty zaczęły uderzać mu do głowy, przestał zważać na to, co mówi - nazywał mnie suką, kurewką i daj dalej. Nie powiem, lubię to, więc nie usiłowałam go naprostować. Co więcej, po pewnym czasie zaczęło mnie to ruszać - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Miałam ochotę po prostu zjechać na pobocze i mu obciągnąć.

Starałam się skupić na drodze. Było to trudne, bo dłoń mojego narzeczonego wędrowała pod bluzkę za każdym razem, kiedy sięgał po papierosa i tkwiła tam, dopóki go nie zgasił. Tak czy inaczej, podróż minęła nam bezproblemowo i w miłej atmosferze. Na miejscu przespacerowaliśmy się trochę i wstąpiliśmy do baru. Zamówiłam sobie coś do jedzenia, chłopaki wypili po piwie i szklaneczce whisky na odchodne.

Nasza wycieczka miała się skończyć, zanim tak naprawdę się zaczęła. Rano musieliśmy wracać, by wypocząć przed pracą. Udaliśmy się do hotelu - jesteśmy dość otwarci (to już wiecie), więc wynajęliśmy wspólny pokój. Czas upływał nam w przyjemnej atmosferze - piliśmy razem winko i oglądaliśmy jakieś pierdoły w telewizji. Było dużo śmiechu i pozytywnych wibracji.

Odnośnie wibracji - w pewnym momencie zboczyły one na wiadomy tor. Mój chłopak poruszył temat seksu, fantazji, a potem już poleciało. Kiedy cała trójka wyjawiła swoje brudne myśli, jeden pijany facet postanowił podzielić się mną jak zdobyczą.

- A chcessz wyruuchać moją Martyynęę? - wybełkotał.

I się zaczęło. Popatrzyłam pytająco, oni zaczęli mamrotać i rozsiedli się po obu stronach łóżka. Wszystko działo się bardzo szybko. Ich ręce błądziły po moim ciele. Całowali mnie na zmianę, wyrywając mnie sobie raz za razem. Podobało mi się to. Lubiłam być w centrum uwagi. Starałam się poświęcać swoje usta obu partnerom po równo. Pozwalałam dotykać narzeczonemu piersi i delektować się każdą sekundą pieszczot. Nie odrywał się ode mnie - czułam, że stopniowo robię się coraz bardziej mokra, jednak kolega nie przestawał dotykać mojej cipki. Chwilę później wszedł we mnie po raz pierwszy tego wieczoru.

Posuwał mnie na oczach narzeczonego, a ja nie potrafiłam uspokoić emocji. Odruchowo rozłożyłam przed nim uda, wciąż całując drugiego z kochanków - tak łapczywie, że z trudem łapałam oddech.

Sytuacja potoczyła się szybko. Ukochany nastawił nagrywanie w telefonie i zaczął dokumentować wszystko bez pytania mnie o zdanie. Drugi mężczyzna spojrzał na mnie władczym wzrokiem i nakazał mi się wypiąć. Nim się spostrzegłam, w ustach miałam już kutasa - nie dali mi czasu, bym poczuła się tym zaskoczona. Hubert niemal natychmiast przyssał się do mojego tyłka. 

Pieścił obie dziurki na przemian - nie miałam czasu na myślenie o konsekwencjach, choć czułam się dziwnie - z Hubertem takie sytuacje się nie zdarzały, mimo że znaliśmy się od kilku lat. Tego wieczoru narzeczony podzielił się z nim moją cipką po raz pierwszy. Minęło już kilka dni od tego epizodu, a ja wciąż czułam w sobie resztki spermy kolejnego z jego kumpli.

Starałam się być dobrą dziewczyną. Wiedziałam, że mój narzeczony jest wyjątkowo wyrozumiałym facetem, więc odwdzięczałam się zawsze, kiedy mogłam. Gdy w jego głowie rodziła się jakaś nowa fantazja, to bez wahania ją realizowaliśmy. Tego wieczoru byłam pewna, że chce, bym zgodziła się na wszystko, na co obaj mieli ochotę. Wypinałam się przed kolegą przez dobrą godzinę, a mój ukochany wił się z rozkoszy - uwielbiał, gdy mu obciągałam. Twierdził, że jestem w tym najlepsza, a ja za każdym razem udowadniałam, że ma rację. Nie wiem, ile czasu upłynęło, ale pamiętam moment, kiedy Hubert wszedł we mnie po raz kolejny.

Czułam na swoim tyłku jego silne ręce. Penetrował moje wnętrze z niepohamowaną, zwierzęcą dzikością. Podobało mi się to i nadziewałam się na niego sama z siebie. Po krótkiej chwili mój narzeczony był już blisko. Jęczałam coraz głośniej - zawsze bardzo go to nakręcało. Tym razem było tak samo. Wiedział i słyszał, że jestem blisko - miał pewność, że jest mi dobrze. Nim się spostrzegłam, zaczął szczytować. Moją twarz zalała solidna porcja ciepłej spermy, którą zlizywałam z siebie przez kolejnych kilka minut.

Część słodkiego nektaru musiałam odgarnąć ręką tak, by móc w ogóle otworzyć oczy. Uwielbiałam to - nie będę ukrywać i udawać cnotliwej. Spust mężczyzny zawsze sprawiał, że przechodziły mnie ciarki.

Hubert w dalszym ciągu rżnął mnie od tyłu, a ja zaciskałam zęby z rozkoszy. Oparłam obie dłonie na pościeli i ścisnęłam ją z całej siły. Orgazm zbliżał się nieubłaganie, a ja nie potrafiłam opanować swojego ciała. Po krótkiej chwili postanowiłam sobie pomóc i sięgnęłam dłonią w kierunku mokrej cipki, która wręcz błagała mnie o pomoc.

Narzeczony skończył palić papierosa i wyszedł z inicjatywą. Ułożył się pode mną i zaczął pieścić mnie swoim językiem. Myślałam, że oszaleję. Hubert przyśpieszył i każde pchnięcie zdawało się rozrywać mnie na kawałki. Ukochany zlizywał wszystko, co ze mnie skapywało, a ja zaczęłam wić się i jęczeć jeszcze głośniej. Chciałam, by Hubert zerżnął mnie jak zwykłą dziwkę i - jak na zawołanie - właśnie to robił. Nie wytrzymałam tempa. Niemal natychmiast zaczęłam szczytować, a moje ciało wygięło się w słodkim orgazmie. Przed oczami momentalnie zobaczyłam gwiazdy. Żaden z nich nie przestał. Hubert pchał jeszcze mocniej, a mój facet ścisnął moje uda z całej siły i lizał bez końca - takie przynajmniej miałam wrażenie. Nie dał mi się wyzwolić z tego uścisku i męczył mnie jeszcze przez dobrych kilka minut.

Odpuścił dopiero wtedy, gdy kolega wyciągnął kutasa i spuścił mi się na tyłek. Posłusznie zwolnił mu miejsca i zapalił papierosa, obserwując całą sytuację.

Padłam na twarz i leżałam nieruchomo. Hubert skończył, jednakże wszedł we mnie jeszcze kilkukrotnie - chyba tylko po to, by zaznaczyć teren. Po wszystkim położył się obok i przelizał tak, jakbym była jego własnością. Czułam się jak kurwa... ale przecież tak bardzo lubiłam to uczucie.

Zasnęliśmy w trójkę w jednym łóżku.

Rano zachowywaliśmy się tak, jakby nic się nie stało, choć zachowanie Huberta było dziwne. Przez całą drogę przybliżał się do mnie i całował - nic sobie nie robił z tego, że mój narzeczony siedzi tuż obok i patrzy. To było trochę krępujące, ale pozwalałam mu na to. Jeśli ukochany nie miał nic przeciwko, to chyba nie powinnam czuć się dziwnie, prawda? W końcu jeszcze poprzedniego wieczoru miał mnie całą.

wtorek, 3 marca 2020

Seks z kolegą na oczach teściowej? Przyłapała mnie!

W zeszłym tygodniu mieliśmy teściową na głowie. Wpadła z niezapowiedzianą wizytą i stwierdziła, że zostanie u nas na kilka dni. Nie przepadamy za takimi niezapowiedzianymi odwiedzinami, więc oboje byliśmy niezadowoleni. Po kilku godzinach napięcie opadło, a teściowa okazała się na tyle miła, by przez trzy dni z uśmiechem na twarzy gotować nam obiady.

Wcześniej byliśmy już umówieni z jednym znajomym - z tego wszystkiego zapomnieliśmy przełożyć nasze spotkanie. Nazajutrz stanął w progu, a mnie olśniło - no tak, przecież miał przyjechać. Wzięłam go na bok i delikatnie wyjaśniłam tę całą sytuację. Mieszkał w Gdyni, więc nie mogłam tak po prostu kazać mu wracać. Zaproponowałam nocleg.


Teściowa dowiedziała się tyle, że jest to nasz bliski przyjaciel, który wpadł w odwiedziny. Znaliśmy się z nim wcześniej, więc bez problemu mogliśmy odgrywać tego typu scenki. Wieczorem usiedliśmy wspólnie do kolacji - rozmowy przeciągały się tak długo, że pierwsza postanowiłam pójść się wykąpać. Robiłam się coraz bardziej śpiąca.

Seks z kolegą na oczach teściowej? Przyłapała mnie!


Mniej więcej kwadrans po 23 wszyscy już powoli kładliśmy się do łóżek. Teściowa zajęła pokoik gościnny, natomiast My staraliśmy się ułożyć wspólnie w salonie. Oczywiście należało stwarzać pozory.

Znajomy usadowił się na kanapie i zasnął po kwadransie. Narzeczony też już spał i marudził przez sen - kiedy był przemęczony, to miewał tego typu "przygody". Ze mnie całe to wcześniejsze zmęczenie jakby uszło i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić.

Postanowiłam pójść siku w nadziei, że po powrocie będę nieco bardziej śpiąca - przy okazji upewniłam się, że teściowa też już zasnęła. Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w światełka na suficie - bezskutecznie. Nadal byłam pełna energii. W drodze powrotnej do łóżka zauważyłam, że kolega przewraca się z boku na bok - być może w nowym miejscu nie było mu za wygodnie. Tak, dobrze myślicie - zabłądziłam. Zamiast wrócić do narzeczonego, podkradłam się do kolegi i ułożyłam się tuż za nim. Przylgnęłam do pleców i delektowałam się ledwie wyczuwalnym zapachem drogich perfum na jego skórze. Były tak subtelne, że niemal od razu pomyślałam o wszystkim, co złe. Przez chwilę leżałam w kompletnym bezruchu. Po kilkudziesięciu sekundach nie wytrzymałam. Zaczęłam delikatnie ocierać się stopami o jego stopy. Nie chciałam wywołać u niego żadnej gwałtownej reakcji - wciąż obawiałam się, że teściowa urządzi sobie nocną wędrówkę do toalety. Wtuliłam się w jego plecy jeszcze bardziej. Po kilku sekundach delikatnie wsunęłam dłoń w bokserki i przejechałam dłonią po kutasie - nie obudził się. Trzymałam rękę nieruchomo przez dłuższą chwilę, by mieć pewność, że wszyscy śpią. Cisza.

Zrobiło mi się gorąco i poczułam niekontrolowany przypływ podniecenia. Chwyciłam mocniej i zaczęłam nim poruszać. W dalszym ciągu spał. Zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno wszystko z nim w porządku. Przyśpieszyłam. Moja dłoń poruszała się coraz energiczniej aż w końcu się udało - Mikołaj otworzył oczy i starał się na trzeźwo ocenić całą sytuację. Nie spanikował, ale przez kilka chwil najwyraźniej nie był w stanie uzmysłowić sobie, co się dzieje. Obrócił głowę w moją stronę, a ja nakazałam mu być cicho, jednocześnie witając go uśmiechem.

- Dzień dobry - wyszeptałam.

Przejechałam ustami po karku znajomego, a następnie kazałam mu się odwrócić. Mikołaj bez chwili wahania przekręcił się na plecy, a ja upewniłam się raz jeszcze, że teściowa nie uskutecznia nocnych wędrówek. Z jej pokoju dobywało się ciche pochrapywanie. Zsunęłam się na krawędź łóżka i odgarnęłam kołdrę. Kilka chwil później byłam już pod nią i droczyłam się z jego soczystym kutasem.

Starałam się być na tyle zmysłowa, na ile to możliwe. Zaczęłam od delikatnych pocałunków i podszczypywań. Spodobało mu się, więc osiągnęłam to, co chciałam - niemal natychmiast, kiedy się zorientowałam, przeszłam do ofensywy. Objęłam go mocno ustami i powoli włożyłam do gardła. Bardzo subtelnie i do samego końca. Kołdra unosiła się raz za razem. Stopniowo nabierałam tempa i pewności siebie. Miałam ochotę na niego wskoczyć i dojść razem z nim. Wiedziałam, że to zbyt ryzykowne - bywa, że nie potrafię być cicho, dlatego całą swoją energię wkładałam w ciągnięcie Mikołajowi pały.

Zmieniłam pozycję. Ułożyłam się na nim, upewniając, że kołdra zakrywa moje ciało. Nabrałam ochoty, by go pocałować. Wyraźnie mu się to spodobało. Lizaliśmy się przez dłuższą chwilę. Nasze języki tańczyły w jednym rytmie. Kątem oka zerkałam czy aby na pewno jesteśmy bezpieczni.

Moje podniecenie było już tak duże, że z trudem się kontrolowałam. Całowaliśmy się przez kilka minut, a coraz szybciej ocierałam się cipką o jego umięśnione uda. Ciarki przeszywały mnie za każdym razem, gdy przesuwałam się po nagim ciele Mikołaja. Było gorąco. Miałam wrażenie, że dojdę szybciej niż on.

Postanowiłam zaryzykować trochę bardziej. Skradłam mu ostatni pocałunek, po czym położyłam się na nim, chcąc dokończyć to, co zaczęłam. Po kilku sekundach znowu miałam go w ustach, a Mikołaj wdzięcznie pieścił ustami moje stopy. Uwielbiałam to, więc szybko zwiększyłam tempo. Czułam, że jestem mokra. Nie mogłam już wytrzymać. Nieprzerwanie i łapczywie ssałam kutasa, by jak najszybciej doprowadzić go do finału.

To było silniejsze ode mnie. Zsunęłam z siebie część kołdry tak, bym mogła swobodnie oddychać, a następnie przesunęłam się do tylu. Niemal natychmiast poczułam giętki język pomiędzy nogami i cały mój świat zaczął wirować. Zamruczałam w geście aprobaty, by znowu zabrać się za tę soczystą pałkę.

Wylizał mnie praktycznie do sucha - z każdą sekundą czułam, że za chwilę eksploduję z rozkoszy. Nie sądziłam, że sam oral może dać mi aż tyle satysfakcji. Przerwałam na moment. Delektowałam się pieszczotami kolegi i kompletnie zapomniałam o tym, że nie jesteśmy sami.

Nie uwierzycie - przez hol przemknęła nagle znajoma sylwetka. Tak! Teściowa! Serce o mało mi nie wyskoczyło z piersi. Całe szczęście - wszystko skończyło się dobrze. Postanowiła skorzystać z toalety, ale była zbyt zaspana, by spojrzeć w stronę salonu. A przecież kanapa, na której spał Mikołaj znajdowała się praktycznie w przejściu! Czekałam chwilę aż mamusia zamknie drzwi od łazienki. Było to niełatwe. Mikołaj nawet jej nie zauważył i w dalszym ciągu skupiał się na minetce.

Wzięłam go w usta po raz kolejny. Czułam, że jest już blisko, a ja przerwałam wszystko w najgorszym z możliwych momentów. Kilka muśnięć ustami i oboje zaczęliśmy szczytować. Odruchowo zaczęłam wić się pod kołdrą. Upewniłam się, że kołdra zakrywa mnie w całości i przyśpieszyłam. Nie byłam zaskoczona jego obfitym wytryskiem, aczkolwiek moje ciało powoli zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Z trudem utrzymywałam je w bezruchu. Zalała mnie fala gorąca, której nie byłam w stanie kontrolować. Miałam wrażenie, że słyszę drzwi od łazienki. Wzdrygnęłam się po raz kolejny, ale nie miałam czasu, by zastygnąć w bezruchu. Najdyskretniej na świecie starałam się połknąć każdą salwę. Ilość spermy była tak nieprawdopodobna, że robiłam to z wielkim trudem.

Udało się. Jeszcze przez kilka sekund starałam się zlizać z niego wszystko, co tylko się dało. Mikołaj również nie przerywał. Pieścił i całował moją cipkę jeszcze długo po tym, jak opadłam z sił i postanowiłam odpocząć. Opadłam wzdłuż jego nóg, opierając głowę na jednej z łydek. Minęło kilka minut, nim odkryłam głowę.

Spojrzałam w kierunku toalety - światło się już nie paliło. Byłam zbyt zmęczona, by to analizować, więc uklękłam obok, dałam Mikołajowi buzi i na paluszkach wróciłam do narzeczonego. Niemal natychmiast obrócił się w moją stronę i w półśnie wymamrotał:

- Gdzie byłaś?
- Siku, skarbie, śpij.

Nie musiałam długo czekać. Nim się zorientowałam, znowu spał. Zastanawiałam się czy w ogóle kontaktował, gdy mnie o to pytał. To jednak nie było aż takim problemem. Miałam nadzieję, że teściowa niczego nie zauważyła. Trochę mnie to martwiło. Co miałabym jej powiedzieć? Jak się wytłumaczyć?

Ostatecznie uznałam, że niepotrzebnie się tym przejmuję. Nawet do głowy by jej nie przyszło, że mogłabym zabawiać się z innym w obecności jej syna. Zasnęłam niemalże momentalnie.

Starszy facet ruchał mnie w toalecie na oczach chłopaka

Siedziałem przy barze, obracając w dłoniach szklankę z piwem. Światło w knajpie było przytłumione, a muzyka dudniła w tle, mieszając się z g...